#PUS66
Jakiś miesiąc temu pani wkręciła mnie w jakiś konkurs, oczywiście Asia też startowała. Napisałam na odwal, bo miałam to gdzieś, a Asia się przyłożyła i specjalnie się uczyła na ten konkurs.
Parę dni temu w piątek mieliśmy polski. W połowie lekcji wparowała pani od biologii, cała w skowronkach. Mówi, że jaka ja mądra, ojej, oczywiście moje zdjęcie będzie w kronice szkolnej, a nagrodę wręczy mi pani dyrektor... Ja myślę kurde, o co chodzi? Pytam się grzecznie, a ona mówi, że jestem pierwsza w kraju! Zatkało mnie. Cała klasa się na nas gapiła. Pani stała z bananem na twarzy, wymachując dyplomem, Asia czerwona na gębie, ja w szoku. Asia przez płacz spytała się, co dostanę w nagrodę. Pani z uśmiechem powiedziała, że tablet. Asia poczerwieniała jeszcze bardziej i pobiegła do toalety. Jej histeryczny płacz było słychać na korytarzu.
Nie, nie jest to kolejne wyznanie o tym, że kujony kończą źle, a potem ze strony kujona jest zazdrość, a z drugiej mściwa satysfakcja. Asia po prostu się przyłożyła, a ja olałam i wygrałam. Jej jest po prostu przykro, że mimo starań jakaś olewuska ją pokonała.
Szkoda mi jej i jest mi głupio. Próbowałam się z nią zaprzyjaźnić, ale ona jest na mnie obrażona. W dodatku rozpowiada wszystkim, że wygrałam konkurs dlatego, że miałam ściągę, bardzo dobrze ukrytą, ale ona ją zauważyła, oczywiście.
Mówiła też, że jakaś moja ciotka zasiadała w komisji (co oczywiście nie jest prawdą) czy to, że przekupiłam prowadzącą, aby dostać ten tablet. A mi nawet nie zależało na wygranej.
Naprawdę czuję się przez nią obsrana i mimo to wciąż jest mi jej szkoda.
W podstawówce, żeby nie iść na nielubianą matematykę wziąłem udział w szkolnych eliminacjach olimpiady z geografii. A później tak się jakoś dziwnie złożyło, że dotarłem do etapu krajowego.
Tylko to były takie czasy, kiedy poza 6 i wyczytaniem na apelu żadnych materialnych nagród nie było.
To jakaś bzdura. Biologia to nie polski gdzie można błysnąć talentem i napisać jakieś przemyslenia od siebie deklasując uczniów którzy napisali to co wiedzą z lekcji. Na biologii jak ktoś się nie nauczył to po prostu nie umie. Nowej Teorii Ewolucji chyba nie wymyśliłaś.
Może masz rację, a z drugiej strony autorka wspomniała o siostrze, która biologię uwielbiała. Może po prostu sporo umiała dzięki atmosferze w domu, rozmowom z siostrą?
@Vemonis Jeśli były tylko pytania zamknięte to teoretycznie mogło jej się udać.
Nie jest napisane, który to etap edukacji.
Wiem na własnym przykładzie jak bardzo takie rzeczy są możliwe xD
@PaniPanda to 7 klasa podstawówki
@ZgnileZloto gdzie to jest napisane? Jakoś nie widzę tego. Jedyne co, to można wywnioskować chyba.
Ktoś tu chyba wierzy ze wszyscy musza się uczyć tyle samo żeby to samo umieć...
otóż nie. Można dużo zapamiętać z lekcji
@PaniPanda jestem autorką wyznania
@Tyctarara ^O to to. Na poziomie końcówki szkoły podstawowej da się jeszcze wygrywać konkursy mając naturalne zdolności i będąc na bieżąco z materiałem. Talent do łatwego zapamiętywania informacji z przedmiotów ścisłych to też talent.
Btw,
>sugerando, że na polskim dostaje się punkty za "przemyślenia od siebie" i popisywanie się wiedzą spoza programu :')
Niestety, obecnie nawet na polskim za bardzo nie ma na to miejsca. Nawet te teoretycznie bardziej kreatywne prace, jak np. opowiadania, ocenia się ściśle według klucza - jest konkretny format dla danego typu wypowiedzi, który trzeba spełnić, parę kategorii w punktacji (i nigdzie nie ma kategorii "pomysłowość" czy "ciekawe przemyślenia" :')). No chyba, że trafi się na fajnego nauczyciela, który daje oddzielne oceny/ plusy za kreatywność i dodatkową wiedzę.
Aśka nie ma klasy. Przegrywać też trzeba umieć, a rozpowiadanie kłamstw na Twój temat, sceny histerii i zawiść to obrzydliwe zachowanie.
