#d3nEk
Wracaliśmy do akademika w trzy osoby. Godzina była późna, akademik daleko, a podchmielonej braci studenckiej strasznie się papierosów chciało. Sklepu nocnego w okolicy ni hu hu, za to tuż obok przystanku stał sobie kiosk ruchu. Niewiele myśląc, wybiliśmy szybę w kiosku, by wyciągnąć z wystawy paczkę lichych papierosów. Uskrzydleni sukcesem, paląc niczym smoki, dotarliśmy do akademika i zalegliśmy w swoich pokojach.
Rano, gdy promile wyparowały z naszych gorących głów, ruszyło nas sumienie (i przeświadczenie, że dokonaliśmy czynu zabronionego z art. 279 § 1 kk), dlatego poszliśmy po rozum do głowy. Zadzwoniliśmy do szklarza (z pytaniem o koszt naprawy wybitej szyby).
Odliczoną kwotę za szybę i dwie paczki „Mocnych” włożyliśmy do koperty. Dołączyliśmy list z przeprosinami (wyklejony z wyciętych z gazety liter) i wybraliśmy się w podróż na drugi koniec miasta do rzeczonego kiosku. Kopertę dostarczyłem ubrany w okulary słoneczne (listopad), czapkę z daszkiem i kaptur. Nie wystarczyło już mi odwagi, aby poczekać i sprawdzić minę poszkodowanego, gdy koperta została otwarta.
Do tej pory wstydzę się tamtej sytuacji, a piszę tę historię ku przestrodze – alkohol nie sprawdza się w roli doradcy, kiedy brakuje ci fajek :)
Oho! Studenci biorący odpowiedzialność za swoje czyny! Jeszcze rzadsze zjawisko, niż jednorożce. ;)
Brawo Wy.
Niewielu jest ludzi, którzy nigdy w swoim życiu nie popełnili jakiejś głupoty. Ale naprawdę nieliczni mają tyle szlachetności, by stanąć na wysokości zadania: przeprosić, a przede wszystkim, z własnej woli zapłacić za wyrządzoną szkodę.
Może byli to studenci teologii?
Ot, taki absurdalny żarcik. 😀
upadlygzyms
Rzeczywiście absurdalny. Zwłaszcza, gdy człowiek pozna bliżej to środowisko...
czemu absurdalny?
Znajomemu z byłej pracy, będąc pod wpływem zachciało się zapalić. Mieszkał na wsi ok 30 km od miasta, a że było już późno, to jedyny sklep był już zamknięty. Przypomniało mu się, że zostawił paczkę fajek w szafce w pracy. Więc jego przepity umysł wymyślił, że zamówi taksówkę. Pojechał te 30 km do roboty i później z powrotem (pomimo że noc, to ochroniarz mu otworzył), tylko po tą jedną paczkę papierosów. Najdroższa paczka fajek w jego życiu.