#cQj3g

Na studiach mieliśmy wykładowcę z ekonomii, który był najbardziej zatwardziałym szowinistą, jakiego znam. Jego pogarda dla płci pięknej była wręcz absurdalna. Złośliwe uwagi na temat kobiet, niestosowne żarty i tyrady na temat niedoskonałości kobiecego umysłu – to była norma i w zasadzie nikt się tym nie przejmował, bo facet w gruncie rzeczy był naprawdę znakomitym nauczycielem. Raz jednak zrobił numer, który na trwałe zapisał się w historii naszej uczelni.

Jako że wykład był dość późno, razem z grupą znajomych zgadaliśmy się na przerwie, aby kolektywnie dać dyla z zajęć. Nasze narady usłyszało paru innych chłopaków i wkrótce z gromadki pięciu kumpli zrobiła się wataha 20 facetów. W rezultacie cała męska część naszego roku, która miała uczestniczyć w zajęciach, pomaszerowała na piwo, zostawiając na pastwę wykładowcy same dziewczyny.

Profesor wszedł do auli, starł tablicę, otworzył dziennik, wyciągnął z szafki książki i położył je na swoim biurku, dostojnie odchrząknął i powoli przejechawszy wzrokiem po sali, mruknął: „A co to? Nikt nie przyszedł?”. Następnie zamknął dziennik, schował książki do szafki i bez słowa wyszedł z sali… Podobno dziewczyny przez dłuższą chwilę siedziały w ciszy, próbując zrozumieć co się właśnie stało.
JMoriartyy Odpowiedz

Jak można uważać, że ten zjeb był "naprawdę znakomitym nauczycielem"?

Mkwebe

Dlatego, że umiejętność wykładania przedmiotu a bycie szowinistą to dwie różne rzeczy.

JMoriartyy

W takim wypadku można tylko powiedzieć "znakomicie powtarza notatki". Nauczycielem jest ch*jowym. I jakby obrażał też autora to na pewno nie napisałby o nim, że jest znakomitym rozwiązaniem.

JMoriartyy

*nauczycielem, mój telefon wykazał się twórczością.

nictozeniema

Mkwebe na co komu wykładowca, który umie wykładać, ale tego nie robu, bo mu się nie podobają odbiorcy? Do tyłka taki wykładowca i nie wykonuje pracy.

nictozeniema Odpowiedz

"Znakomity nauczyciel", który nie przeprowadził zajęć, bo uznał że nie ma żadnego mężczyzny na zajęciach, więc nie ma dla kogo zajęć prowadzić? Rzyg!

Halapeno

Porządny facet, z zasadami

asinius

20-30 lat temu naukowiec musiał być ekscentryczny, by liczyć się w środowisku :)

Qehayoii Odpowiedz

"bo facet w gruncie rzeczy był naprawdę znakomitym nauczycielem."
Nie był....

Zeby byc dobrym nauczycielem trzeba dobrze/prawidlowo rozumiec to o czym sie uczy. Szowinizm, podobnie jak wiekszosc tego co rozumiemy jako dyskryminacje, jest błedem poznawczym bardzo szerokim zakresie, a cos takiego ma olbrzymi negatywny wplyw na kompetencje w wielu dziedzinach (co z kolei przeklada sie na zdolnosc do ich nauczania, tzw. "dobry nauczyciel"). Wiec o ile facet nie wykladal przedmiotu typu "Prawidlowe techniki sikania na stojaco" (ale inne sposoby uzytkowania powyzszego to juz nie bardzo ;) to z duza doza prawdopodobienstwa byl nauczycielem g*wnianym...

Ps. Zakladam, ze to bardziej licencia poetica niz propaganda (bo kto by chcial czytac o niekompetentnym cha* bedacym przewidywalnym).

Wrath Odpowiedz

Mam nadzieję, że w końcu wywalili dziada.

kociambe Odpowiedz

Niestety takie chamy trafiają się na uczelniach. To niby ma być śmieszne i budować "osobowość" wykłądowcy w oczach studentów.
U mnie taki cham wykładał matematykę i siał podobnymi żarcikami wiedząc, że sobie może na to pozwolić.
Lata później otrzymał jeszcze jakąś "nagrodę" za poczucie humoru ale sprawiedliwość się objawiła w komentarzach.
Studenci kolejnych roczników w komentarzach cytowali "żarciki" pana doktora i był to prawdziwy spektakl żenady.

dnoiwodorosty1

Buduje czym umie. Jeden rzetelnością, inny chamówą.

