#ceaZS

To zdarzyło się pół godziny temu. Jestem w pracy. Zrobiłem sobie przerwę i siedziałem na Facebooku czytając te wasze anonimowe wyznania. Zwykle najwyżej się cicho zaśmieję pod nosem. Ale jedno mnie zupełnie rozwaliło, nie mogłem się jednak śmiać bo siedzę na sali z kilkunastoma osobami (w tym z przełożonym) i ciężko by mi było to wytłumaczyć. Za wszelką cenę tłumiłem śmiech, momentalnie cały czerwony i spocony. Kilka parsknięć które mi się wymsknęły próbowałem zamaskować jako kaszel.

Niestety koleżanka siedząca kawałek dalej słysząc te odgłosy i widząc moją czerwoną twarz uznała, że się czymś zakrztusiłem i się duszę. Z werwą ruszyła do mnie. Jestem raczej drobno zbudowany, a z niej kawał baby. Zerwała mnie z krzesła jak szmacianą lalkę, objęła mnie wpół niedźwiedzim uściskiem i zaczęła mnie “ratować”, podczas gdy ja sapałem i stękałem. Zrobiło się zamieszanie i ludzie się zbiegli gapić się jak mną miota. Wstyd na maxa.

Z drugiej strony podczas “ratowania” kilka razy wcisnęła moją twarz w swój obfity biust, co w sumie mi się podobało. Był więc i plus ;)
PinkRoom Odpowiedz

Ciekawa jestem jak niby wcisnęła twoją twarz w swój biust, skoro na osobach które się krztuszą wykonuje się chwyt heimlicha. Wtedy ratowany jest plecami do osoby, która mu pomaga.

Agatulka Odpowiedz

Teraz jak się podsmiewuje .

futomaki Odpowiedz

żalisz się czy chwalisz?

BestiaZWatykanu Odpowiedz

A knury dalej w formie..

Dodaj anonimowe wyznanie