Chodzę tylko o kulach i bez pomocy drugiej osoby nie wsiądę do tramwaju z wysokimi stopniami ani z niego nie wysiądę.
Ostatnio zdarzyła mi się bardzo przykra sytuacja. Gdy z pomocą mojej dziewczyny wsiadałem do tramwaju, zostałem zbluzgany przez około 20-letniego chłopaka, który stał za nami, za to, że za wolno wsiadam.
Normalnie, ale to nie znaczy, że ma mnie ktoś wyzywać.
Smutnabula
Coolidge nie obraź się ale teraz niewiele różnisz się od tego buraka.
ohlala
@Smutnabula
Coolidge już wielokrotnie udowodnił, że jest takim burakiem.
ad13
Do wyzwisk (jak zwykle) każdy pierwszy, a logika jest przecież taka piękna...
Rozpiszę w podpunktach dla opornych, bo chwilowo nie mam co robić.
1. Przyjęto założenie, że burak wyzwał niepełnosprawnego tak samo, jak wyzwałby pełnosprawnego w identycznej sytuacji.
Zgodnie z tym założeniem prawidłowy będzie wniosek, że potraktował go "normalnie" według JEGO (tzn. buraka) normy (nie normy tego, kto wnioskował - błąd formalny).
2. Gdyby burak zrobił dla niepełnosprawnego wyjątek (potraktował go lepiej/gorzej), to potraktowałby go inaczej, niż wszystkich, czyli niepełnosprawny nie zostałby potraktowany (przez buraka) na równi z pełnosprawnymi (wniosek poprawny).
3. To, że nie-burak nie będzie krzyczał ani na pełnosprawnego, ani niepełnosprawnego, który ma problem z wejściem do autobusu, nie dotyczy ani wyznania, ani komentarza, ponieważ mówią one wyłącznie o sytuacji burak + niepełnosprawny, a nie sytuacjach inni ludzie + niepełnosprawny (błąd formalny).
4. Nie można wiedzieć, czy przyjęte założenie było słuszne (równie prawdopodobne i nieprawdopodobne), bo nie wiadomo (brak danych), czy burak potraktowałby pełnosprawnego tak samo (krzycząc), czy lepiej (nie krzyczałby), czy gorzej (np. krzycząc i popychając).
5. Jeżeli przyjmiemy, że założenie jest błędne (równie prawdopodobne i nieprawdopodobne) i burak na pełnosprawnych by w tej sytuacji nie krzyczał (brak danych), lub krzyczałby na nich i popychał (brak danych), błędny staje się również wniosek oparty na tym założeniu, mówiący że potraktował niepełnosprawnego zgodnie ze swoją "normą" na równi z innymi.
6. Czyli w tej sytuacji, przy założeniu równie prawdopodobnym i nieprawdopodobnym, możliwe są trzy równie prawdopodobne i nieprawdopodobne wnioski:
a) potraktował go na równi z innymi.
b) potraktował go gorzej,
c) potraktował go lepiej.
ad13
(Przekroczyłam limit znaków :D)
Konkluzja - dla mnie rzecz zupełnie nie warta dyskusji, bo po co dyskutować o czymś, opartym na tak niepewnym założeniu, przyjętym na podstawie połowicznych danych.
ad13
*nie jest warta dyskusji
bazienka
bula, jak ktos jest dziadem to nim bedzie niezaleznie od odbiorcy swoich slow niestety
poza tym nie widze powodu by osoby z niepelnosprawnoscia traktowac ulgowo w pewnych kwestiach- np. wymagan kultury czy nrmalnosci z ich strony
bo znam kilka takich osob, ktore sobie z tej niepelnosprawnosci zrobily tarcze na wlasne chamskie zagrywki
pomagac im nalezy jak najbardziej
Smutnabula
bazienka ja wiem. Jednak w wyznaniu nie ma żadnego żalenia się na swoją niepełnosprawność. Jedynie opis sytuacji. Zatem buraczanym zachowaniem było plucie że chodziło "wyżalenie się że nie może biegać".
Zbluzgal cię jakiś patus, a ty juz wyciągasz wniosek, że ludzie są podli. Myślisz, że zdrowi nie spotykają się z agresją ze strony jakichś sebkow?
Nie generalizuj, bo na pewno nieraz obcy ludzie udzielili ci pomocy.
tule cie mocno
tez mialam sytuacje z przyjaciolka (mpd), stanelysmy jeszcze przed przystankiem blisko drzwi autobusu, jak sie zatrzymal, przepycha sie babsko
zwrocilam uwage i uslyszalam, ze "moglysmy szybciej wysiadac", jak powiedzialam, ze kolezanka jest niepelnosprawna i nie moze, ta odpyskowala "i dobrze"
do takich tylko strzelac ;/
pomagam kazdemu, kto wyglada na potrzebujacego pomocy (po uprzednim zapytaniu oczywiscie)
Normalnie, ale to nie znaczy, że ma mnie ktoś wyzywać.
