#c17NM

Opowiem wam ciekawą historię. Ostrzegam, że może to być dość hardkorowe, jednak prawdziwe. Bez morału, bez żadnych przestróg - historia raczej o jednej złej decyzji.

Grudzień, wolne od szkoły, godzina 12-13. Wszystko działo się sześć lat temu, gdy miałem 14 lat. Spotkałem się z kolegą o rok młodszym. Duże osiedle, nie ma co robić, to postanowiliśmy, że przejdziemy się do koleżanki, która mieszka niedaleko małego lasu (przy osiedlu znajduje się mały lasek, przez który można przejechać na większą, dość ruchliwą ulicę). Okazało się, że koleżanki nie ma w domu. Mieliśmy już wracać, gdy podszedł do nas mężczyzna, pytając gdzie znajduję się ulica X (czyli wymieniona wyżej ulica za lasem, do której prowadzi wciąż prosta droga). Wytłumaczyliśmy mu jak dojść, jednak on powiedział, że nie rozumie. Ponowne wytłumaczenie na zasadzie "Idzie pan wciąż prosto, aż wyjdzie na ulicę" nic nie dało. Zapytał się czy go nie podprowadzimy, bo on nie jest stąd. No w sumie okej - i poszliśmy. Zaczął z nami rozmawiać, pytać czy w szkole ciężko, głównie same pierdoły.

Było w porządku, dopóki nie zaczął nas się pytać czy już się masturbujemy, czy robiliśmy to sami czy z kimś, czy może mamy ochotę, czy uprawialiśmy seks i wszystko w tym klimacie. Bardzo nas to speszyło, trudno mówić o takich sprawach otwarcie, w dodatku z obcym facetem. Ale odpowiadaliśmy, że nie, jeszcze nie czas, jeszcze nie ten wiek... W połowie drogi stanęliśmy i powiedzieliśmy, że to już ostatnia prosta, zaraz ulicę będzie widać. On prosił żeby go jeszcze podprowadzić, bo niby sam nie trafi. Byliśmy niesamowicie zestresowani, przestraszeni, chcieliśmy już wrócić, gdy on wychodzi do nas z propozycją wzajemnej masturbacji.

W kieszeni zaciskała mi się pięść. Miałem zamiar go uderzyć, prosto w twarz. Ale nie zrobiłem tego, zdusiłem wszystkie emocje. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem, ale tego właśnie żałuję. Ktoś mógłby powiedzieć, że mógłby nam zrobić krzywdę. Ale nas było dwóch, pod wpływem adrenaliny. Milion myśli i głosów w głowie, co mógłbym zrobić - a ja nic. A co było po tym? Zaczął nas dotykać, za krocze. Szybko się odsunęliśmy na bezpieczną odległość, krzyknąłem do kolegi i w nogi. Nie gonił nas, nawet się nie obejrzał, szedł dalej w swoją stronę.

Zadzwoniliśmy na policję, przyjechał radiowóz, po wytłumaczeniu sytuacji policjant wybuchł śmiechem, jakby uznał to za żart. Podobnie na komendzie, miałem wrażenie, że nie biorą nas na poważnie.
Dzięki mojej pamięci fotograficznej, zapamiętałem każdy szczegół jego wyglądu i ubioru. Niestety, nic to nie dało, nie złapali go. Nie dostaliśmy nawet żadnego wezwania do obejrzenia potencjalnych sprawców. Po prostu czekaliśmy i się nie doczekaliśmy.
Żyjemy sobie normalnie, nie wpływa to na nas w żaden sposób. Ja tylko żałuję, zrobiłbym coś dobrego.
tajemnicza007 Odpowiedz

Postawa policji godna pożałowania. Jakbys go uderzyl, mógłby Was oskarzyc o pobicie. Nie zadreczaj sie. Jeśli uważasz, ze nie wplynelo to na Was - odpusc.

konczysienoc Odpowiedz

Policja rzadko bierze na poważnie takie sprawy.
Ogólnie trudno im jest uwierzyć, że ktoś może molestować/zgwałcić mężczyznę/chłopca, bo to podobno "seks niespodzianka"

zulugula

No ale facet moze przeciez zgwalcic chłopca. Policja potrafi tylko dawac mandaty studentom za przechodzenie na czerwonym świetle

konczysienoc

Ewentualnie możesz dostać mandat za palenie w miejscu publicznym. A jak coś się stanie to "umorzenie sprawy ze względu na nie wykrycie sprawcy".

Accio

Trochę jak z porwaniem tudzież ,,adopcją niespodzianką" ;-;

FoxyLadie

Wyjaśnicie mi co znaczy w tym przypadku miejsce publiczne? Gdzie nie można w Polsce palić? Na ulicy przecież można, a to dość publiczne miejsce 😊

Poroniec

art. 13 ust. 2 Kto pali wyroby tytoniowe w miejscach objętych zakazami określonymi w art. 5podlega karze grzywny do 500 złArt. 5.1. Zabrania się palenia wyrobów tytoniowych, z zastrzeżeniem art. 5a:1) na terenie przedsiębiorstw podmiotów leczniczych i w pomieszczeniach innych obiektów, w których są udzielane świadczenia zdrowotne,2) na terenie jednostek organizacyjnych systemu oświaty, o których mowa wprzepisach o systemie oświaty, oraz jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, o których mowa w przepisach o pomocy społecznej,3) na terenie uczelni,4) w pomieszczeniach zakładów pracy innych niż wymienione w pkt 1 i 2,5) w pomieszczeniach obiektów kultury i wypoczynku do użytku publicznego,6) w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych,7) w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych, na przystankach komunikacji publicznej,9) w pomieszczeniach obiektów sportowych,10) w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci,11) w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego.

Poroniec

Na ulicy można. Ale jak masz np. przed jakimś budynkiem 'zakaz palenia' to wtedy już nie.

Zastaranatestrone Odpowiedz

Żyjecie sobie normalnie, co mogliście zrobic - zrobiliście. A policja, ktora powinna zając się sprawą, być może dala przyzwolenie na jakis gwałt, o którym - kto wie... prawdopodobnie - słyszeliśmy w telewizji, albo nie słyszeliśmy, a ktoś się zamknął w sobie, bo się bał powiedzieć, albo popełnił samobójstwo... O, ludzie...

Marika91 Odpowiedz

Nie masz czego żałować, bo nie Twoja wina, że trafiliście na debili... Taki w tym kraju porządek, że mało który policjant jest z powołania i bierze się do roboty, a potem pretnsje o to, że ludzie nie mają szacunku do 'władzy'. Skoro 'władza ma nas w poważaniu....

softkitty Odpowiedz

Zachowanie policji karygodne. To że z nim rozmawialiście na takie tematy pokazuje, ze jednak edukacja seksualna by sie w szkołach przydała. Choćby po to by młody czlowiek wiedział co to jest intymność, ze molestowanie to nie tylko dotyk ale i słowa, że trzeba sie bronić i jak to robić.

Madzix94 Odpowiedz

Zrobiłeś coś dobrego - zadzwoniłeś na policję. Olanie przez nich sprawy, to już inna kwestia

SrebrnaNutka Odpowiedz

A ja już myślałam, że uratowaliście tą koleżankę przed tym facetem xd za dużo anonimowych xD

Dodaj anonimowe wyznanie