#boB65

Chciałbym nieco szerzej opowiedzieć o podejściu wielu ludzi do nowych technologi. Fachowo niemożliwość odnalezienia się w dobie internetu, telefonów i innych urządzeń typu SMART nazywa się "wykluczenie cyfrowe" i jest badane przez wiele instytucji. Wiele innych instytucji próbuje walczyć z tym zjawiskiem, ale jest to niezmiennie trudne. Dlaczego? Otóż lwia część tego zjawiska wynika właściwie tylko z betonowego uporu wykluczonych. No bo skoro oni całe życie wysyłali wiadomości gołębiem, to będą to robić do końca życia. Koniec i kropka. To ty świecie się do nich dopasuj.

Kilka przykładów.

Znajoma nr 1. Wiek ok. 35.
Nauczycielka. Ze względu na zawód powinna mieć opanowane korzystanie z komputera dość dobrze. W tym codzienne korzystanie, takie jak robienie przelewów. Ale nie. Ona nie ufa przelewom. Jedzie raz w tygodniu 20 km w jedną stronę do bankomatu, potem 20 km w drugą stronę do kasy, żeby popłacić rachunki (każdy płatny 1,50 zł). I tylko wtedy jest pewna, że będzie zapłacone.

Znajoma nr 2. Wiek zaraz po 30.
Temat - jak zgrać zdjęcia? Tłukę do głowy, że są genialnie proste usługi jak Google Photos (lub alternatywy) i przy jednokrotnej konfiguracji telefon sam kopiuje zdjęcia. Ale nie. Za trudne, bo mówię do niej po marsjańsku. Ale ona pamięta, że w podstawówce to było takie coś, co się chyba podczerwień nazywało (o bluetooth też nie słyszała) i mam jej to zrobić. Teraz. Zdalnie. Będąc 100 km od niej.

Przykład nr 3.
Rodzice. Do tego z typu "jestem rodzicem, więc to zawsze ja mam rację". Matka ma telefon tak zaawansowany, że powinien tańczyć i śpiewać. Ale kompletnie nie czuje potrzeby nauczenia się, jak z niego korzystać. E-mail wysłać? Za trudne. Ale telefon jest.


Przykład 4.
Podstarzały przedsiębiorca. Firma zatrudnia około 10 osób. Wszystkich aż skręca, że żaden proces nie wyrobi, jeśli on będzie firmą zarządzał zeszycikiem, który jest już żółty. Ale on nie popuści. Ludzie maja się zastosować do zeszyciku, a nie żeby zeszycik dopasować do XXI wieku.

Takich przypadków jest od cholery na każdym kroku. Ludzie cały czas potrafią mnie zastrzelić totalnie pytaniem w stylu "jak zrobić, żeby klawiatura nie pisała dużych liter" (znajoma nr 2). Ilekroć tak się dzieje, mam ochotę walić w ten zakuty łeb kijem w nadziei, że coś pęknie.
arizona41 Odpowiedz

Parę lat temu byłem na praktykach studenckich w pewnej firmie. Pracowała tam pewna pani tak na oko 50 lat. Dotąd myślałem że to tylko głupie żarty z blondynek, ale na żywo widziałem jak mierzy marginesy przykładając linijkę do ekranu. Gdy drukowała coś, to czytała literka po literce czy aby na pewno drukarka coś nie zjadła, a gdy wysłała maila (chyba pierwszego w życiu), to zadzwoniła do adresata żeby przeczytał jej to co doszło.

Dzieki za przypomnienie. W sumie i ja mialem podobna sytuacje. Ale z podstarzala nauczycielka. Dorabiala sobie, robiac jakies kursy plastyki dla nauczycieli. Jak sie promowala? Do kazdego wysylalal zalacznik 100 mb. Nie dala sie przekonac ze to ma efekt odwrotny. A ze nie odpisali? To wyslac jeszcze ze 3 razy dla pewnosci.