Coolidge nie obraź się ale teraz niewiele różnisz się od tego buraka.
@Smutnabula
Coolidge już wielokrotnie udowodnił, że jest takim burakiem.
Do wyzwisk (jak zwykle) każdy pierwszy, a logika jest przecież taka piękna...
Rozpiszę w podpunktach dla opornych, bo chwilowo nie mam co robić.
1. Przyjęto założenie, że burak wyzwał niepełnosprawnego tak samo, jak wyzwałby pełnosprawnego w identycznej sytuacji.
Zgodnie z tym założeniem prawidłowy będzie wniosek, że potraktował go "normalnie" według JEGO (tzn. buraka) normy (nie normy tego, kto wnioskował - błąd formalny).
2. Gdyby burak zrobił dla niepełnosprawnego wyjątek (potraktował go lepiej/gorzej), to potraktowałby go inaczej, niż wszystkich, czyli niepełnosprawny nie zostałby potraktowany (przez buraka) na równi z pełnosprawnymi (wniosek poprawny).
3. To, że nie-burak nie będzie krzyczał ani na pełnosprawnego, ani niepełnosprawnego, który ma problem z wejściem do autobusu, nie dotyczy ani wyznania, ani komentarza, ponieważ mówią one wyłącznie o sytuacji burak + niepełnosprawny, a nie sytuacjach inni ludzie + niepełnosprawny (błąd formalny).
4. Nie można wiedzieć, czy przyjęte założenie było słuszne (równie prawdopodobne i nieprawdopodobne), bo nie wiadomo (brak danych), czy burak potraktowałby pełnosprawnego tak samo (krzycząc), czy lepiej (nie krzyczałby), czy gorzej (np. krzycząc i popychając).
5. Jeżeli przyjmiemy, że założenie jest błędne (równie prawdopodobne i nieprawdopodobne) i burak na pełnosprawnych by w tej sytuacji nie krzyczał (brak danych), lub krzyczałby na nich i popychał (brak danych), błędny staje się również wniosek oparty na tym założeniu, mówiący że potraktował niepełnosprawnego zgodnie ze swoją "normą" na równi z innymi.
6. Czyli w tej sytuacji, przy założeniu równie prawdopodobnym i nieprawdopodobnym, możliwe są trzy równie prawdopodobne i nieprawdopodobne wnioski:
a) potraktował go na równi z innymi.
b) potraktował go gorzej,
c) potraktował go lepiej.
(Przekroczyłam limit znaków :D)
Konkluzja - dla mnie rzecz zupełnie nie warta dyskusji, bo po co dyskutować o czymś, opartym na tak niepewnym założeniu, przyjętym na podstawie połowicznych danych.
*nie jest warta dyskusji
bula, jak ktos jest dziadem to nim bedzie niezaleznie od odbiorcy swoich slow niestety
poza tym nie widze powodu by osoby z niepelnosprawnoscia traktowac ulgowo w pewnych kwestiach- np. wymagan kultury czy nrmalnosci z ich strony
bo znam kilka takich osob, ktore sobie z tej niepelnosprawnosci zrobily tarcze na wlasne chamskie zagrywki
pomagac im nalezy jak najbardziej
bazienka ja wiem. Jednak w wyznaniu nie ma żadnego żalenia się na swoją niepełnosprawność. Jedynie opis sytuacji. Zatem buraczanym zachowaniem było plucie że chodziło "wyżalenie się że nie może biegać".
Spodziewałbym się raczej starej raszpli, ale że młody wieśniak to bym nie podejrzewał.
Zbluzgal cię jakiś patus, a ty juz wyciągasz wniosek, że ludzie są podli. Myślisz, że zdrowi nie spotykają się z agresją ze strony jakichś sebkow?
Nie generalizuj, bo na pewno nieraz obcy ludzie udzielili ci pomocy.
tule cie mocno
tez mialam sytuacje z przyjaciolka (mpd), stanelysmy jeszcze przed przystankiem blisko drzwi autobusu, jak sie zatrzymal, przepycha sie babsko
zwrocilam uwage i uslyszalam, ze "moglysmy szybciej wysiadac", jak powiedzialam, ze kolezanka jest niepelnosprawna i nie moze, ta odpyskowala "i dobrze"
do takich tylko strzelac ;/
pomagam kazdemu, kto wyglada na potrzebujacego pomocy (po uprzednim zapytaniu oczywiscie)