Miałem taką koleżankę - średnia 5,5, jedna z najlepszych uczennic w podstawówce, zawsze wyczytywana na apelach, ona i jej dwie siostry. Chodziła do równoległej klasy, ale podstawówka była mała i wszyscy się znali. Później znaleźliśmy się w tym samym liceum. Początkowo trafiła do najlepszej klasy, ale się szybko okazało, że nie daje rady. W drugiej klasie liceum przeniosła się do mojej klasy - teoretycznie najsłabszej w szkole. Pomimo że dalej zakuwała po kilka godzin dziennie, ze średniej 5,5 w podstawówce zrobiło się 3,5 w liceum. Sama nie wiedziała dlaczego.
Nowa szkoła, inny wyższy poziom, nauczyciele nie patrzą na nią jak na prymuskę której powinęła się noga i trzeba jej podnieść ocenę tylko jak na zwykłego ucznia który się nie nauczył wszystkiego i wystawiają odpowiednie oceny bez patrzenia na to na ilu apelach była wyczytywana.
@radiant Bo mniej więcej w wieku 12-14 lat konczy sie "talent", a zaczyna wysiłek. Nie mówię o programie nauki szkolnej, ale o rozwoju mózgu, o biologii człowieka.
W zwiazku z tym dzieci, które sa w podstawówce chwalone za talent ('zdolny jesteś') rosną w przekonaniu ze dobre oceny sa poza ich wpływem. Kiedy trzeba sie przyłożyć to nie umieją. Dzieci chwalone za pracę, wysiłek, mają poczucie ze sami mają wplyw na wyniki.
To wszystkio jest nieświadome i napisane w dużym uroszczeniu. Taki jest mechanizm.
@BuldogFrancuski Oczywiście. Nauczyciele są bardzo podatni na jazdę na opinii.
tez zalapalam szok, ze w podstawowce na srednia 5+ nie musialam jakos szczegolnie pracowac, wystarczy przeczytac notatki pred sprwdzianem, a w liceum musialam nagle nauczyc sie uczyc
tramwajowe ma racje, shido troche tez
a to taaaaak, zdziwiam sie jak na uczelni ludzie perfidnie sciagali z tel i byli niepocieszeni jak 2 wykladowcow kazalo telefony wylaczyc i odlozyc na swoje biurko przed egz, ile psioczenia na nich wtedy bylo...
"Nie, nie jest to kolejne wyznanie o tym, że kujony kończą źle, a potem ze strony kujona jest zazdrość, a z drugiej mściwa satysfakcja." - a potem dokładnie TO opisuje xD
Skoro niby "wygrałaś" czemu masz taki ból dupy?
Po prostu dziewczyna ma empatię i zdaje sobie sprawę, że sama podeszła do konkursu "na Jana" i dosłownie NIECHCĄCY pokonała osobę, której realnie zależało.
Empatię? XD
Weź przeczytaj to jeszcze raz.
Tak, empatia to jest umiejętność wczuwania się w uczucia innej osoby. Nowe pojęcie?
Tam są zadania otwarte, jak można to napisać dobrze nie mając wiedzy? Widocznie miałaś
Moze wiedza wyniesiona np. z przepytywania siostry? Ja się tak nauczyłam liczyć ułamki zwykłe i dziesiętne w 2 klasie podstawówki- matka tłumaczyła bratu, a ja mimochodem słyszałam
W technikum zajęłam pierwsze miejsce w konkursie i wygrałam pendrive. Klasa zwyzywała mnie od oszustek. Wątpliwości rozwiała nauczycielka, która oświadczyła, że wzięły udział tylko 4 osoby i żadne z nas nie uzyskało połowy punktów. Klasa miała do mnie pretensje, że nie powiedziałam im o konkursie (plakat wisiał od miesiaca). I tak źle i tak niedobrze. :P
W życiu często tak bywa, nie przejmuj się i szczerze gratuluję! :) W dorosłym życiu sama się przekonasz, że nie warto przejmować się zawiścią innych - każdy pracuje na własne szczęście.
Ponadto nie znamy też drugiej strony medalu - być może szóstki Asi wcale nie wynikały z jej realnych możliwości, a były wymuszone ambicjami rodziców? I w takiej sytuacji mogła była tak mega spięta, że z nerwów porobiła jakieś głupie błędy.
mega slabe zagranie ze strony kolezanki, serio chcesz przyjaznic sie z kims, kto ci obrabia doope po katach?
mialas fuksa lub jednak masz jakas wiedze, do ktorej nie przywiazujesz wagi, no i fajnie
bez sensu wlazic w tylek jakiejs zakompleksionej lasce, ktora nie potrafi zachowac sie z klasa, moze ja jeszcze przeprosisz za to, ze ci lepiej poszlo i oddasz tableta na pocieszenie?
dziewczyna nie jest tego warta, chociaz rozumiem, ze w domu moze miec presje na ceny
Tak często jest, że jak ktoś podchodzi na tzw. wyjebce, to mu lepiej idzie niż temu, kto ryje miesiącami i ze stresu ma rozstrój żołądka. Kilka razy mi się tak zdarzyło w moim życiu.
@BuldogFrancuski bo się sam parę razy na tym przejechałem, że ślęczałem godziny i pisałem coś słabo, a ktoś nie nauczył się nic, pościągał i dostał 5.