#cZf6x

Jestem w takim momencie swojego życia, że zaczynam zdawać sobie sprawę z wielu rzeczy.

Jeśli miałabym ocenić, jakie miałam dzieciństwo, to nazwałabym je normalnym, szczęśliwym.

Oczywiście wiem, jak wiele błędów nieświadomie popełnili moi rodzice, ale kiedyś takie zachowania były powszechne i nikomu nawet nie przyszło do głowy, że to może dziecku zaszkodzić. Z rodzicami zawsze miałam świetny kontakt, bardzo trudno było mi wyprowadzić się z domu, bo byłam z nimi mocno zżyta. Jednak odkąd urodziła się moja córka, nasze relacje wbrew pozorom uległy ochłodzeniu.

Moi rodzice są tak skupieni na wnuczce, że czasem sprawiają wrażenie, jakby zapomnieli, że mają swoje dzieci. To, że niestety w obecnych czasach wiele wymaga się od matek i jesteśmy poddawane ciągłej krytyce jest bardzo znanym zjawiskiem, ale ja stale doświadczam tego od najbliższych. To ja źle gotuję, karmię, wychowuję itp. itd. A dziecko ma też ojca.

Oboje pracujemy, ale zarówno moi rodzice, jak i teściowa uważają, że to do mnie należy zdecydowana większość obowiązków. Na szczęście mam bardzo fajnego męża, który chce i potrafi zająć się dzieckiem. Dlatego w oczach rodziny jest bohaterem, jeśli przygotuje coś do jedzenia dla dziecka,albo zabierze na plac zabaw.

Z moimi rodzicami mam słaby kontakt, bo ich po prostu nie interesuje już za bardzo, co u mnie słychać. Jak się sama rozgadam, to mnie nie słuchają.

Zostałam wychowana w takim domu, gdzie temat relacji czy miłości był tematem tabu i moja mama interesowała się tylko tym, żebym się nie puszczała i nie zadawała z byle kim.

Z tego też powodu nie chciałam jej się zwierzać, jeśli ktoś złamał mi serce, bo zawsze słyszałam „poszłaś do łóżka przed ślubem i teraz płaczesz, bo ktoś nie uszanował twoich uczuć, nie ma co się temu komuś dziwić”. Teraz mam rodzinę, więc jest tak jak powinno być, więc po co o cokolwiek pytać i po co się czymkolwiek interesować.

To mi tylko dało lekcję, jakich błędów nie popełniać przy swojej córce.

Życzcie mi powodzenia.
Cystof Odpowiedz

A ja sobie siedzę i czytam to i z każdą linijką wk$rw rośnie.

Wk$rw na takie postępowanie przemądrzałych komentatorów w otoczeniu autorki. Na archaiczne, sztywne jak księgowy w gipsie zasady i role w które trzeba na siłę wtłoczyć wszystkich a wszystkich którzy nie pasują zgnoić...

Tak sobie siedzę i czytam i czekam. Aż żona wróci z pracy, aż pranie się skończy kręcić w pralce, aż synek skończy ustawiać krzesełka bo zrobił "hejbatke" dla pluszowego pieska, pluszowego "kjaba" i dla mnie. Czekam, bo po "hejbatce" idziemy na spacer i zakupy obiadowe, coby rzeczony obiad zrobić. Choć zanim zacznę gotować chyba będę musiał jeszcze zmywarkę rozpakować i podłogę w kuchni umyć. A no i jeszcze pranie powiesić...

I wiecie komu to najbardziej zawsze przeszkadza? Ciotkom. Nie wujkom, nie dziadkom, nie teściowi czy mojemu ojcu. Najwięcej krytyki do takiego podziału ról zawsze mają przemądrzałe ciotki. Takie z zawodu "żona, matka, gospodyni". I nie idzie przetłumaczyć że ja mam prywatną działalność i pracuję częściowo z domu a żona znalazła etat i tak nam lepiej. Nie idzie wyjaśnić że facetowi nie odpada penis jeśli pierze, gotuje i sprząta. Takim najlepszym przykładem szoku kulturowego jednej z nich był tekst do mojej żony "ale czemu Ty go wysyłasz na plac zabaw?! Co facet tam ma robić z dzieckiem?!"

No nie wiem ku$wa... Bawić się z nim?

Econiks

Te ciotki i babki mogą też mówić i robić tak z zazdrości. Ich życie się skończyło z dniem urodzenia dziecka to chcą by inne kobiety miały tak samo. Podobnie jak z kobietami, które rodziły naturalnie i się tym chwalą i dyskryminują te, które rodziły przez cesarkę. Zwykła zawiść.

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Droga Autorko, bardzo przykro czytać, że wielu ludzi nadal ma podejście takie jak Twoi rodzice i teściowie. Mam wrażenie, że czujesz się w pewien sposób samotna. Masz dobrego męża, ale dostrzegasz brak zainteresowania ze strony teściów i rodziców. Myślę, że potrzebujesz więcej osób wokół siebie. Znajomych i przyjaciół, którzy będą widzieć Ciebie, a nie tylko dziecko. Osób, z którymi będzie się dalo pogadać o swoich zainteresowaniach. To może trochę zniwelować przykre uczucie, które powoduje zachowanie teściów. Z nimi z kolei warto porozmawiać. Może są ludźmi zbyt prostymi, aby zrozumieć, że życie współczesnej kobiety niekoniecznie kręci się wokół dziecka. Oczywiście, niektórzy są niereformowalni. Moja babcia jest prostą osobą. Ma dobre intencje, ale gorzej z wykonaniem. Gdy moja mama, a jej córka, studiowała podyplomowo wspomaganie ucznia ze spektrum autyzmu, babcia nie rozumiała sensu. Powiedziała pogardliwie, że mama będzie "pracować z Downami". Mówiła też, że w wieku mojej mamy trzeba bawić wnuki (w domyśle: nie zajmować się pracą i rozwojem). Zapytałam, czy widzi tu jakieś wnuki. Byłam wtedy w połowie studiów, bez planów na powiększanie rodziny w najbliższym czasie, bez chłopaka i nie będąc w ciąży. Gdy miałam 16 lat, babcia już ekscytowała się, że za 2 lata mogę mieć dzieci. Gwoli ścisłości, mogłam już wtedy, a jakoś nie miałam. Moja babcia więc ma obsesję na punkcie prawnuków, których jeszcze nie ma.

MaryL Odpowiedz

A ja nie rozumiem, czemu się po prostu od nich nie odetniesz. To jest dla Ciebie szkodliwe, nawet jeśli widzisz, że nie mają racji, to przez samo słuchanie costam w głowie zostaje i rodzi frustrację. Kontakt raz na rok i wystarczy

Dodaj anonimowe wyznanie