mam w rodzinie bardzo podobny przypadek, ona była zakonnica, on przerwał seminarium, teraz są małżeństwem z piątą małych dzieci (najstarsze 6 lat) i niestety mają całkowicie wypaczony system wartości. na pierwszym miejscu jest kościół i bóg, potem dopiero dzieci, dlatego bardzo często zostawiają płaczące maluchy pod opieką sąsiadki (której dzieci się boją) i jadą sobie na kilka godzin do kościoła żeby się pomodlić, dla nich obecność na mszy każdego dnia to priorytet i nieważne, że dzieci głodne, sąsiadka dwójki najmłodszej nie przebiera, więc potrafią siedzieć kilka godzin we własnych odchodach - najważniejsze żeby iść do kościoła.
Sebastian001
Oni zachowują się karygodnie i widać, że nie są prawdziwymi katolikami, bo dzieci uczy się o Bogu od najmłodszych lat, a nie. U mnie w kościele dużo kobiet przychodzi z małymi dziećmi, ale nie słyszę płaczu, a nawet jeśli jest pokój dla dzieci i tam się bawią.
mordimer0madderdin
gdy idą do kościoła na godzinę to zawsze biorą dzieci, do tego codziennie w domu uczą ich modlitw i czytają biblię, codziennie odmawiają z dziećmi różaniec, koronkę i brewiarz, ale co najmniej dwa razy w tygodniu idą do kościoła na dłużej, 4-6 godzin, na czuwanie czy coś tam i wtedy zostawiają dzieci. dla mnie to jest chore, wszystko co robią, łącznie z wciskaniem im boga na siłę w każdym momencie życia.
Sebastian001
Ty tego nie zrozumiesz, ale ja rozumiem to „wciskanie Boga w każdym momencie życia” i nie chcę tobie tłumaczyć, ale są po prostu ślepi.
Poczekajcie aż Grażynka zobaczy to wyznanie. Padnie na zawał
Haha rozbawił mnie ten komentarz 😂
To zaś oznacza, że łączy ich zdecydowanie coś więcej niż "bo wszyscy tak robią".
Przypał XD
mam w rodzinie bardzo podobny przypadek, ona była zakonnica, on przerwał seminarium, teraz są małżeństwem z piątą małych dzieci (najstarsze 6 lat) i niestety mają całkowicie wypaczony system wartości. na pierwszym miejscu jest kościół i bóg, potem dopiero dzieci, dlatego bardzo często zostawiają płaczące maluchy pod opieką sąsiadki (której dzieci się boją) i jadą sobie na kilka godzin do kościoła żeby się pomodlić, dla nich obecność na mszy każdego dnia to priorytet i nieważne, że dzieci głodne, sąsiadka dwójki najmłodszej nie przebiera, więc potrafią siedzieć kilka godzin we własnych odchodach - najważniejsze żeby iść do kościoła.
Oni zachowują się karygodnie i widać, że nie są prawdziwymi katolikami, bo dzieci uczy się o Bogu od najmłodszych lat, a nie. U mnie w kościele dużo kobiet przychodzi z małymi dziećmi, ale nie słyszę płaczu, a nawet jeśli jest pokój dla dzieci i tam się bawią.
gdy idą do kościoła na godzinę to zawsze biorą dzieci, do tego codziennie w domu uczą ich modlitw i czytają biblię, codziennie odmawiają z dziećmi różaniec, koronkę i brewiarz, ale co najmniej dwa razy w tygodniu idą do kościoła na dłużej, 4-6 godzin, na czuwanie czy coś tam i wtedy zostawiają dzieci. dla mnie to jest chore, wszystko co robią, łącznie z wciskaniem im boga na siłę w każdym momencie życia.
Ty tego nie zrozumiesz, ale ja rozumiem to „wciskanie Boga w każdym momencie życia” i nie chcę tobie tłumaczyć, ale są po prostu ślepi.
Ok po tym wyznaniu możemy przyjąć, że Marzenka nie żyje.
Ja nadal czekam na piczure aka grazyne 😓
Obserwujemy tu zjawisko wymierania trolli.
A Ty chcesz być księdzem jak tata czy zakonnicą jak mama?
Zawsze może być kościelnym. :D
Jak Marcin Luter
Nieźle. A kim będziesz ty?
Takie przeboje w moim mieście, nic dziwnego. ;P Jeszcze powiedz mi że to się działo na Jasnej Górze
Można śmiało powiedzieć że Bóg ich połączył 😂😂😂