#d3Zbc
Gdy byłem nastolatkiem, byłem cichy, wycofany. Cierpiałem na łupież, przetłuszczające się włosy, cerę. Często mi z tego powodu dokuczano. Tak w połowie liceum zacząłem "ładnieć". Urosłem, wyszczuplały mi rysy twarzy, skończyły się problemy dermatologiczne. Niestety gorzka przeszłość zmieniła nieodwracalnie mój charakter. Stałem się egoistą, stałem się oschły, zimny, stawiający siebie na pierwszym miejscu. Mimo cieszenia się powodzeniem, traktuję kobiety na dystans, a dziewictwo straciłem w agencji towarzyskiej, gdyż nie chciałem nikomu go oddawać.
Nie potrafię nikogo pokochać, czuję tutaj pustkę, której nie potrafię wypełnić.
Dziewczyna, które dokuczała mi z powodu moich problemów z włosami i cery, wyznała mi po latach miłość. Spławiłem ją tak, że się rozpłakała.
Kiedyś byłem wrażliwy, uczynny, bezinteresowny. Teraz jestem przeciwieństwem siebie.
Mam niedosyt z okresu dorastania, że nie był to dla mnie miły czas, nie potrafię się pogodzić z tym, że nie mam miłych wspomnień, jedynie depresję, kompleksy, izolację w domu przy komputerze.
Dorosłość jest inna, ale nie pozwala wrócić do tych czasów, nadrobić je. I to mnie boli. Żyję dla zarabiania pieniędzy i spieniężenia drogich telefonów, samochodów, ale po czasie przestaje mnie to cieszyć. Nie wiem co robić. Czy zdołam znowu być szczęśliwy i "dobry"?
W środku nadal jesteś brzydkim kaczątkiem, może pora pozwolić mu odejść. Czasami nie udaje się bez wsparcia, bez przepracowania traumy. Nawet jeśli wydaje Ci się to głupie, to spróbuj pogadać z psychoterapeutą, przed Tobą całe życie, warto zostawić paskudne dzieciństwo za sobą i zacząć cieszyć się tym co jest teraz.
Idź na terapię. To uczucie, kiedy wydaje ci się, że nie masz żadnych dobrych wspomnień i nie jesteś w stanie być dobry, zazwyczaj nazywa się depresja. Jak sam przed sobą przyznasz, że zasługujesz na normalne życie, dasz sobie czas, włożysz w to trochę pracy i wysiłku, to dasz radę odzyskać zdolność do normalnego odczuwania pełnego spektrum emocji. Być może z pomocą farmakologiczną, być może nie. Ważne, żeby próbować do skutku, bo to jest proces i może trwać długie lata.
A co do tego "Dziewczyna, które dokuczała mi z powodu moich problemów z włosami i cery wyznała mi po latach miłość. Spławiłem ją tak, że się rozpłakała" - to bardzo kurwa dobrze. Też miałam w życiu takie osoby, które odezwały się do mnie nagle, po latach, jak gdyby całkiem nie pamiętały, że kiedyś potrafiły mnie potraktować jak śmiecia. Cóż - ja pamiętam. I z przyjemnością wytknę im to przy każdej okazji. I tak się kręci to kółko karmy.
Nie, to nie jest depresja. Go wno o tym wiesz i lepiej żebyś się nie dowiedziała
Yo77, myślę, że prędzej Ty "go wno" wiesz o tym co wie Lunathiel.
O depresji wiem dużo, o tym co wie Lubathiel wiem go wno- zgadza się
@yo77 - Miałeś/aś jakiś zły dzień, czy coś? Ktoś ci nadepnął na odcisk? To nie usprawiedliwienie, ale chociaż trochę wyjaśniłoby ten absurdalny, bezpodstawny atak ¯\_(ツ)_/¯
Nawet nie próbuję podejmować dyskusji z tobą, bo (sądząc po tym pięknym otwarciu xD) to miałoby pewnie tyle samo sensu, co gadanie do ściany. Poza tym, na twoje szczęście, akurat mam zajebisty humor i nie zamierzam go sobie psuć udowadnianiem czegoś losowemu anonkowi z neta. Powiem ci tylko jedno: ja też wolałabym nie wiedzieć jak to jest (ale niestety nie jest to coś, o czym mogłam sobie zdecydować).