GeddyLee

już nie wspominając, że większość serwerów pocztowych nie przepuszcza załączników powyżej 25MB xd

Serwatka31

Z tym mailem to nie takie idiotyczne.
Nie każdy sprawdza skrzynkę codziennie, wiec jak to coś ważnego lub pilnego, warto napisać SMS/na msg lub zadzwonić.

bazienka

jasne Sel
ja mam gmailcheckera w chrome, ale to trzeba miec @ na gmail oraz uzywac chroma
ludzie raczej nie sprawdzaja maili codziennie chyba ze czekaja na jakas wiadomiosc ja wiem? z rekrutacji
mam 2 maila na imie i nazwisko i prywatnego i bywa, ze nie wlaze tam tygodniami
jesli komus sie spieszy i ma inne formy kontaktu to niech ich uzyje zamiast sie kurzac

PiwniczakPospolity

Ludzie nie sprawdzają maila codziennie? Jezu. A powiadomienia w telefonie? Też nie?

Vampire7

A ja na to spojrzę pozytywnie: przynajmniej ta kobieta się starała! Serio należy to docenić, że jednak wysłała tego maila, a nie stwierdziła, że "tego nie zrobię i koniec". Starszym ludziom ciężej nauczyć się obsługi komputera, bo nie mieli jej od dzieciństwa, wiec nam jest tak łatwo mówić i się śmiać. Myślę, że należy docenić gdy taka osoba np. jak mój dziadek w wieku ponad 70 lat, idzie na kurs komputerowy by się czegokolwiek nauczyć :)

ohlala Odpowiedz

Mnie najbardziej irytują ludzie, którzy jakoś niby korzystają z technologii - wygrzebać ploty w necie, spoko, nie ma problemu. Ale już poszukać w google, jak coś zrobić w Wordzie czy Excelu (gdzie tutoriali jest masa), to nie, już trzeba im pomagać. Do tego t osoby prawie zawsze się obrażają, jak próbuje ich się czegoś nauczyć, żeby nie truły dupy innym.

SzubiDubi

O to to...znam takich młodych. Napisz mi cv, zrob zadanie do szkoły bo wujek Google gryzie ale ciupać caly dzień w durną grę to luz ..

Liczi0op

A mnie irytują ludzie, którzy narzekają, że nie mają czasu się nauczyć. Chcesz pomóc? Nie ma nigdy na to czasu, bo to trzeba przysiąść na spokojnie. Ale na oglądanie durnych kabaretów w tv zawsze znajdzie się czas.
Ostatnio ojciec poprosił mnie, żebym wydrukowała mu pytania do egzaminu na prawo jazdy. Tłumaczyłam, że to są zadania multimedialne, że na niektóre pytania trzeba odpowiedzieć widząc sytuację na filmiku. Ale nie, on wie lepiej. Jeszcze nie wydrukowałam mu tego i w sumie nie wiem jak zabrać się za to.

Gorn221

Tak, na pewno osoby ciupające w te D U R N E G R Y nie ogarniają komputera xdddd

ohlala

@ksieznapiekla

Żeby to jeszcze działało. Takie osoby trują dupę, aż im się to zrobi i po prostu nie słuchają, jak im się normalnie tłumaczy. Przerobione wielokrotnie, na wiele różnych sposobów. To jest wygodnictwo.

SzubiDubi

Ja nie mówię, że nie ogarniaja kompa tylko albo im sie zwyczajnie nie chce wysilic mózgu albo nie wiem co...lenistwo do kwadratu

Orava Odpowiedz

O ile ludzi po 50tce jeszcze rozumiem, to pokolenie 30latków się na komputerach już wychowywało i ciężko mi uwierzyć w aż takie zacofanie.

xxyyzz

O tym samym pomyślałam. Sama znam wiele ludzi w tym wieku i nigdy nie wiedziałam żeby mieli problem z takimi sprzętami.

