#c1tV4
Nie narzekam, bo to nie w tym rzecz.
Problem jest w tym, że Fabian jest niskofunkcjonującym dzieckiem ze spektrum, głęboko zaburzonym z zachowaniami auto- i agresywnymi. Nie mówi. Ma dużo siły, psychiatra przepisywał mu naprawdę mnóstwo leków, ale nic nie działa. Fabian stymuluje się słuchowo, w domu jest ciągły hałas: trzaska bez przerwy drzwiami, rzuca twardymi zabawkami w sufit i w ściany, trzaska wszystkimi drzwiczkami i szufladami, uderza garnkami o siebie. Jestem zmęczona ciągłym hałasem. Jeśli zabieram mu te rzeczy, albo w ogóle są schowane to piszczy, krzyczy, bije mnie i siostry. Sara jest wiecznie podrapana, cała w siniakach i krwiakach. Ma tyle siły, że we dwie nie jesteśmy w stanie go utrzymać. W złych momentach bije też sam siebie, albo z rozbiegu wpada w ścianę. Mnie w złości zepchnął raz ze schodów. Wyciąganie konsekwencji nie działa, właściwie nic na niego nie działa. Wyrzuca mi wszystko z szafek, wyrzuca przez okno zabawki Izy, rzeczy osobiste Sary, wyrzucił kiedyś nawet mój telefon. Wiecznie ucieka. Popycha Izę. W szkole ma NW, a i tak sprawia problemy. Wieczne bójki, nie uczy się. Jeśli nie zrobię za niego pracy domowej, nie będzie miał zrobionej. Kiedyś Sara chciała mu pomóc z lekcjach, ale podrapał ją po twarzy do krwi, a w Izę rzucił pilotem od telewizora - mała miała limo pod okiem.
Widzę, że Sara strasznie wstydzi się brata, nie zaprasza nikogo do domu. Iza się go boi. Wstyd mi przyznać, ale ja też się go boję - kiedyś stał nad moim łóżkiem kiedy spałam z nożem w ręku, innym razem siedział na mnie i jedną ręką trzymał za szyję. Przyłapałam go też jak próbował zamknąć Izę w pralce. Boże, jak ja się wtedy bałam! Każdy mi współczuje, bo mam córkę z Downem (jak to mówią), ale wierzcie mi na słowo, to anioł nie dziecko. Ciągle słyszę, że może powinnam ją oddać, bo na pewno mi ciężko. A ja czasem naprawdę się zastanawiam czy nie oddać, ale Fabiana. Ciąg dalszy w komentarzu.
Poświęcasz dwójkę dzieci (i swoje życie) dla jednego.
Sama nie jesteś w stanie zapewnić całej trójce bezpieczeństwa i dobrego rozwoju.
Było tu kiedyś wynanie dziewczyny, której brat miał właśnie jakieś zaburzenia i terroryzował całą rodzinę. Dziewczyna po osiemnastce ucięła kontakt z rodzicami.
Ośrodek jest dobrym rozwiązaniem. Da całej waszej czwórki. Poprawi komfort waszego życia.
Nie chcę by tak to wyglądało, że poświęcam życie dziewczynek i swoje dla syna, ale musicie zrozumieć, że matce ciężko jest podjąć decyzję o oddaniu własnego dziecka. Ja chyba wciąż się łudzę, że uda mi się znaleźć terapię, która zadziała i życie z moim synem będzie znośne. Nie chcę też żeby ktokolwiek wytykał nas palcami tylko dlatego, że zdecydowałam się oddać dziecko do ośrodka... Boże, jakie to wszystko trudne...
Rozumiem, że ciężko jest podjąć decyzję o oddaniu syna, ale on tam naprawdę będzie bezpieczniejszy. Wy również będziecie mogły odetchnąć we własnym domu.
Pomyśl, że twoja starsza córka pewnie tylko marzy, żeby wyrwać się z tego domu. To musi być potworne uczucie, żeby bać się przebywać we własnym domu.
Młodsza na razie tego nie rozumie, ale jej też potrzebna jest twoja uwaga i bezpieczeństwo.
To nie jest tak, że go porzucasz. Po prostu oddasz go pod opiekę komuś, kto się na tym zna.
Jak ktoś złamie rękę, to nie będziesz próbować skleić jej kropelką, tylko pójdziesz do lekarza, bo on się na tym zna.
Twój syn potrzebuje profesjonalnej pomocy, bo jeśli jej nie otrzyma to może dojść do tragedii.
Walić co ludzie powiedzą. Nikt, kto nie był w twojej sytuacji nie może wytykać cię palcami, czy krytykować, że oddałaś dziecko do ośrodka. Nawet my tutaj (w większości) nie mamy pojęcia jak to jest.
Sama musisz podjąc decyzję, z myślą o twojej rodzinie.
rozumiem trudność - ale w ośrodku możesz go przeciez odwiedzać
poza tym co cie obchodzą obcy ludzie, którzy nie sa ci bliscy? każdej z takich osob zaproponowałabym przyjście choćby na caly dzień do ciebie i zajecie się tym dzieckiem, swiatopoglad się odwraca o 180 stopni
wolisz dalej zyc w strachu, ze cos zrobi tobie lub dziewczynkom?
a co jak je skrzywdzi? wybaczysz to sobie?
Oddaj go do ośrodka. To w końcu Cię przerośnie, już Cię przerasta a przecież dwie dziewczyny też musisz wychować.
Taka sytuacja nie nie jest do udźwignięcia przez samotną matkę. Moi sąsiedzi mają dorosłą córkę z ciężkim autyzmem i oboje w zasadzie poświęcili swoje życie na jej wychowanie. A z tego widzę na przestrzeni ostatnich 5 lat to jej stan się tylko pogarsza.
Najbardziej w tym wszystkim żal mi Sary. Musi się paskudnie czuć. Powinnaś zamknąć syna w jakimś ośrodku specjalistycznym. A dziewczynom wynagrodzić te cierpienia.
A mnie najbardziej żal matki. To co ona musi przeżywać jest najgorsze. Nie dość, że nie ma życia, to nie może sobie wyjść z domu (jak starsza córka) i chociażby na chwile zapomnieć o problemach. To jest dopiero ciężkie życie. Dodatkowo oprócz fizycznej pracy jest jeszcze strona psychiczna, mama jest obciążona ciągłym myśleniem i zastanawianiem się co zrobić, odpowiedzialność jest ogromna. A syn będzie tylko rósł i będzie coraz silniejszy, do siły dojdzie tez popęd seksualny. Mam nadzieje( że nie będzie próbował molestować siostry. Oczywiście ojciec dzieci sobie odszedł, na wygodnicko i nikt go nie ocenia. Za to Autorka się boi oceniania przez obcych, jakby oddała syna do ośrodka. Straszne. Bardzo współczuje :(
@Vampire7, z tym, że autorka ma wybór. Nie może nigdzie wyjść, ale ona SAMA świadomie to wybiera. Sara nie ma wyboru, ktoś wybrał za nią, by w domu nie mogła się czuć bezpiecznie.
Autorka wybierając dla swoich córek (które ponoć kocha) życie w ciągłym zagrożeniu nie zasługuje na nic lepszego. I to wszystko w imię czego? Przecież ona lepszej opieki dla syna nie jest w stanie zapewnić, niż specjaliści w ośrodku. Autorka nie jest w stanie obronić siebie, ani swoich córek przed nim, już nie wspominając o obronie jego przed nim samym.
Ta historia się skończy tragicznie, bo dla autorki gorszą opcją jest bycie wytykanym palcami. Opinia innych jest dla niej ważniejsza, niż życie całej ich czwórki.
Dlaczego jeszcze nie oddałaś syna do specjalistycznego ośrodka? Czekasz aż wydarzy się tragedia?
Oddaj syna do jakiegoś dobrego ośrodka bo prędzej czy później może nawet zabić ciebie albo którąś z twoich córek. Na razie ma 11 lat ale jak zacznie dorastać ( hormony i te sprawy) będzie o wiele gorzej. Może nawet posunąć się do gwałtu.
