#cGN2J

Historia sprzed 5 lat.
Miałam wtedy 17 lat, ale to nie o mnie historia, a o niedoszłym mężu mojej siostry.

Był sierpień, ostatnie słońce tego lata, nic nie wskazywało na to, że wszystko zmieni się o 180 stopni, ale o tym za chwilę. Moja siostra Aneta (22 lata) była w związku z Tomkiem (22 lata). Byli szczęśliwą parą, chodzili razem 3 lata, dogadywali się ze sobą, czasem kłócili się, jak normalna para. Pewnego pięknego dnia chłopak siostry oznajmił moim rodzicom i swoim, że zarezerwował wyjazd dla całej rodziny. Mega się wtedy ucieszyłam, bo my nie pochodziliśmy z bogatej rodziny i nie mogliśmy pozwolić sobie na wyjazdy (problemy w domu itp.). Mimo wszystko byliśmy szczęśliwą rodziną, a Tomkowi i jego rodzicom to nie przeszkadzało.

Wyjechaliśmy nad morze, tam Tomek oświadczył się mojej siostrze, każdy był ucieszony z tego faktu, że będziemy bawić się na weselu. Spędziliśmy razem wspaniałe 2 tygodnie. Jak się później okazało, były to ostatnie 2 tygodnie w takim rodzinnym składzie.

Po powrocie do domu każdy był szczęśliwy. Pewnego dnia siostra z chłopakiem wybrali się do znajomych na małą imprezkę. Tomek wziął ze sobą kolegę, a siostra przyjaciółkę, ja nie pojechałam, bo byłam za młoda dla nich i rodzice nie chcieli mnie puścić, tak więc siedziałam sama w domu tego dnia z moimi kochanymi rodzicami.
Godzina 23, ja już gotowa do snu, nagle słyszę jak dzwoni telefon. Schodzę na dół, mama zapłakana z tatą, pytam co się stało, a ona, że Aneta i Tomek mieli wypadek niedaleko, że nie jest dobrze. Ja w bek, świat się nagle zawalił. Tu każdy był taki ucieszony, a nagle takie nieszczęście. Tak więc ubraliśmy się i pojechaliśmy na miejsce wypadku.

To co tam zobaczyłam to była tragedia, 4 karetki, straż, policja. W oddali widzimy rodziców Tomka zapłakanych, jak się okazało, łoś wyszedł im na drogę, Tomek chciał w ostatniej chwili uniknąć uderzenia, pech chciał, że złapali pobocza i uderzyli w drzewo, po czym jeszcze dachowali. To co usłyszeliśmy było jak cios w serce: znajomi zginęli na miejscu, a Anetę przewieźli do szpitala w stanie bardzo ciężkim, los tak chciał, że Tomek miał tylko połamania.
Po 4 dniach walki o życie siostra zmarła. Tomek leżąc w szpitalu nie wiedział jeszcze, że znajomi i jego przyszła żona nie żyje.

Nikt nie miał do niego pretensji, każdy wiedział, że to wypadek, lecz jak się dowiedział o ich śmierci, zaczął się obwiniać za wszystko. Każdy go wspierał - rodzice jego, moi i znajomych. Lecz po powrocie do domu się załamał, w miasteczku krążyły plotki, ludzie go osądzali, tak jakby on był mordercą.Tomek nie wytrzymał i po 6 miesiącach odebrał sobie życie.
Ludzie potrafią być hienami.

Do dzisiaj z rodziną Tomka żyjemy w zgodzie, pomagamy sobie nawzajem, choć nadal nikt z nas nie pogodził się ze stratą, wiemy, że w niebie są szczęśliwi.
Ultraviolett Odpowiedz

Goracy sierpien po ktorym wszystko sie zepsulo.
W pierwszej chwili myslalem, ze akcja dziala sie w 1939 roku.

Eldingar Odpowiedz

Serio zadzwonili po was, żebyście się zjawili na miejscu wypadku? Naucz się pisać wiarygodniejsze bajki, dziecko.

TrawaWDoniczce

Też masz wrażenie, że rodem z Wattpada?

Eldingar

Owszem 🙄

Kurdelebele

No i co w tym dziwnego, że ktoś ze znajomych zadzwonił po nich z miejsca wypadku? To chyba normalne

SiriusBlagh Odpowiedz

No dobrze, ale co z tego wynika i po co ta wrzutka?
Historia jakich tysiące.

Dodaj anonimowe wyznanie