A, i jeszcze mam dobrą radę na przyszłość: zanim opublikujesz jakikolwiek komentarz, polecam ci odczekać tak z godzinkę, po czym przeczytać go jeszcze raz i sprawdzić, czy nie brzmisz czasem jak zadufany, przekonany o swojej wyższości buc xD
Yo77, skoro wiesz, że nie wiesz, to ciężko zrozumieć dlaczego się wypowiadasz z taką stanowczością.
Nie był to atak, prędzej stwierdzenie faktu. Nie powinno się wypowiadać o rzeczach, o których się nie ma pojęcia. Dziękuję i dobranoc dzieciaczki :)
To dlaczego to robisz?
@yo77 "Nie powinno się wypowiadać o rzeczach, o których się nie ma pojęcia" - Mhm, zgadzam się, to zupełnie logiczne i tak właśnie staram się w życiu postępować. Ty za to oprócz buca jesteś jeszcze strasznym hipokrytą xD Pozdrawiam, fellow dzieciaczku 💗
O panie „fellow”.. jeszcze dajcie więcej „xD”, bo za mało millenialsowi jesteście :D
To tylko od Ciebie zależy czy pozwolisz innym zniszczyć siebie. Ale jaka to jest bezradność, kiedy obcy ludzie, na których Ci nie zależy i którzy nic nigdy dla Ciebie nie zrobili mają kontrolę nad Twoim charakterem, jaką jesteś osobą?
Nie wolisz przejąć nad tym kontroli i udowodnić im, że nie mogą Ci już nic zrobić?
W takich przypadkach jak Twój rzadko udaje się samemu przejąć kontrolę. Ale zawsze możesz poprosić o pomoc w postaci terapii. To nie jest tylko dla chorych, ale w większości przypadków dla takich jak Ty - którzy zostali skrzywdzeni i potrzebują wsparcia w życiu tak jak sami chcą.
A jeśli trafisz na złego terapeutę nie zrażaj się. To jak z lekarzami. Całe życie wpadasz na konowałów, ale to nie znaczy, że rezygnujesz z medycyny. Po prostu szukasz lepszego lekarza
Nie da się być prawdziwie dobrym bez Boga w sercu.
Chyba pora zamknąć raz na zawsze tamte czasy i pójść dalej. Nie przepracowałeś nigdy tej traumy i to się nadal odbija u ciebie.
Cześć :). Do tamtych czasów nie da się wrócić, ale życie nadal trwa! Sprawdź, czy w Twoim mieście organizowany jest kurs Alpha i zapisz się. Spróbuj, nie masz nic do stracenia, a wszystko do zyskania.
Idź na terapię.
Nie musisz :P Jak będziesz mieć potrzebę to możesz coś zrobić, ale na siłę nie musisz być dobry :) Jeżeli to nie depresja (sumie bardziej wygląda jak jakaś apatia, a nie depresja, jednak Ty wiesz najlepiej) to po prostu żyj dalej. A jak faktycznie potrzebujesz komuś pomóc to możesz zacząć tam gdzie nie będziesz podlegać ocenie np. schronisko. Często jest tak, że osoby podlegające ciągłej krytyce "blokują" uczucia by je chronić, by znów nie zostać zranionym.
To Twoja decyzja, ale dopóki nie pozwolisz innym być dla siebie dobrym, nigdy tego dobra nie zaznasz i koło się zamknie. Szkoda by było wszystko stracić, bo brzmisz jak wrażliwy, dobry i inteligentny człowiek i wiele osób mogłoby zyskać na kontakcie z Tobą. Może mówisz niemiłe rzeczy, ale nie wynika to z Twoich złych intencji i paskudnego charakteru, więc wybacz sobie i ciesz się życiem :) bardzo Ci tego życzę!
Na terapię idź, za kilka lat możesz być jak rozgoryczona baba, która stale wypomina przeszłość bo to i tamto się stało. Tak, stało się, ale nie trzeba tej goryczy cały czas za sobą ciągnąć, bo życie do przodu idzie. Gdy więcej zauważysz i docenisz co masz, niż będziesz narzekać na to, czego nie masz, nie miałeś lub nie będziesz mieć to już połowa drogi do szczęścia. I nie chodzi tu tylko o rzeczy materialne, chodzi o całość życia, zdrowie, rodzinę, przyjaciół, codzienne wydarzenia. Teraz jest teraz i to jest tak samo ważne. Powodzenia.