Mimo 11 lat musiał już przejść dojrzewanie. Gdyby nadal był dzieckiem nie miałby tyle siły.
A jak urośnie to już w ogóle będzie tragedia i problem bo nikt nad nim sam nie zapanuje. I teraz dacie mi za to minusy, ale według mnie takie dzieci powinno się poddawać eutanazji. Nic im nie pomoże, są zagrożeniem, a z życia i tak nie skorzystają. Leki i terapia nie działają.
E tam... po spartańsku postąpić, albo odstrzelić.
@KrulWafel - To przykre, ale jak o myślę o takich sytuacjach jak ta, to najczęściej dochodzę do tego samego wniosku. Choć to zależy głównie od stopnia choroby i tego czy dana osoba (tutaj Fabian) jest w ogóle w stanie odczuwać w życiu jakąś radość, albo czy będzie kiedykolwiek na tyle świadomy swojej kondycji mentalnej żeby ją stopniowo poprawiać. Jeśli nie ma poprawy ani szansy na nią, a dana osoba spędza większość życia w złości, smutku i frustracji - to przecież bardziej nieetycznym jest trzymanie jej przy życiu ("trzymanie", skoro sama nigdy sobie nie poradzi).
Nie wiem skąd tyle minusów pod wszystkimi komentarzami...Ale zgadzam się, że kiedy przestajesz panować nad jednym dzieckiem a musisz troszczyć się jeszcze o dwoje pozostałych to musisz sie zdecydować na jakiś ośrodek. Wybacz, ale on nigdy całkiem zdrowy nie będzie, a jak zrobi krzywdę którejś z córek nigdy Ci tego nie wybaczą i sama też sobie nie wybaczysz...
Ja bym od razu porzuciła takie dzieci i życie. Wiem że to okropne ale nie umiałabym się na tyle poświęcić. Podziwiam takie kobiety
Popatrz, a nie wstyd Ci oceniać innych.
Z tego co widzę, to na każdym kroku się rzucasz na innych użytkowników.
To jest powód do wstydu, ta Twoja zajadłość i wrogość, a nie czyjaś szczerość i odwaga w przyznaniu się do słabości i podziwu dla innych.
Zastanów się trochę zanim coś napiszesz.
@Marmelada
Etanolansodu sama jest jeszcze dzieciakiem, trzeba poczekać, aż dojrzeje ;)
@ohlala chyba masz rację. Trzeba wybaczyć i być wyrozumiałym, okres dojrzewania bywa frustrujący 😜
Oddaj syna. Tatusiowi. Powiedz wszystkim ze nie dajesz rady ze czujesz ze niedługo się powiesisz. W końcu zawieź syna tatusiowi i wepchnij mu w ręce. Zrób wszystko żeby to in się nim zajął albo jego rodzice jeżeli ich ma. Jeżeli odda dziecko do domu dziecka zrób z niego potwora. On będzie winien nie ty.
Ale eti już ma narzeczonego, jest dorosła, no co wy.
sel, kiedys mi jedna taka 16-17 napisala na yt ze ona dorosla bo ma chlopaka ;p
Etanolan ona moze go tam odwiedzac przeciez nie chodzi o porzucenie, a o zapewnienie mu odpowiedniej opieki i bezpieczenstwa corkom
Etanolansodu, tak szczerze mówiąc to do całej wizji anonimowych najbardziej nie pasujesz TY. Dziewucho, jak ja z całego serca (o ile można mieć serce do pikselków) nienawidzę czytać twoich (tak, nie szanuję cię) bzdur. Co krok się wypowiadasz tak absurdalnie, że co mądrzejszym ręce opadają. Odbiegając od wyznania, mam wrażenie, że jesteś jakąś biedną, szarą dziewczynką, która bajkopisarstwem próbuje leczyć swoje kompleksy w internecie.
Za grosz szacunku, przemądrzała, pyskata dziewucha, która (za przeproszeniem) w dupie była i gówno widziała.
Zazwyczaj jestem spokojna, ale twoja persona wzbudza we mnie ogromną odrazę.
