#cydH8
Ale nikt z mojego otoczenia nie rozumie, że mnie to nie ruszyło. Wciskają mi psychologa, terapię, obchodzą się ze mną jak z jajkiem, boją się przy mnie rozmawiać o seksie, rodzice szepczą po kątach, a mój chłopak przy każdym zbliżeniu dopytuje, czy na pewno może mnie dotknąć.
A ja nie potrzebuję psychologa, mogę normalnie o tym rozmawiać, nie mam problemu ze swoją seksualnością. Żyję tak jak wcześniej, nic się we mnie nie zmieniło, nie jest mi smutno, nie przeszkadza mi dotyk innych osób, seks jest dla mnie tak samo przyjemny, jak wcześniej. Chcę żyć normalnie, ale nie mogę, bo społeczeństwo próbuje mi wmówić, że na pewno moja trauma jest ukryta, że nie mogę tego w sobie trzymać, bo w końcu pęknę. Chcą żebym przepracowała coś, czego nie ma.
A dla mnie to po prostu jak wdepnięcie w gówno. Nieprzyjemnie i śmierdzi, ale umyłam już buta i poszłam dalej.
Cieszę się, że nie masz traumy. Ale... Twoje otoczenie może mieć, bo bliską im osobę spotkało coś potwornego i to oni nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić.
@rockandrollqueen
Oczywiście! Ale oni prawdopodobnie nie wiedzą, że w ogóle jest taka możliwość.
Możliwe, że wypierasz, możliwe, że nie. Jeżeli wypierasz, to to wróci i warto wtedy iść na terapię, ale "na zaś" raczej nie ma sensu. Jeżeli zauważysz u siebie dziwne zmiany nastroju czy problemy z koncentracją pozornie bez powodu, to lepiej idź, nie czekaj, ale jeśli funkcjonujesz normalnie, to nie daj sobie wmówić, że powinno być inaczej.
1. Coś co poniekąd rozumiem. Chociaż idąc tą drogą, jak wiele ciosów miałabym znosić w tym obrzydliwym epizodzie jakim jest życie? Życzyłabym sobie z takiej sytuacji wyjść bez traumy (chociaż może być ukryta, tj. Chcesz w życiu być silna i postrzegana jako silna, nawet tak silna, że gwałt nie zrobił na niej wrażenia, po prostu przegrała w tyk brutalnym świecie przemocy, bo inne ssaki były większe, silniejsze fizycznie, głupsze i egoistyczne, chociaż mówi się o nich, że MYŚLĄCE. Było starcie, słabszy fizycznie przegrał, silniejszy wykorzystał, idziemy dalej jeść banany i grzać się na słońcu, bo czy jeden epizod musi z definicji bo tak zmieniać nas i nasze życie, kiedy tego nie chcemy? - i wtedy jesteś tak silna, że aż słaba, bo nie pozwalasz sobie być słaba. Taką opcję TEŻ widzę, ale nie musi tak być).
Tak czy srak tym typom należy się takie dosranie, że gdzie jest Batman ja się pytam.
A ze strony twoich bliskich to naprawdę spoko reakcja, że organizują dla ciebie tyle pomocy. U kogoś innego sytuacja może być taka, że byłby zostawiony na lodzie albo wmawialiby mu, że korzystanie z psycho- to jest wstyd i słabość.
A poza tym... Ciężko mi uwierzyć, że to nie jest zmyślone dla szumu albo dla dania innej perspektywy osobom w sytuacjach analogicznych (prawdą jest, że trauma NIE MUSI wystąpić. Bywa tak np. gdy molestowane dziecko nie łączy sytuacji z krzywdą. To trudna sytuacja, bo trzeba je nauczyć, żeby uważało na obcych, a jak bez wyjaśnienia dlaczego tamtą sytuacja nie była okej. Przecież nie może się powtórzyć albo co gorsza nie może dziecko dążyć do takiej sytuacji, bo z dotykania odczuwa przyjemność. Z drugiej strony absolutnym bledem jest uświadomienie go, że MA MIEĆ OD DZIŚ traumę, skoro jej nie ma).
