Straciłem cel w życiu, a mimo obfitości możliwości, brakuje mi motywacji. Rozstałem się z wyjątkową osobą, która była dla mnie jedyną w milionie. Podjąłem tę decyzję, ponieważ czułem się osamotniony w walce z problemami w naszym związku. Mimo że na co dzień między nami wszystko wydawało się idealne, to jednak poświęcenie ze strony drugiej osoby było niewidoczne. Boli mnie to, że mimo jej obietnic, nie potrafiła mi pokazać, jak bardzo jej na mnie zależało.
Czułem się rozczarowany, spędzając dla niej tyle czasu i nadziei, potencjalnie planując z nią wspólną przyszłość, a nawet chcąc zmienić dla niej swoje plany. Najtrudniejszym jest fakt, że mimo iż moje życie bez niej jest teraz stabilniejsze, straciło jednak na barwie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przeszkadza mi język tego wyznania. Jakby autor koniecznie chciał zawrzeć sformułowania, których na co dzień nie używa. Czas się spędza z kimś, a nie dla kogoś. Nadziei w ogóle się nie spędza, tylko z kimś wiąże. Tak jak zwykle staram się nie pisać o lapsusach językowych, tak tutaj jest ich zbyt dużo i przez to treść nie brzmi poważnie.
A ile milionów kobiet już poznałeś, że ona była tą jedną w milionie? Czy może policzyłeś to na tej zasadzie, że w sumie poznałeś tylko ją, więc reszty nie, czyli jedna na milion?:D W sumie wtedy wychodziłoby, że jest nawet rzadsza niż jedna na milion.
Każdy z nas był w miejscu, w którym jesteś teraz. Ja również, do dziś pamiętam dokładnie to uczucie, które Ty czujesz teraz, a które to trawiło mnie z 10 lat temu. Ale wiesz co? Różnice między kobietami są bardzo niewielkie. Ja jestem dość wybredny, a też poznałem później jeszcze 3 "te jedyne", z czego dwie były mi nawet dużo bliższe, jeszcze jedyniejsze niż tamta.
Dobrze zrobiłeś oceniając ją po czynach i dobrze zrobiłeś kończąc relację, która nie spełniała Twoich oczekiwań. Jednak Twoim błędem było to, że - jak sam mówisz - barw Twojemu życiu nadawała ona. Postaw się w jej punkcie widzenia. Skoro ona nadawała Twojemu życiu barw, to czemu miałaby chcieć być jego częścią?
Zbuduj siebie i swoje życie, a dopiero później zapraszaj do niego innych ludzi.
Powodzenia.
Ile masz lat, ile razem byliście? Czy tylko potencjalnie chciałeś dla niej zmienić plany, czy realnie coś poświęciłeś?