Wychodząc po zakupy, wzięłam psa na spacer. Załatwił się, sprzątnęłam po nim i zamyślona poszłam do sklepu, cały czas mając woreczek w ręku. Przy stoisku z owocami i warzywami pracownik powiedział, żebym mu podała ten woreczek z rodzynkami, bo musi go zważyć. Niewiele myśląc, podałam mu go...
Pełnej obrzydzenia miny tego pana nie zapomnę do końca życia. Słowa nie powiedział, ale chyba pomyślał, że jestem nienormalna, spojrzał na mnie jak na debila. W sumie mu się nie dziwię ;)
Dodaj anonimowe wyznanie
Ładne opowiadanie ale pozbycie się gówna jest jednym z naturalnych odruchów. Osoba w pełni władz umysłowych raczej by się nie mogła aż tak zamyślić.
To pierwsza osoba na świecie ktora sie zamyśliła
Mi się tak zdarzyło co najmniej raz. Pod domem zorientowałam się, że nadal idę z tym workiem. Tyle razy już tą kupę sprzątałam (+ kotu kuwetę czyszczę), że można się przyzwyczaić do trzymania jej (czasem nawet przez parenaście minut, bo tyle nie ma kosza na śmieci).