Po pierwsze sądzę tak dlatego, że brak traumy po gwałcie to musi być jakiś promil społeczeństwa. A po drugie, bo tak cie to nie ruszyło, ale jednak wspomnieć na anonimowych to w końcu musiałaś. A po trzecie, żeby tu wspomniec, musiałaś to czytać wcześniej
2. A skoro czytasz anonimowych od jakiegoś czasu, to z pewnością jak każdy myślałaś o dodaniu wyznania i zastanawiałaś się jaka sytuacja z twojego życia by się nadawała do opisania. Może nawet dodałaś już kilka. A może, jak właściwie większość ludzi (co widać zresztą po mnóstwie wyznań w stylu "powiedziałem kurierowi do widzenia na dzień dobry, chyba spale się ze wstydu") nie miałaś czego tutaj opisać, aż w końcu przyszła ci do głowy ta konfabulacja.
Moje wątpliwości uzasadnione. Jaka jest prawda, nie dowiem się i mało mnie to obchodzi.
Skoro mało Cię to obchodzi, to po co ten wywód na dwa komentarze?
Mało mnie obchodzi prawda, bo jest dla mnie nieosiągalna.
Gwałt nieprzyjemna sytuacja dla kobiety ale podejście masz najlepsze jakie tu czytałem. Zamiast użalać się nad sobą i wpadać w depresję to żyjesz dalej.
Pseudo-psycholoków w komentarzach nie da się już czytać, co wy macie w głowach?
"nieprzyjemna"
,,Zamiast wpadać w depresję'' - ta, jasne, bo każdy, kto ma depresję, wpadł w nią, bo tak mu się podobało.
Chcesz to tkwi w depresji twoje życie twoja sprawa. Dla mnie szkoda czas. W życiu nigdy nie ma z górki. Wszystko zależy od twojego podejścia jak je przeżyjesz.
Po prostu nie wiedzą, jak się zachować w stosunku do ciebie.
Miałam również dosyć traumatyczne przeżycia i nie raz wręcz wmawiano mi jak hujowe musi być moje życie bo wielu by się po tym zabiło a ja zaakceptowałam, że się stało i już, owszem miałam koszmary oraz małe fobie które były absurdalne ale nic tak nie zaszkodziło jak wizyta u psychologa i od tego minęło jakieś 14 lat a ja całkowicie sobie z tym uporałam a nikomu nigdy nie wspominam o danych wydarzeniach by żyć normalnie więc rozumiem twoje zdenerwowanie bo społeczeństwo nie toleruje osób silnie psychicznych i próbują wmówić jak mamy się czuć.
Może jesteś twardsza psychicznie, mniej wrażliwa. Kiedyś też ludzie inaczej radzili sobie z traumą, mieli grubszą skórę, bo musieli. Przez moją wioskę w czasach wojny przechodziło kilku ruskich i postanowili zatrzymać się u sąsiadki. Biedną dziewczynę (miała może z 17, 18 lat) gwałcili zbiorowo, ponoć trwało to bardzo długo. Wyszła z tego, żadnych psychologów wtedy nie było. Na pewno zostało to z nią do końca życia, ale założyła rodzinę o chyba była szczęśliwa. Ja pamiętam ją jako ciepłą i dobrą kobietę. Miała później względnie normalne życie, choć do tamtej historii nigdy nie wracała (mocno przyjaźniła się z moją babcią).
Może nie masz traumy, niewykluczone. Mnie kiedyś jakiś dziwny typ macał po kolanie w autobusie. Cała sytuacja mnie tak sparaliżowała, że nie potrafiłem zareagować. Wysiadłem przystanek wcześniej i tak się to skończyło. A jednak gdzieś tam mi w psychice siedzi ta sytuacja, która była nieporównywalnie mniej dotkliwa od twojej.
Może nie masz traumy, ale bardziej prawdopodobne, że ją wypierasz. Co ci szkodzi iść do terapeuty i pogadać, żeby wiedzieć na pewno.
Zaraz po tym zdarzeniu dostałam skierowanie do psychologa i poszłam na pierwszą wizytę. Czułam się dobrze, ale tak jak ty, wszyscy mówili "idź, co ci szkodzi". No i zaszkodziło bo pani psycholog na siłę próbowała we mnie wmówić traumę, której nie mam. Wyszłam w połowie i postanowiłam, że nigdy nie pójdę już do żadnego terapeuty z tą konkretną sprawą bo ja naprawdę czuję się świetnie i lubię swoje życie.
Oczywiście mozę to byc mechanizm obronny, ale skoro działa to nie ma sensu go "naprawiać". Wiekszośc psychologów szuka problemów na siłe, istny szamanizm, widza rzeczy których nie ma.
Cos jak z pobiciem w ciemnej alejce przez podejrzanych typów. Człowiek nie powinien przez to bac się spacerowac po ulicy.