#bwYwr
Dziś nie poszłam do Kościoła. Mama zauważyła ten fakt, więc postanowiłam powiedzieć, że nie wierzę. Zostałam zwyzywana od ku*ew, mama stwierdziła, że jestem błędem wychowawczym i od teraz mam chodzić z nią osobiście do Kościoła, czy to mi się podoba czy nie.
Nie wiem co mam robić, chcę być wolnym człowiekiem i wiem, że to co zarządziła moja mama spowoduje tylko to, że znienawidzę Kościół.
Jestem wierzącą, ale takie zachowanie twojej mamy jest skandaliczne i sam kościół przed nim ostrzega.
O, ironio...
Dokładnie, ja też jestem wierząca, ale nigdy nie namawiałam nikogo do pójścia do kościoła jeżeli tego nie chciał. Można być dobrym człowiekiem nie będąc wierzącym, ale niektórzy chyba nie potrafią tego zrozumieć.
Twoja mama jest katoliczka a zwyzywala cie od ku ew? zapytaj sie jej czy Bogu spodobalyby sie przeklenstwa i czy je popiera? czy Boga cieszy to jak sie zachowuje? w biblii jest bardzo dluga lista rzeczy i sposobu zachwania w tym mowa czlowieka, o ktorych mowi jasno ze zgladzi kazdego kto tak robi i sie tak zachowuje czy prowadzi zycie ktore Bogu sie nie podobaja. Twoja mama jest hipokryta.
@SzopPracz dokładnie. Ja nie jestem wierzący, ale nie sądzę, żebym komuś tym szkodził.
Czasem ateista nosi w sobie więcej miłosierdzia niż niejeden chrześcijanin.
Fanatyzm religijny,może wyrządzić ogromne zło.
Polonistka postawiła przecinek w złym miejscu i całkowicie niepotrzebnie, no nie wierzę! 😁
Mylisz się podrabiańcu.
Mocne słowa, hehe.
To nie popek, to zwykły podrabianiec.. 😂
i do tego nie postawiła spacji po przecinku xDDDD
Niepotrzebny przecinek
Tak wiem, niepotrzebny przecinek, który miał być zwykłą spacją.
Niestety, znajduje się ona zbyt blisko przecinka i pisząc na telefonie, często wciskam nie to co trzeba. Czy czujecie się w końcu usatysfakcjonowani?
Dajcie jej spokój. Przecież widać, że ten przecinek jest wstawiony przypadkiem. Mentalność polaka, co zawsze innym błędy wytyka, a sam nic ze swoim życiem nie robi. Bierzcie z niej przykład, że mimo młodego wieku (gdzieś w komentarzach wyczytałam, że masz 26 lat), kobieta znalazła pracę w zawodzie i to po studiach humanistycznych, które są przecież takie beznadziejne i mało przyszłościowe.
@Indyvidualistka Czego można się spodziewać po kimś kto kopiuje cudzy nick?
Dzięki za miłe słowa. :)
Tak w ogóle można? xD
Mam podobnie, nie przekonuje mojej mamy to, ze na mszy jestem w innyn swiecie i rozmyslam o niebieskich migdalach, tylko wstaje-siadam-klecze. Przykre :')
Stanowczo, jak dasz sobie wejść na głowę to już lipa, jak się postawisz i przecierpisz z miesiąc na karach i zobaczą, że to nic nie daje to odpuszczą, najgorsze to dać sobie dyktować życie.
Mam 21 lat i mam to samo w domu. Niedawno usłyszałam od mamy, że niedługo powiem, że należę do sekty, bo jadłam mięso w piątek ;) Albo "nie pamiętasz o babci", bo nie poszłam na mszę za nią. Według mnie pamięć o babci to nie tylko msze, ważniejsza jest pamięć zwykłego dnia, ale co ja tam wiem ;)
Przykre, że ludzie, którzy wierzą zmuszają swoje pełnoletnie (!) dzieci do wiary, a tym samym tylko je zniechęcają. Poza tym, w biblii jest napisane, że lepiej być zimnym, niż letnim.
Pulinka jednak na mszę za babcię sama bym poszła mimo, że w kościele też bardzo rzadko się pojawiam, to mimo tego na tego typu okoliczności nikt mnie nie musi zaganiać. A co do chodzenia do kościoła, po prostu jeśli nie macie ochoty chodzić to nie róbcie tego, rodzice w końcu zrozumią. :)
Tak bardzo chrześcijansko: wyzywanie dziecka od k**w <3
Jak ja Ci współczuje. Ja też nie wierze, tylko że mnie nikt to tej wiary nie zmuszał. Do bierzmowania już nie poszedłem, bo nie chciałem.
