#KECYT
Bardzo lubię ciekawych ludzi, nietypowych.
Czasami na ulicy nikogo nie ma i wtedy jak z kimś kilka minut porozmawiam, to czas szybciej płynie. Raz patrzę na jednego kolesia. Na pierwszy rzut oka podróżnik. Plecak, karimata, bojówki, koszulka, bandama i gitara. Ogólnie typ jakby się z Woodstocku urwał, albo innego festiwalu, ale ogólnie nic takiego ostatnio się nie działo. Dodatkowo z jednej strony normalne ubranie, a z drugiej nosi ze sobą plandekę.
Podeszłam, zagadałam i okazuje się, że to... włóczęga, obieżyświat. Nie ma domu, podróżuje stopem, nie ma pieniędzy, ale nie wygląda na brudnego bezdomnego, alkoholu też nie pije. Ogólnie ktoś, kto wybrał życie na ulicy, a wszystko to co ma to jego plecak i gitara. Jeszcze nie wie, gdzie będzie spać.
Pół godziny później kończę pracę i cóż, nie mieszkam sama, ale mam wolny pokój, współlokator nie powinien się obrazić, więc zapraszam nieznajomego. Dostaje pokój, czystą pościel, rano kąpiel, śniadanie, obiad spakowany na drogę. Pyta, czy może się odwdzięczyć, ja na to, że mnie nic nie trzeba. Mówię, że mam tylko mega problem z kasą, ale w tym mi nie pomoże. Rozmawiamy o wielu rzeczach. Drugiej nocy też zostaje, jako "zapłatę" pomaga mi sprzątać i myje naczynia, gra na gitarze.
Życzę powodzenia w życiu i droga się rozchodzi. On wyrusza w swoją wędrówkę, ja do mojej stałej pracy.
Żadnego morału, żadnego "żyli długo i szczęśliwie". Ot, to ciekawe, jakich ludzi można poznać i tylko się cieszyć, że ktoś miał ciepły posiłek i nocleg dzięki mnie ;)
Dobrze, że to był miły człowiek a nie jakiś złodziej
Podziwiam. Ja bym się bała zaprosić nieznajomego na noc do mieszkania
Ja nie podziwiam. Jestem zdumiona jak można być tak nieostrożnym...
Ja też bym się bała, nigdy nie wiadomo, czy nie ukradnie czegoś wartościowego lub nie zrobi krzywdy, czy nie jest oszustem itp. Nie wiem, czy zabranie nieznajomego do mieszkania to odwaga, dobroduszność, czy jednak czysta głupota...
Większość ludzi mówi jak to by się bała zaprosić nieznajomego, a jednocześnie uprawiają przygodny seks. Jest ogromne ryzyko gwałtu, bo kobieta sama się rozbiera i najpierw daje później może jej się nie spodobać, a facet już z niej nie zejdzie. Jest ryzyko, że kobieta we własnym domu dostanie czymś w głowę i zostanie okradziona. Z facetami tak samo.
Z tym, że sam z siebie by coś ukradł to się zgadzam
Ale wątpię żeby jakiś oszust specjalnie ubrał się jak podróżny i chodził w nocy po mieście, mając nadzieję, że ktoś go do domu zaprosi :D
Ja bym się nie bała, bo... Nie mam nic cennego.
A jeszcze jakby współlokator był w domu to już całkiem luz :)
Może Autorka ma tak samo? :)
Jak wielu macie znajomych, którzy uprawiają przygodny seks? Bo nikt z moich bliskich znajomych tego nie praktykuje. Jak już prowadzą rozwiązły tryb życia to maja po prostu kilku stałych partnerów, ewentualnie idą do łóżka tylko z ludźmi, których znają chociaż w niewielkim stopniu. Nie wiem gdzie spotkać ludzi, którzy sypiają z byle kim.
Może jestem bez serca, ale nie chciałbym by moja współlokatoraka gościła kogoś w moim pokoju pod moją nieobecność.
Ja to zrozumiałam tak, że oboje ze współlokatorem mają jeden dodatkowy pokój, w którym nie mieszka ani ona, ani współlokator, a w czasie pobytu nieznajomego współlokator normalnie funkcjonuje w mieszkaniu.
@bobylon89 chciałam napisać dokładnie to samo
@gwynbleidd tak czy siak obcy, bezdomny człowiek... Również nie Chciałabym żeby moja współlokatorka wprowadzał obcych ludzi i to na noc
O takich jak ty to pisza w gazetach pod kto kowiek widzial kto kolowiek wie ...
Podziwiam, ja bym obcego człowieka z ulicy nie wypuścił do domu.
Spodziewałam się zakończenia typu - "Po dwóch dniach zorientowałam się że nie ma mojej biżuteri" Za dużo anonimowych...
Jesteś po prostu głupia. Każdego bezdomnego zapraszasz na nockę? Miałaś szczęście, ze akurat trafiłaś na spoko kolesia, mogło to się dla ciebie zle skończyć. Współczuje naiwności i życzę więcej ostrożności.
Jesteście straszni... przecież napisała, że było widać, że nie był żulem, tylko podróżnikiem. To okropne, że w ludziach jest tyle nienawiści i przesadzonej "ostrożności". Wystarczy trochę dobrej woli i wiary w kogoś, żeby pomóc i uczynić ten świat lepszym. Jakbym chciał kogoś okraść, albo zabić to akurat chodziłbym po imprezach z gitarą i bagażem mając nadzieję, że mnie ktoś zaprosi do środka...
Przebiję. Pewnego dnia spotkałam z ówczesnym facetem dziewczynę, która żonglowała specjalnymi do tego pałeczkami. Zagadaliśmy, a wtedy dwa jej plecaki ożyły i okazało się, że w rzeczywistości wśród kolorowego bagażu siedzą dwa urocze psiaki. Dziewczę było z Francji i przyjechało autostopem. No spoko. Jako, że sami jeździliśmy, to przygarnęliśmy ją na noc, bo wiemy jak na ostatnią chwilę jest z tym ciężko. Jakiś miesiąc później spotykamy ją mniej wiecej w tym samym miejscu. Dziewczynie spodobało się w naszym mieście i postanowiła zabawić trochę dłużej. Ponoć znalazła sobie idealne miejsce do kimania w plenerze. No cóż. Wśród autostopowiczy i innych podróżników-freaków to norma (albo hipisów jak kto woli). Jak dla mnie to syndrom piotrusia pana, który na dłuższą metę jest upierdliwy, chociaż raz na jakiś czas jest miło pogadać z taką osobą.
Włóczykij cię odwiedził :)
Ja mam coś podobnego podczas poznawania innych ludzi podczas grania w komputer. Serwery GTA:Online są ogólnoświatowe i jeśli ktoś, na kogo trafię umie mówić po angielsku, chętnie nawiązuję rozmowę. Jednego razu zagram 2 dni z rzędu z 17 letnim Francuzem, który lubi to samo anime, potem trafię na Brytyjczyka, następnie na mojego równieśnika z Argentyny by skończyć podczas gry z niespełnionym muzykiem z Polski. Najbardziej do tego satysfakcjonuje mnie to, że z tymi ludźmi dogadam się po angielsku i dobrze się z tym pod koniec dnia czuję :D