#d98c7
Choć minęło bardzo wiele czasu, jednego nie zapomnę nigdy.
Któregoś dnia wracałam wieczorem do domu. Dzień później miała być wywiadówka. Jako, że rodzice akurat się kłócili, kto ma na nią pójść, nie usłyszeli, jak wchodzę do domu. Za to ja usłyszałam, co powiedziała mama do taty:
- To ty chciałeś mieć dziecko, nie ja, więc teraz pójdziesz na wywiadówkę.
Auć, mamo.
Tak to jest jak się kobietom wmawia ze dziecko to szczęście a kobieta która ni ma dzieci to nie kobieta. Przykre bo ucierpiała na tym niewinna istota, a matka od początku była świadoma ze macierzyństwo to nie dla niej.
Dokładnie, trochę mnie dziwi "macierzyństwo jako wyznacznik kobiecości"...
To i tak nie jest usprawiedliwienie dla jej zachowania. Nie rozumiem jak można tak traktować własne dziecko.
Nikt jej tutaj nie usprawiedliwia ;p
Wybacz, tak to odebrałem :p
Spoko, nie ma sprawy przecież :) słowo pisane różnie można odebrać i zinterpretować :)
@Maila, a mnie to najbardziej denerwuje stwierdzenie, że "jeszcze Ci się odwidzi, ja też kiedyś nie chciałam mieć dzieci, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego dziubdziusia". Nosz ku*wa. Nie, nie odwidzi mi się.
Nie wspominając już nawet o nieśmiertelnych argumentach, że przecież zaraz będę za stara na dziecko, że macierzyństwo to sama radość, że na starość nikt mi nawet szklanki wody nie poda. Ewentualnie "nowsza" - bardziej na topie - argumentacja, że ludzie bezdzietni to egoiści i "łomatko! niż demograficzny! za X lat będą same araby!". No kuźwa, no nie...
Posiadanie dziecka jak dla mnie jest zerowym wyznacznikiem kobiecości i strasznie wku*wiają mnie gadki innych ludzi czy to obcych czy z rodziny, że każda kobieta powinna mieć dziecko. A gówno prawda.
Ale kiedyś tak było z zamążpójściem. Każda kobieta powinna mieć męża, a na stare panny krzywo patrzono, teraz już jest o wiele bardziej tolerancyjnie pod tym względem.
Osobiście nie mam zamiaru dać się wrobić rodzinie w dziecko (jakkolwiek to irracjonalnie brzmi). Moje życie, moje sprawa. Nie lubię dzieci, nie mam zdrowia na pozwolenie sobie na ciążę, a właściwie to nie chcę narażać swojego zdrowia dla dziecka, bo uważam, że nie jest to tego warte. Na szczęście mój chłopak uważa tak samo.
Czekam na hejty, bo powiedziałam, że dziecko nie jest warte poświęcenia. Sorry, taki mamy klimat, nie każdy musi lubić czy chcieć posiadać dziecko. Jestem szczęśliwa i bez tego ;)
Ja kiedys "nie chcialam miec dzieci a juz na pewno nie planowanych" aczkolwiek poznalam czlowieka przy ktorym zmienilam zdanie i bardzo pragnę miec dziecko - mysle ze poprostu do tego dojrzalam. Przechodząc do sedna mowicie o tym ze ludzie mający dzieci wmuszają wam chęć ich posiadania, a ja czuje sie napiętnowana ze wzgledu na swoj wybor. Moje "przyjaciolki" calymi dniami wrzucają na dzieci i ich obrzydliwosc, przytaczają setki argumentow zniechecających do potomstwa. Wpadlam przez to m.in w depresje... Dlatego robi mi sie przykro jak czytam takie komentarze
Ostatnio w pracy mieliśmy mały remont i przenosiłem koleżance biurko do drugiego gabinetu. Ona zaś wzięła stos segregatorów. Zobaczyła to druga koleżanka, z którą tamta miała od tej pory dzielić pokój i wywiązała się taka rozmowa:
- pogięło Cię? Czemu to niesiesz? Niech Lucyfer to doniesie. Jesteś kobietą, musisz mieć dzieci jeszcze!
- a kto powiedział, że MUSZĘ mieć dzieci!?
- no, a co sobie wyobrażasz. Chcesz być spełnioną kobietą, to musisz mieć dzieci!
Bezdzietna znaczy gorsza, bezużyteczna - tak wiele ludzi uważa niestety.
dokładnie..a osobniki takie jak np. ja - które póki co (mam w końcu dopiero 25 lat, wiele może mi się odmienić) stanowczo nie chcą mieć dzieci są traktowane albo pobłażliwie, bo przecież "pewnie tylko tak gadasz, a w głębi ducha chcesz wypchnąć ze swojej waginy małą drużynę piłkarską", albo jak odszczepieńce, bo "jak można nie chcieć mieć dzieci? jesteś przecież kobietą". A ja ich nie chcę do tego stopnia, że zrezygnowałam z posiadania faceta i z seksu w ogóle, bo nie ma 100% środka antykoncepcyjnego. Wolę więc sama radzić sobie ze swoimi popędami niż ryzykować.
Nie chcę usprawiedliwiać matki bo takiego zachowania nie można usprawiedliwiać. Jedna sprawa, kobiety nigdy nie zgadzacie się na dziecko jak tego nie chcecie. Nawet dla swoich facetów których kochacie nad życie. Potem tak się dzieje ,że kobieta nie ma serca dla dziecka, wyładowuje swoje niezadowolenie na niewinnej istocie. A w najgorszym przypadku facet rzuca niezadowoloną kobietę, która zostaje sama z niechcianym dzieckiem. Nie warto dla przerwania związku niszczyć życia dziecka. Sama taki jeden przypadek znam. I żal mi dziecka, na które mama notorycznie krzyczy. Wiem, że są kobiety, które w trakcie ciąży dojrzewają do tej decyzji i się cieszą. Nie wiem jednak czy warto ryzykować?
Nigdy nie zrozumiem rodziców, którzy dręczą się nad dziećmi psychicznie lub fizycznie... Tyle wspaniałych ludzi chcę mieć dzieci a nie może, a ktoś dostaję taki dar i ma to w dupie.
Tylko ze jej matka nie chciała miec dzieci i od początku o tym mówiła. Zgodziła się prawdopodobnie pod naciskiem męża
Dla niektórych macierzyństwo nie jest darem
Dobrze masz racje nie spojrzałam na to z tej strony przepraszam
To po co je rodziła? Zmusił ją, bała się go stracić, dla niego to?
Można "znęcać się nad kimś" lub "dręczyć kogoś", ale nie "dręczyć się nad kimś". To tak na przyszłość ;)
Nie ma to jak stereotyp, że każdy powinien mieć dziecko
Współczuję Ci :( Ale i tak nie rozumiem zachowania takich rodziców.
Czasem słowa bardziej bolą od czynów...
Mnie z kolei nikt nie chciał.
GeddyLee mam nadzieję, że znalazłaś/eś, jednak kogoś kto Cię zechciał, tak naprawdę zechciał: przyjaciela lub kochającego Cię partnera. Jeśli nie trzymam za to kciuki!
Nie znalazłem xD i nie zanosi się na to, żebym znalazł, aczkolwiek dzięki :)
Nie martw się! Wszystko będzie dobrze :) A twoja mama to nie mama, tylko raczej po prostu osoba, która Cię urodziła
Współczuję, cóż innego można napisać.
tak mi przykro ze tez musialas cos takiego przezyc :((
mam nadzieje ze teraz jest juz lepiej i jestes szczesliwa :)