Skończyłaś 18 lat, jesteś więc dorosła, nie chcesz chodzić do kościoła to nie chodź. Nikt Cię nie ma prawa zmuszać. A jeśli mama posunie się jeszcze dalej i każe Ci się np wynosić z domu to wiedz, że dopóki się uczysz nie ma takiego prawa i postrasz ją sądem. Za słowa którymi Cię obraziła, należy jej się.
Twoja mama jest jak większość "zagorzałych" katoliczek. Nie obchodzi ją czy Ty w to wierzysz, do kościoła masz chodzić, bo ona chodzi.
Znam masę wierzących i niewierzących ludzi i zarówno w jednej, jak i drugiej grupie jest masa wspaniałych osób i bardzo dużo hipokrytów i zjebów. Dlaczego? Bo to ludzie. I niezależnie od tego co wyznają, czy coś wyznają, zawsze trafią się w porządku albo totalnie do kitu. Nie lubię uogólniania, mówisz "jak większość zagorzałych katolików" - nie znasz większości, więc nie obrażaj.
Nadgorliwość gorsza od faszyzmu... Współczuję takiej najbliższej rodziny...
Daję ci plusika za ulubione powiedzenie mojego taty, ,,nadgorliwość gorsza od faszyzmu" :)
Wiecie co jest najgorsze? Że ludzie, który mają poprzestawiane w głowach nazywają się katolikami/chrześcijanami, a później reszta jest oceniana przez ich pryzmat.
Dobrze to ujelas, jeśli ci będą zmuszać, Ty kościół znienawidzisz. Porozmawiaj może z mamą na spokojnie i wytłumacz jej to. Domyślam się, ze bedzie trudno, ale jednak musisz postawić na swoim, bo to co zrobi Twoja mama do niczego dobrego nie prowadzi.
Ściema. Taka rozmowa nic nie da. Do teistów żadne argumenty nie docierają.
Moja matka jest dużo mniej wierząca niż u autorki, do kościoła chodzi tylko w święta, a ja nie byłam jakoś szczególnie zmuszana do przyjęcia bierzmowania. Chociaż na początku było ciężko, to po pewnym czasie zorientowali się (rodzice), że nawet siłą mnie tam nie zaciągną. Za to nadal tego nie rozumieją. Myślą, że to chwilowe, nieraz słyszałam, że "potem będę żałować". Nic nie da milion rozmów na ten temat, nie przyjmą do wiadomości, że nie, nie odmieni mi się i nie, nie będę żałować. Może dotrze to do nich po mojej apostazji. Skoro u mnie jest tak, nie widzę jakiegokolwiek sensu w rozmowie na ten temat z fanatyczną wyznawczynią. Odniesie odwrotny skutek.
Autorko, niestety, ale myślę, że jedyną możliwością na życie w zgodzie ze sobą jest wyprowadzka. Jesteś pełnoletnia i nikt nie ma prawa zmuszać cię do wiary. Co prawda, jeśli dopóki się uczysz, oni nie mogą wyrzucić cię z domu. Jednakże to nie będzie przyjemna atmosfera. Ewentualnie możesz nadal udawać przykładną katoliczkę, a twoja mama najprawdopodobniej usunie z pamięci, że przyznałaś się do niewiary. Naprawdę, moi rodzice czasami jakby całkiem zapominają o moim ateiźmie, jakbym im tego nigdy nie powiedziała. To dziwne, ale tak jest.
I pamiętaj. Jeśli zdecydujesz się być sobą, będą nazywać cię nienormalną, wyznawczynią Szatana (co w sumie jest śmieszne, bo ateiści w Szatana nie wierzą) czy odmieńcem. Tylko, że tak naprawdę jedynymi wariatami to są oni. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Powodzenia.
@Frimes każda strona ma swoje racje, to ze się z kimś nie zgadzasz nie uprawnia cie do wyzywania go od wariatów. Prawda jest taka, że ty też masz swoje zdanie, tyle że inne niż oni, z których nie zrezygnujesz pod wplywem argumentow :p
Różnica taka, że ateiści nie zmuszają rodziców do porzucenia religii, a jednak rodzice zmuszają dzieci do wiary.
Fanatycy religijni bezsprzecznie SĄ wariatami, a ich wypocin w żadnym wypadku nie można nazwać "argumentami". Ot, szaleńczy bełkot.
W 100% zgadzam się z @Frimes
Zrób jak ja, po mszy powiedz jej, że chcesz pójść z nią do księdza i zapytaj się go, czy jego zdaniem można zmuszać do wiary. Oczywiście zaprzeczy, a jeżeli księża są dla twojej mamy autorytetem, to może zrozumie