#bytcK

Tego dnia nigdy nie zapomnę.

Październikowe, wczesne popołudnie, ja z moim najlepszym przyjacielem idziemy razem przez miasto. On cały "w skowronkach" bo umówił się z dziewczyną, według niego "miłością jego życia", na randkę. W międzyczasie kierujemy się do przejścia dla pieszych.

Jego randka miała się odbyć tego samego dnia, więc chciał jak najszybciej wrócić do domu by się odpicować. Doszliśmy do przejścia. Szeroka, czteropasmowa droga, o dziwo mały ruch, ale naciskamy guzik i czekamy na zielone.

Z lewej strony nic nie jechało, z prawej coś widać w oddali, niekoniecznie musiało jechać przez przejście. Kumpel mówi "Chodź, co będziemy czekać". Nie chciałem iść, powiedziałem mu, że jeśli poczeka chwilę, to nic mu się nie stanie. On uważał inaczej.

Wszedł na pierwszy pas, odwrócony w moją stronę i nawołując bym szedł z nim. Nagle kątem oka zauważam szybko jadący samochód z lewej strony, drugim pasem, na który wchodził mój przyjaciel. Nie widział go, w końcu był odwrócony do mnie. Zdążyłem tylko krzyknąć UWAŻ...

Ten widok będę miał przed oczami chyba do końca życia.

Zmarł w szpitalu, zbyt duże obrażenia głowy, czaszki, mózgu czy bóg wie czego.
19 lat. Całe życie przed nim.

Od 3 lat walczę z nawiedzającymi mnie demonami przeszłości. Cierpię m.in. na bezsenność. Gdy zamykam oczy, widzę tylko jego bezwładne ciało odrzucone siłą uderzenia i turlające się po asfalcie. Chodzę do lekarza, choć niezbyt mi to pomaga. Staram się siebie nie obwiniać, bo w sumie za co? To przecież przez jego lekkomyślność stało się to, co się stało. Jednak jeśli głębiej się zastanowić... mogłem go powstrzymać. Krzyknąć, podbiec do niego... cokolwiek, byleby nie wszedł na tę cholerną jezdnię.

Wyzwaniem jest dla mnie pisanie tego wyznania, bo nie chcę już do tego wracać, ja naprawdę nie chcę, ale coś mi nie pozwala zapomnieć.
Nie, nie zapomnieć, zaakceptować, pogodzić się i żyć.
Katexx Odpowiedz

Nie mów sobie nigdy, że to twoja wina. On był w euforii przed randka. Nie myślał dobrze...
Ciężko jest się z tym pogodzić Ale życzę Ci aby w końcu się ułożyło. Trzymam kciuki!

KrakowskaPodsuszana Odpowiedz

Może banalnie to zabrzmi, ale w takiej sytuacji ciężko znaleźć odpowiednie słowa. Spróbuj żyć w pewnym sensie za Was dwóch. Spełniaj swoje marzenia, realizuj się. Obwinianie się nic nie pomoże, a Twój kumpel na pewno chciałby żebyś był szczęśliwy ;) Dużo sił ;)

dolblathanna Odpowiedz

Z pewnością byłeś świetnym przyjacielem, zrobiłeś co mogłeś, aby uchronić go przed wypadkiem. Przeszłości się nie zmieni, ale spróbuj pielęgnować w sobie te piękne wspomnienia. Twój przyjaciel nie chciałby, żebyś trwał w takim stanie :)

BlackMusic Odpowiedz

Czasem bezmyślność potrafi zabić :( Trzymaj się autorze :(

NFZ Odpowiedz

Ostatnio byliśmy na wycieczce klasowej, około 30 osób. Przechodziliśmy przez ruchliwą ulicę na pasach. Nagle światło zmieniło się na czerwone, ale skoro jesteśmy na środku jezdni, to już trzeba dojść. Ale jakiś facet się wkurzył, bo przecież ON ma ZIELONE, więc nie dość, że się nie zatrzymał, to jeszcze PRZYŚPIESZYŁ. Było dosłownie o krok (albo pół kroku) od tragedii, bo prawie wjechał w dziewczyny na końcu.

Szlag Odpowiedz

Może idź do jakiegoś kapłana i poproś go o pomoc. To nic nie zaszkodzi :).

tamtaramtam Odpowiedz

Az mnie ciarki przeszly. I to jest ten moment kiedy nie wiem co napisac :(

Kluska333 Odpowiedz

To totalnie nie Twoja wina, nawet go ostrzegałeś, ogromna tragedia, przynajmniej odszedł szybko i był szczęśliwy tuż przed śmiercią, a Ty idź do przodu bo na pewno kumpel by nie chciał żebyś popadał w depresje z jego powodu

kingkong Odpowiedz

Zmień lekarza. Widać ten jest słaby. Może spróbuj też terapii grupowej. Co do wypadku, nie, to nie Twoja wina. Gdybyś wbiegł za nim, dzisiaj pewnie nie pisałbyś do nas, a Twoi bliscy opłakiwaliby ukochaną osobę. Nic nie mogłeś zrobić, każdy ma rozum i każdy decyduje sam za siebie. Musisz zacząć normalnie żyć. Dla siebie.

Wiiix Odpowiedz

Dasz radę, jak już napisałeś musisz się z tym pogodzić i nic innego Ci nie pozostaje :)
Mi też kilka tygodni temu zmarła bliska osoba w wypadku, i miałaby 20 lat..

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie