#ctr8h
Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie i staramy się o dziecko, niestety bezskutecznie. Po ogromie badań, zabiegów i kilogramach leków, okazało się, że problem leży w mężu. Lekarze nas kwalifikują tylko do in vitro, na które nas po prostu nie stać (szacowany koszt to 30 tys. zł, a procent powodzenia zabiegu to zaledwie 35%). Z teściami wiadomo jak bywa. Wszystko było dobrze, dopóki moja bratowa nie zaszła w ciążę.
Czuję się od niej gorsza. Za każdym razem, gdy ich odwiedzamy, słyszę uszczypliwości. Ostatnio przez godzinę słuchałam, jaka to moja teściowa nie jest szczęśliwa, że w końcu będzie babcią, bo na nas nie ma co liczyć. I to nie jest zwykłe opowiadanie, tylko teksty typu: "Olusia pojechała na badania, bo ją nerki bolą, ale co Ty o tym możesz wiedzieć", "Olusia ma mdłości, Twoja jelitówka to nic w porównaniu z ciążą, w której Ty nie jesteś".
Bratowa ogólnie zrobiła ze swojej ciąży ciężką chorobę. Będąc w 3 tc zwolniła się z pracy, bo się bardzo przemęczała (pracowała jako sekretarka). Teraz jest w 10 tygodniu, a zachowuje się, jakby jutro miała rodzić. Na każdym kroku mi przypomina, że jestem wybrakowana, bo nie zajdę w ciążę naturalnie, a nie pomyśli o tym, że problem jest w jej bracie. Mąż to wypiera i nie rozumie dlaczego nie chcę tam jeździć, a mnie to po prostu boli.
Ostatnio teściowa powiedziała po rodzinie, że dobrze, że ma Olusię, bo by się wnuków nie doczekała, bo ja nie mogę zajść. Śmieje się do swoich koleżanek, mówiąc, że jestem wybrakowana. Wiem to, bo pracuje z nią koleżanka mojej mamy, która ją nagrała i słyszałyśmy co mówiła. Zawsze marzyłam o dużej rodzinie, a tu rozczarowanie. Adopcja też nie wchodzi w grę. Zostaliśmy odrzuceni z powodu błędów młodości mojego ślubnego (komornik oraz wyrok w zawieszeniu). A żeby było śmieszniej, to teście są bardzo wierzący i metodę in vitro czy in vivo traktują jako grzech. Powiedzieli nawet, że jeśli uda nam się uskładać pieniędzy na in vitro, to będą się modlić o niepowodzenie, by pomiot szatana nie przyszedł na świat w ich rodzinie. Trochę mi lżej.
A dlaczego nie powiesz teściowej, że to nie ty ale to jej syn jest wybrakowany??
Przecież sama piszesz, że problem jest z nim, więc to przez niego ona nie ma co liczyć na "wnusia".
Podejrzewam, że po prostu kocha męża i biorąc pod uwagę to, jak ją te uszczypliwości bolą, nie chce, żeby były kierowane w jego stronę..
i tak pewnie nie uwierzy.
@Psyduck - skoro mąż pozwala tak obrażać i poniżać swoją żonę, to raczej nie zasługuje na tego rodzaju lojalność.
Mężowi chyba odpowiada że wszystkie uszczypliwości są kierowane w Twoja stronę. To on powinien ustawić matkę i resztę, jeżeli tego nie zrobił, to mu to pasuje. To on jest bezpłodny a Ty za to obrywasz u jego chorej rodzinki. Brak jego reakcji jest gorszy niż yebnięta teściowa.
Obstawiam że mąż powiedział swojej mamie że to ona ma problem z zajściem. Bo jak to chłop i slepakami by strzelał?
A tu się zgadzam, że nie zasługuje, ale miłość to nie kwestia tego, czy ktoś na nią zasługuje, czy nie
Psyduck ale pan maz jakos nie ma problemu z uszczypliwosciami kierowanymi w jej strone ;)
po co tam jezdzisz, zeby sluchac przykrych rzeczy?
a maz nie moze przystopowac matki?
lub jezdzic sam?
ty tez nie umiesz sie odezwac i pwoiedziec, ze nie zyczysz sobie tego typu komentarzy?
A po jaką cholerę za przeproszeniem informowaliście o wszystkim teściową? Zamiast zbyć jakąkolwiek wymówka to opowiadać ze szczegółami łącznie z planowaniem in vitro. Nie rozumiem serio.
@Migrena25p pewnie mąż mamusi powiedział
Przepraszam, że może ostro, ale zapytam:
Buzi nie masz?
Rozumiem, że jesteś dobrze wychowana, ale czasami warto odpyskować.
Przepraszam, że to powiem, ale twój mąż to zwykły nieudacznik. I nie myśl, że to dlatego, że jest bezpłodny, ale dlatego, że tak pozwala cię obrażać. Prawdziwy kochający facet stanąłby za tobą, a nie milczał gdy żmija w postaci jego matki sprawia ci taką przykrość. Okropna kobieta z twojej teściowej. Gdyby przy mnie jakaś ropucha tak wypowiadała się o swojej synowej, to szybko by tego pożałowała, kim by dla mnie nie była, to bym ustawiła do pionu.
ja bym byla wstretna i powdziala tesciowej ze to ona urodzila wybrakowane dziecko i to maz jest bezplodny, nie ty
i niech sie obraza, bedziesz miec spokoj
a maz moze nauczke skoro pozwala debilce na obrazanie ciebie
Jak zwykle chamska, ale ten pomysl mi sie podoba.
Komornika można spłacić, a wyrok, zwłaszcza w zawieszeniu ma bardzo krótki czas zatarcia. Jeżeli zdecydujecie się na in vitro, to przecież nic nie musicie mówić rodzinie. Życzę Wam powodzenia.
Ja bym powiedziała rodzinie, że problem leży po stronie męża. Mąż nie chce Ci pomóc (dla niego to pewnie ujma, że to on jest "wybrakowany"), więc dlaczego masz się zgadzać na bycie dręczoną?
Rozumiem przesłanie wyznania, ale bratowa to żona Twojego brata, więc co ma do ciąży żony Twojego brata Twoja teściowa, skoro ani ona ani jej dziecko nie jest z nią spokrewnione?
Jeśli miałaś na myśli siostrę męża to jest nią szwagierka, a nie bratowa. :)
@TeczowyKal Może bratowa męża.
to sie wtedy nazywa szwagieka
ja to bym sie zastanowila czy chce miec jakiekolwiek dziecko z facetem, ktory mnie nie wspiera i pozwala obrazac
wiesz, ty jestes plodna, mozesz miec dziecko z kims innym a nie z takim padalcem :/