#cdaj7

Piątek, trzynastego. Nigdy nie byłam przesądna, ale po tym, co mnie ostatnio spotkało, bać się będę tego dnia panicznie.

Jak zawsze pod koniec tygodnia poszłam do mojego ulubionego klubu. Nic nie zapowiadało katastrofy. Wręcz przeciwnie. Przy barze ktoś mnie potrącił. „Wybacz, jestem taką niezdarą!” – zaśmiał się przesympatyczny chłopak o intrygującej urodzie.
Chwilę pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Gość wydawał się bardzo inteligentny i nad wyraz uprzejmy. Tak fajnie nam się rozmawiało, że barman musiał ze trzy razy pytać mnie co podać. Problem zaczął się, kiedy przyszło mi płacić za piwo. Ani w kieszeni, ani w torebce nie mogłam znaleźć portmonetki. Wpadłam w panikę. Jeszcze dobrze wieczór się nie zaczął, a ja już zgubiłam najcenniejszą rzecz, jaką posiadałam! Dobrze, że dokumenty trzymałam osobno, bo lipa byłaby straszna! Z opresji uratował mnie wspomniany chłopak. Powiedział, że będzie zaszczycony, jeśli zgodzę się, aby postawił mi piwo. Znaleźliśmy jakiś zaciszny stolik. Szymon, bo tak się nazywał mój nowy znajomy, co chwilę mnie uspokajał. „Ostatnio miałem spory zastrzyk gotówki, więc naprawdę, nie stresuj się. Poza tym fajnie mi się z tobą gada, więc tym bardziej będzie mi miło sponsorować dzisiejszy wieczór”.

Trzy piwa później Szymon zaproponował wizytę w pobliskim barze sushi. Uwielbiam sushi, ale to przecież takie drogie jedzenie! Byłam trochę zażenowana, że chce mnie zaprosić. On jednak nie słuchał moich cichych protestów, chwycił mnie mocno za rękę i bezceremonialnie zabrał mnie z klubu. Spodobało mi się to nawet.

Zjedliśmy po dwie, najbardziej wypaśne porcje! A to jeszcze nie był finał wieczoru. Okazało się, że mój rycerz ma w zanadrzu coś jeszcze. Przed barem złapał taksówkę i pojechaliśmy do modnego lokalu w centrum miasta, gdzie za sam wstęp płaci się 50 zł! I tym razem na nic nie zdały się moje cichutkie sprzeciwy. Przegadaliśmy resztę wieczoru. Potem jeszcze kupił wielką butelkę drogiego, ale pysznego wina i uiścił rachunek. Czułam się pijana i absolutnie oczarowana Szymonem.

Mój wybawca wynajął pokój w hotelu. Kochaliśmy się całą noc, a nad ranem zasnęliśmy wtuleni w siebie. Było cudownie.

Rano obudziłam się sama. Po moim „nocnym kochanku” nie było śladu. Za to na półeczce koło telewizora leżała… moja portmonetka. Pusta. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że to ja byłam sponsorką wszystkich atrakcji z ubiegłego wieczora.

Wtedy, gdy stałam przy barze i Szymon potrącił mnie, co było początkiem naszej znajomości, tak naprawdę wyjął mi portmonetkę z kieszeni. Zostałam dosłownie i w przenośni „wydym#na”.
upadlygzyms Odpowiedz

Za jego pieniądze - czarująco upojna noc.
Za własne - bycie wydymaną.
Ciekawa zmiana spojrzenia.

Domandatiwa

Nie do końca. Przy uczciwym człowieku - czarująco upojna noc, przy złodzieju i oszuście - bycie wydymaną. Jak w ogóle można tak manipulować, Panie Upadlygzyms?

Risha Odpowiedz

Przynajmniej część twojej kasy poszła na Ciebie.

HansVanDanz Odpowiedz

A co ma do tego data? W sobote 14-ego byłoby ok?

KarolinaPoludniowa

Biorąc pod uwagę naiwność i lekkomyślność autorki, to nawet nie ma się co dziwić, że ona tak to sobie tłumaczy.

JoseLuisDiez

Wtedy ona by kogoś wydy..ła.

JoseLuisDiez Odpowiedz

Był tylko jeden pechowy piątek 13-go - 13.10.1307 i tylko dla Templariuszy.

wyzwolonaa Odpowiedz

Współczuję, do klubów niestety trzeba chodzić z koleżankami, żeby nawzajem pilnować swoich rzeczy. W dzisiejszych czasach facetom nie można ufać

zoix

A w jakich zatem można było?

wyzwolonaa

W czasach tuż po rewolucji seksualnej, kiedy faceci jeszcze popierali emancypację kobiet. Potem zorientowali, że dla nich to oznacza utratę przywilejów i stąd te wszystkie manosfery

zoix

To brzmi bardziej jak interpretacja niż fakt. Historia jest znacznie bardziej złożona, a przyczyny powstania manosfery są wieloczynnikowe, nie tylko związane z równouprawnieniem kobiet.

wyzwolonaa

Wieloczynnikowe, ale każdy czynnik zasadniczo sprowadza się do tego samego - młodzi mężczyźni chcą żeby kobiety były jak ich babcie, a jednocześnie nie wnoszą do związku nawet części tego co ich dziadkowie

zoix

Zwróć uwagę, że argument zaczyna się od ‘młodzi mężczyźni chcą’, czyli od przypisania jednej motywacji milionom ludzi. To dokładnie ten sam rodzaj uproszczenia, który wcześniej miał być wyjaśnieniem problemu. Pochopne uogólnienia nie są argumentem merytorycznym.

Dodaj anonimowe wyznanie