#ceaZS
Niestety koleżanka siedząca kawałek dalej słysząc te odgłosy i widząc moją czerwoną twarz uznała, że się czymś zakrztusiłem i się duszę. Z werwą ruszyła do mnie. Jestem raczej drobno zbudowany, a z niej kawał baby. Zerwała mnie z krzesła jak szmacianą lalkę, objęła mnie wpół niedźwiedzim uściskiem i zaczęła mnie “ratować”, podczas gdy ja sapałem i stękałem. Zrobiło się zamieszanie i ludzie się zbiegli gapić się jak mną miota. Wstyd na maxa.
Z drugiej strony podczas “ratowania” kilka razy wcisnęła moją twarz w swój obfity biust, co w sumie mi się podobało. Był więc i plus ;)
Ciekawa jestem jak niby wcisnęła twoją twarz w swój biust, skoro na osobach które się krztuszą wykonuje się chwyt heimlicha. Wtedy ratowany jest plecami do osoby, która mu pomaga.
Teraz jak się podsmiewuje .
żalisz się czy chwalisz?
A knury dalej w formie..