Odpowiadając na Twoje pytanie, sama siebie ośmieszasz.
Mirrabella to Twoje zdanie do którego masz prawo jak każdy w tym i Etanolansodu. Jednak śmieszne jest wypominanie komuś brak szacunku kiedy samemu się nie szanuje...A jak drażnią Cię jej komentarze to ich nie czytaj, omijaj poprostu.
MarMarSze czasami po prostu nie da się tego omijać. Jestem na anonimowych od samego początku i nawet się nie udzielam w komentarzach, zazwyczaj je tylko czytam. Ale to co ona wypisuje tu od dawna jest już tak irytujące, że człowiek ma nie raz ochotę wyjść i w coś przywalić. Arogancka dziewczynka, która wiecznie myśli że ma rację, w dodatku wytyka innym błędy i wszystkie wady a nie potrafi zauważyć że sama zachowuje się jak pretensjonalna gówniara. To już się nawet pod trolla internetowego nie kwalifikuje. A jeśli tak, to naprawdę gratuluję bo jeszcze się nie spotkałam z gorszym i bardziej irytującym trollem. Musi mieć smutne życie, skoro próbuje się dowartościować w każdym temacie w internecie.
Wg mnie autorka poświęca szczęście i naraża bezpieczeństwo trzech osób żeby jedna osoba która terroryzuje resztę miała "lepiej'?? A co to znaczy lepiej w przypadku tak głębokiego schorzenia? A może Fabianowi będzie lepiej w ośrodku? Może tam będą potrafili go wyciszyć, odpowiednio profesjonalnie i bez emocji się nim zająć? Myślę że warto chociaż spróbować....
Po pierwszej części komentarza chciałem ci bic pokłony bo choć ja nigdy bym nie chciał mieć takiego życia to jednak to jest super gdy ktoś się poświęca aby dzieci miały lepsza jakość życia..
Ale po drugiej części chciałbym ci nakopac do dupy. Ktoś dobrze powiedział, jedyne wyjście to oddać go do ośrodka, bo niszczysz życie pozostałych dzieci i swoje. Czekasz cholera aż wydarzy się coś naprawdę złego? Aż tym razem rzuci kamieniem w głowę Izy? Aż tym razem postanowi ci pociąć szyję tym nożem? Ja wiem że to przykre ale ośrodek to jedyne wyjście jeżeli przez tyle lat nic nie działało.
Zresztą cholera, za dosłownie chwilę będzie odczuwał coraz większy popęd seksualny, bo to nie jest tak że niepełnosprawni tego nie czują. Jak myślisz, co wtedy zrobi ten chłopak który nie ma żadnych hamulców?
Dokładnie, nie będzie miał żadnych hamulców. Spotkałam się z takim przypadkiem, chłopiec miał 8 lat a ciągle wywalał wiadomo co i macał w intymne miejsca swoje koleżanki.
Wybaczcie, że to powiem, choć nie powinnam: cholernie brzydzę się takich ludzi. Gardzę nimi, nie chce mieć żadnego kontaktu bo mam mdłości. A i jestem pedagogiem specjalnym, chociaz z takimi dziećmi już na szczęście nie pracuje. Mam do nich cierpliwość, ale dusze to w sobie.
Zostaw go i tyle, oddaj do ośrodka, będzie spokój.
Etanolan pogadamy jak ( odpukac) sama bedziesz miala takie dziecko na co dzien
toz napisalam, ze moze go odwiedzac, inni tez to pisza...
niemam takiego dziecka, ale praca i wolontariat z dziecmi z roznymi zaburzaniami pozwolila mi dojsc do wniosku, ze tego bym sie nie podjela
zreszta ja w ogole nie chce miec dzieci, malych, moze jakas adopcja starszego dziecka
i tak rozumiem to rozdarcie matki, ale odwiedzanie malego w osrodku jest lepsze niz pilnowanie go 24/7 i strach, ze cos zrobi corkom lub jej jak tylko sie odwroci albo pojda spac...
*nie mam, co za babol ;)