#bzKbq
Upatrzyłam sobie czarną postać śmierci z nadrukiem białych kości na kostiumie, która w ręku trzymała kosę i straszyła odwracających na moment wzrok turystów. Staliśmy tak całą rodziną jakiś czas, ja wpatrzona w śmierć jak w obrazek skupiałam się, aby nie przegapić momentu, gdy postać wykona jakiś ruch. Nie zauważyłam jak zostałam całkiem sama w tłumie obcych ludzi. W końcu spostrzegłam, że nie było obok mnie ani mamy, ani taty, ani nikogo innego z mojej rodziny. Dookoła ludzie mówiący w różnych niezrozumiałych dla mnie językach. Najwięcej oczywiście Chińczyków, a o Polaku można zapomnieć. Jako że miałam tylko 9 lat, rozmowa w języku angielskim odpadała, więc klasycznie wpadłam w panikę.
Licząc na jakiś cud zaczęłam podbiegać do ludzi stojących dookoła i pytać "czy mówi ktoś po polsku", błagalnym tonem rozpaczliwie krzyczałam prosząc o pomoc.. Wtedy zdarzyła się rzecz niesłychana. Usłyszałam nagle w tłumie głos mężczyzny w języku POLSKIM, który najwyraźniej kierował swoje słowa do mnie! Usłyszałam "chodź ze mną, poszukamy rodziców" i gdy się odwróciłam zobaczyłam, że to owa śmierć zeszła z podwyższenia, na którym stała i wyciąga do mnie rękę oferując pomoc. Bałam się okropnie, bo to przecież była ŚMIERĆ :) Ale mimo to przerażona podałam rękę, onieśmielona całą sytuacją.
Dodam, że ludzie dookoła byli w szoku, zaczęli nam robić zdjęcia, gdyż nie wiedzieli co się właściwie dzieje. Po chwili usłyszałam krzyk mojej kochanej mamy, która zdenerwowana i pewnie też przestraszona również mnie szukała. Na szczęście cała historia skończyła się dobrze :)
chociaz pieniazek byl wrzucony panu smierci?
Pamiętam tą historię, jakoś kiedyś mi się bardziej podobała 🤷♀️
SKS-Syndrom.
@Dragomir to już?
Może i masz rację, przerażające.
A bo ja wiem? Wszystkim leci do przodu, zmieniamy się i zmieniają się nasze priorytety, nasze marzenia.
@Dragomir poważnie skłaniające do refleksji...