GeddyLee Odpowiedz

Jakbym o swojej mamie czytał xD

Kustosz Odpowiedz

Ja wręcz przeciwnie:Odkąd place przez internet to nie ufam już pocztom, kolpolterom czy innym, boję się że przelew nie dojdzie 😂

Sah Odpowiedz

30 lat i problem z technologią ? Coś mi się tu nie zgadza. Sama jestem w podobnym wieku i kocham XXI wiek, już nie mogę się doczekać aż wyjdą gry sterowane myślami ( są już wstępne próby, pozytywne ). Nie wyobrażam sobie już życia bez możliwości sprawdzenia każdej informacji w każdej chwili. To o czym piszesz nie dotyczy danej grupy wiekowej, tylko mentalnej. Tą grupę przepełnia strach, że jak wcisnąć coś na klawiaturze to komputer im wybuchnie, ja należę do tej grupy która będzie tak długi naciskać różne przyciski aż poznam działanie całego programu :)

W sedno :)

Nipiesniwydra Odpowiedz

Mam przeszło 50-tkę i moja wiedza w tym temacie jest jak dziurawy ser. Jak by mi sporo młodszy kuzyn nie pokazał, to nie wiedziałabym że w wordzie można spis treści wstawić.
Od początku lat 90-tych prowadzę własną działalność i to co umiem, nauczyłam się głównie sama, psim swędem.

Nvm Odpowiedz

Niedawno jakiś urząd gminy kupował swoim pracownikom DYSKIETKI bo panie Halinki się u nich zatrzymały na takim etapie rozwoju technologicznego i odmawiały przejścia na inne

Suszepranie Odpowiedz

Dla mojego ojca to SMS jest już za trudny... po prostu ich nie odbiera i nie odczytuje. Wszystkie telefony i adresy ma we wspomnianym przez autora zeszyciku.

Liczi0op

Z tymi numerami zapisywanymi w zeszycie to całkiem nie takie głupie. Ja zaczęłam tak robić, kiedy straciłam numery na karcie. Wielu z moich znajomych usunęło facebooka, więc to jedyny sposób, żeby się z nimi skontaktować.
Ogólnie wersja papierowa wydaje mi się bardziej wiarygodna i trwalsza, ale notatki i listy zakupowe wolę już robić w telefonie, bo nie zużywam kartek, a telefon mam zawsze przy sobie. No i korzystanie z Excela wiele ułatwia w planowaniu budżetu domowego.

Ookami Odpowiedz

Oprócz ostatniego przykładu, ci ludzie nie narażają nikogo na straty, nie robią krzywdy. Skoro nie chcą ogarniać technologii to po co ich zmuszać? Zwłaszcza że, wbrew temu co piszesz, nie bardzo widzę tu roszczenie, żeby świat się do nich dopasował. Ot, sami sobie utrudniają, ale skoro tego nie czują to co to za problem?

ubalaz

Problem taki, że prędzej czy później chcą/muszą załatwić coś online ale jako że sobie nie radzą biadolą do kogoś "zrób mi"

DarkPsychopathII

@ubalaz ale to jest wina systemu. Jeśli można coś zrobić osobiście, to niech każdy ma wybór. Mnie denerwuje kiedy ktoś mi każe coś robić tylko cyfrowo i nie ma innej opcji. Dopiero kiedy ktoś chce pomocy, jak może sobie sam pójść to jest problem

StaryTapczan

Tu się zgadzam. Jeśli ktoś woli np. płacić rachunki w tradycyjny sposób, to niech tak płaci. To, że zajmie mu to więcej czasu, niż zrobienie tego przez internet, to jego sprawa. Póki ktoś nie chce załatwiać spraw przez internet, jeśli ma możliwość załatwienia ich inaczej, to uparte namawianie na korzystanie z internetu odniesie odwrotny skutek, taka osoba będzie się jeszcze bardziej zapierać, kiedy będzie zmuszana do innego sposobu takiej np. płatności. Jeśli nadejdzie czas, kiedy nie będzie można już nic załatwić tradycyjnie, to takie osoby nie będą miały wyjścia i wtedy na pewno zaczną się uczyć, bo innego sposobu nie będzie.

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie