#cnoIh
Na tym wyznanie mogłoby się skończyć, ale od zawsze marzyłam, żeby być „kimś”, ale nie miałam na siebie pomysłu. Po szkole chciałam postawić na swój rozwój, a potem iść na studia. Niestety rodzice kazali mi się wyprowadzić z domu. Byłam zagubiona, bez pieniędzy, bez perspektyw.
Udało mi się skończyć studia (kierunek – typowe bezrobocie, niestety ciężko było pogodzić pracę i utrzymanie się samej z nauką na wymagającym kierunku, więc skończyłam łatwy kierunek bez perspektyw), mieszkam sama, mam beznadziejnego faceta, który mnie nie szanuje i nie stać mnie na nic. Kiedy wchodzę na profile dawnych koleżanek z pracy, łapie mnie to ukłucie zazdrości. Dzięki pracy w klubie miały pieniądze na rozwój i niektóre teraz mają świetne zawody, podróżują po świecie, mają dobre auta, nie narzekają na poziom życia. A ja nie mam nic, nie stać mnie nawet na weekendowy wyjazd za miasto.
Bardzo żałuję, że wtedy zrezygnowałam, bo teraz mogłabym być spełnioną kobietą po studiach, stać by mnie było na kursy doszkalające itp., miałabym pieniądze na dobry start w życiu. Teraz już czuję, że za późno na zmiany i tkwię w takiej beznadziei.
Czyli z jednej strony byłaś nieśmiałym, zamkniętym w sobie dzieckiem, które przeszło drogę upokorzeń, odrzucenia, mając za towarzysza jedynie niską samoocenę wynikającą z reakcji otoczenia oraz własnej fizyczności, a z drugiej pewnego dnia wstałaś i poszłaś wywijać dupą przed obcymi ludźmi w klubie nocnym, najpewniej w skąpym stroju?
Wątpię, żeby to wyznanie było prawdziwe, jeśli jakimś cudem jest, to skoro posiadasz takie niespotykane wręcz zdolności walki z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami, dasz sobie radę, niezależnie od tego jak wielka jest ta beznadzieja, w której teraz tkwisz.
słaby bait.
będąc "brzydką i grubą" dostałaś pracę w klubie?
Nie jest za późno, tancerką możesz zostać w każdym wieku. Z autopsji: mój były zdradził mnie z pole dancerką, która miała... 70 lat. Więc wciąż możesz spełnić marzenia
Zdolnosc milowania, siebie I innych. A reszta jest niewazna :) zwlaszcza kasa