Vemonis Odpowiedz

Problem w tym że na studiach nie ma dziennika. A listę sprawdza się tylko na zajęciach obowiązkowych.

bazienka

oj z tym roznie bywa, u mnie na paru przedmiotach sprawdzano rowniez na wykladach
ale tak, byla lista puszczana
na cwiczniach wykladowcy miei liste nazwisk na kartkach, na zadnym kierunku dziennika nie uswiadczylam

Ebubu

Na jednym semestrze pewien profesorek miał listę ludzi, cały nasz rok i potrafił sprawdzać przy wejściu czy ktoś obcy mu się na wykłady nie wbija.
Ale dziennika nie było.

diq1

U mnie wykłady były obowiązkowe i potrafiły być na nich wejściówki. Czytanie listy normą.

Lunathiel

@Ebubu "Pewien profesorek (...) potrafił sprawdzać przy wejściu czy ktoś obcy mu się na wykłady nie wbija" - O wow, to mnie zaciekawiło, chyba pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Mam za sobą trochę wykładów na kilku różnych uczelniach (trochę przypał, wiem xD tak wyszło xD) i ani razu nie widziałam sprawdzania obecności pod tym kątem. Większość wykładowców po prostu wpuszczała wszystkich chętnych. Potem albo była kartka krążąca po sali albo czytanie nazwisk. Jak mieszkałam z moim ówczesnym chłopakiem i studiowaliśmy na różnych uczelniach, to czasem szliśmy razem na jakiś fajny wykład (raz np. zabrałam go na taki ze sztuki nowoczesnej, kiedyś on mnie na historię literatury amerykańskiej - bo prowadzący byli fajni i miło się słuchało). Inni też tak robili, zero problemu.

Ale pewnie jest sporo różnic w zależności od osób i uczelni, wiadomo. Na moich wykładach, nawet na tych obowiązkowych, nie dało się (ale i nie było po co) wymyślać i odwalać żadnych przekrętów. Za to w miejscach, gdzie wykładowca robi wejściówki albo powtórzenia przed czy omówienia po testach, to pewnie ma podstawy żeby pilnować czy nie wbił się na salę ktoś "obcy", np. osoby z równoległej grupy piszące to samo w innym terminie :')

Ebubu

Takich nietypowych sytuacji było więcej, na innych zajęciach była raz na jakiś czas (chyba na 5 wykładach na semestr) puszczana lista obecności, a przy wyjściu było odczytywanie nazwisk - wyczytany mógł wyjść z sali. Z tego przedmiotu, jak się później okazało, ci którzy byli na wszystkich listach obecności mogli pisać egzamin zerowy, który swoją drogą był łatwiejszy od późniejszych.

hyde989 Odpowiedz

Kawał chama. Wiem od środka jak wygląda studiowanie na polibudzie gdzie jest większość facetów. Wiecie dlaczego kobiety się rzadziej decydują na studia w takich miejscach? Bo się boją! Sama się bałam, że jak pójdę na taki kierunek to koledzy i wykładowcy będą mi docinać, pytać czy przyszłam tu znaleźć męża itd. i dużo się nie pomyliłam ale dałam radę bo przywykłam. Na pierwszym roku seksistowskie uwagi brałam bardzo do siebie i było mi ciężko ale na kolejnych latach tak do tego przywykłam, że przestałam to nawet zauważać, dużo lepiej się poczułam i łatwiej mi było skupić się na nauce.

bazienka Odpowiedz

dziennik na studiach? o.O
jesli to prawda, to mam nadzieje, ze zrobily jesien sredniowiecza w dziekanacie

Vito857 Odpowiedz

Dziennik na studiach?

CzyToNaPewnoJa Odpowiedz

Przypomniał mi pewien żart, feministki pomijają:
Na jednej uczelni był pewien bardzo szowinistyczny wykładowca, który nie stronił od wyjątkowo seksistowskich żartów, nawet wobec swoich studentek.
Studentki zniesmaczone zachowaniem wykładowcy poszły do dziekana i wyjaśniły mu sytuację. Dziekan po wysłuchaniu studentek powiedział, żeby po następnym seksistowskim żarcie po prostu wstały i wyszły z sali.
Następnego dnia zaczyna się wykład, aż w pewnym momencie wykładowca przerywa i mówi:
- A wiedzieliście, że w centrum budują nowy burdel z super niskimi cenami?
Wtem studentki obrażone żartem wstają i udają się do wyjścia. Wykładowca zobaczył to i powiedział:
- Nie ma się co spieszyć, przecież dopiero fundamenty kładą. 😝

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie