#cwrhT
Apogeum mojej irytacji osiągnąłem, gdy pewnego pięknego popołudnia będąc w delegacji, odebrałem telefon od żony, która zakomunikowała, że nasz 100-litrowy kubeł jest po klapę wypełniony sadzą z komina. Ważył chyba tyle co mały, chory słoń. Kazałem jej zrobić dyskretny wywiad po sąsiadach, żeby dowiedzieć się kto jest tak ograniczony umysłowo, że sprezentował nam pojemnik pełen czarnego złota. Okazało się, że w tym dniu odbyła się zakrojona na szeroką skalę akcja czyszczenia kominów w kamienicach. Pech chciał, że jakiś nie do końca rozgarnięty kominiarz wsypał sadzę z dwóch kamienic do naszego śmietnika. Przeczekałem noc i rano następnego dnia zadzwoniłem grzecznie do ADM-u z pytaniem, dlaczego sadza z dwóch kamienic jest w moim pojemniku. Oczywiście grzecznie się przedstawiłem. Babka, która odebrała, odpowiedziała, że nic nie wie, ale przekieruje mnie do jakiegoś speca, który się tym zajmuje. No to czekam. Odbiera gościu i mówi, że on nie wie o co chodzi, ale da mi numer do kogoś, kto zlecił czyszczenie. Zadzwoniłem więc do faceta, który po wysłuchaniu mnie powiedział, że dziś albo jutro ktoś się ze mną skontaktuje w sprawie odbioru tej sadzy.
Mija dzień. Mija drugi dzień. Dzwonię znów. Już nie byłem taki grzeczny. Ta sama śpiewka, że jutro ktoś odbierze ten syf. Oczywiście do piątku nikt się nie zgłosił.
W piątek wieczorem po powrocie z pracy postanowiłem zrobić coś ze zbędnym balastem. Przesypałem zawartość kubła szufelką do sześciu dużych worków, napisałem kartkę z wyjaśnieniem mojego postępowania, zapakowałem worki do auta i pojechałem pod siedzibę ADM. Tam przerzuciłem pięć worków przez ogrodzenie na posesję instytucji, a szósty worek po prostu opróżniłem za furtką wejściową. Wiecie jak to wyglądało? :) Na koniec przykleiłem kartkę taśmą izolacyjną do pręta furtki i odjechałem.
Mimo że na kartce były podziękowania za załatwienie sprawy i mój podpis, nikt się do mnie nie zgłosił z pretensjami.
No i bardzo dobrze. To przecież czyste chamstwo 😉
Adm tak ma. Lecą w kulki w kazdej sprawie. Żeby cos załatwili to trzeba non stop czekac i sie prosić.
Geniusz zuaa
Czyżby Bydgoszcz?
Moja Mama kiedyś poszła do ADM i wysypała na biurko amdinistratora kamienicy gruz z elewacji, który sypał się na balkon.
I bardzo dobrze. Na chamstwo odpowiada się chamstwem. Ech, niektórzy ludzie to się chyba w ewolucji zatrzymali na homo erectus
Pomysłowy i zaradny facet jesteś. :D
A mnie najbardziej nurtuje jedna rzecz- jaka roznica jest miedzy waga zdrowego a chorego sloniatka?
Może chodzi o to, że chory = wychudzony, a więc lżejszy niż zdrowy.
Super, zrobiłeś "krzywdę" sprzątaczce lub cieciowi. Chyba nie sądzisz, że administracja to sprzątała? Pewnie weszli bramą dla samochodów, żeby budzików nie pobrudzić, a ktoś inny musiał to zamiatać nawet bez maseczki, bo skąd w wyposażeniu takie cuda.
Wykorzystywanie pracowników nie jest odpowiedzialnością autora. Z jego punktu widzenia jest jakaś ekipa, która miała to od niego odebrać, ale tego nie zrobili, więc teraz sobie odbiorą z ADM.
Ja to bym im nasypal do biura :)
Nie da się po dobroci to trzeba używać takich sposobów. Dobrze sobie poradziłeś :)