#ND44s

Mam wspaniałą dziewczynę, o jej zaletach mógłbym mówić w nieskończoność. Jednak nie mogę sobie poradzić z jedną rzeczą. Mianowicie K ma ogromne problemy z akceptacją swojego wyglądu i kompleksami.

Jako dziecko miła sporą nadwagę, przez co była prześladowana, wyśmiewana i gnębiona przez rówieśników, a matka potrafiła powiedzieć jej coś w stylu "inne dziewczynki wyglądają w tym tak ładnie, szkoda, że ty nie". Kiedy opowiadała mi o niektórych sytuacjach z dzieciństwa (płacząc), nie mogłem uwierzyć, że ludzie (w tym dzieci i członkowie rodziny) potrafią być tak okrutni w stosunku do dziecka/nastolatki.
Dziś K ma normalną wagę, kobiece kształty i figurę klepsydry. Nie jest chudziną, ale nic jej się też nie wylewa ze spodni. Dla mnie jest idealna.
Potrafi jednak popłakać się przed lustrem z powodu swojego wyglądu.

Latem chodzi w długich spodniach, bo wstydzi się ubrać krótkie spodenki czy sukienkę, nie ma w ogóle mowy o koszulce na ramiączkach, bo podobno ma "obrzydliwe" ramiona. Wyjście na plażę? Nie ma mowy, w długich spodniach będzie za gorąco, a krótkich nie założy.
Ciągle się zakrywa, wstydzi, krępuje.
Nosi rzeczy dużo za dużych, żeby zakryć "fałdy".
Na święta kupiłem jej sweter, który bardzo jej się podobał, w rozmiarze M, leżał na niej idealnie, ale stwierdziła, że jest jej za mały i wymieniała go na XL
Nawet podczas seksu zamiast myśleć o przyjemności zasłania swój brzuch albo przyjmuje niewygodną pozycję, po to żebym nie widział jakichś fałdek na brzuchu czy cellulitu.
Kiedy podczas przytulanek położę rękę na jej brzuchu czy udach czuję, jak się wzdryga. Nie przebiera się przy mnie, bo się wstydzi.
Kiedy próbuję jej mówić jaka jest piękna i że dla mnie jej ciało jest kuszące i najwspanialsze, słyszę, że kłamię i ją oszukuję. Łapie się wtedy za brzuch czy uda i wymienia wady, na które nigdy bym nie wpadł.
Kiedy jej mówię, że na ulicach widać wiele kobiet o większych kształtach z cellulitem i nie męczą się latem w długich spodniach, normalnie chodzą na plażę i nie chowają się w domach słyszę, że ona wygląda od nich gorzej.
Gdy tylko usłyszy śmiech w miejscu publicznym, to zaraz myśli, że ktoś się śmieje z jej wyglądu.
Widzę, jak bardzo się męczy i strasznie się o nią martwię. Ostatnio zaczęła też coraz miej jeść, boję się, że to wszystko odbije się na jej zdrowi.
Staram się jej pokazać, że z jej wagą i wyglądem wszystko jest w porządku, ale już nie mam pomysłu co robić.
Anonimowane Odpowiedz

Za rączkę i do psychologa. Dziewczyna ewidentnie nie potrafi sobie poradzić z przeszłością i samoakceptacją. Ty jej nie pomożesz, bo ani nie potrafisz jej zrozumieć ani wyperswadować pewnych rzeczy, a w dodatku jesteś zbyt blisko, żeby być obiektywnym. Za to psycholog powinien zapewnić jej przestrzeń do samorefleksji i po jakimś czasie również porównanie, które pozwoli jej wyjść z kompleksów ;) Oczywiście do poleconego psychologa, który pomoże. Z terapeutami jak z lekarzami - dobry uratuje Ci życie, beznadziejny może Cię zabić.

SzeptOdbytu

Gorzej jak psycholog zaleci pannicy dietetyka, a kolesiowi okulistę.

Anonimowane

Kolesiowi okulisty na pewno nie zaleci, bo gusta są różne. A kobiecie może i zaleci dietetyka, jeśli jest taka potrzeba, i pomoże jej poradzić sobie i z nadprogramowymi kilogramami i z kompleksami. Jedno drugiego nie wyklucza ;)

Solpadeina

Zgadzam się - biegiem z dziewczyną do psychologa, na terapię, cokolwiek. Tym bardziej z kwestią jedzenie - nie wiadomo, czy właśnie nie wpakowuje się w zaburzenia odżywiania.
I ja tak tylko od siebie dodam, że nie powinien nawet na siłę, jej przekonywać. Szczery komplement, rzucony od czasu do czasu, jest w porządku(!), ale ciągłe sypanie pochlebstwami może przynieść na ten moment więcej szkody. Dziewczyna ma skrzywioną wizję samej siebie i może nieświadomie przenieść ją na autora. W końcu skoro dla niej oczywistym jest, że wygląda paskudnie - to również oczywistym będzie, że autor ją okłamuje i mydli oczy słodkimi słówkami. To jest jakieś zamknięte koło wyuczonych zachowań, gdzieś je trzeba przerwać.
Autor wydaje się być cierpliwą i empatyczną osobą, i jak najbardziej rozumiem, że chce dobrze dla ukochanej. Ale też powinien uważać na siebie - głównie przez zaangażowanie. Ile już było historii o tym, jak ktoś oddał się pomocy drugiej połówce i sam skończył wycieńczony psychicznie? Każdy niestety ma jakieś swoje granice wytrzymałości i tutaj też nie ma co zgrywać bohatera. Zaproponowałabym dodatkowo jakąś terapię dla par - raz, że to pomoże autorowi nie zwariować, a dwa - autorytet może pomóc dziewczynie zrozumieć punkt widzenia autora.

Janinatwojastarsza

Przybywam ja- dietetyk w pelerynie. Chętnie pomogę:)

KateClumsy Odpowiedz

O sprawach psychiki i emocji już wspomnieli inni komentatorzy, więc ja tylko dodam coś bardziej praktycznej strony. Na plażę, czy generalnie latem, można chodzić w długich spodniach czy sukienkach i wyglądać - i czuć się - bardzo dobrze, jeśli ubranie będzie z naturalnej tkaniny (np. lnu) i będzie miało ładny fason. Sama nie lubię się wystawiać na słońce, więc mimo rozmiaru M noszę często np. lniane kombinezony albo długie sukienki; jeśli mają np. luźne nogawki i pasek w talii, można w nich wyglądać całkiem zgrabnie, a przy okazji mniej się prażyć na słońcu. Nawet jeśli dziewczyna nabierze pewności siebie, nie musi koniecznie nosić rzeczy krótkich i obcisłych. Mam nadzieję, że twoje zaangażowanie i cierpliwość pomogą jej stanąć na nogi.

Heppy

Akurat plaża to miejsce gdzie normalny człowiek nie powinien drugiego oceniać. Jedzie się tam odpocząć, a nie gapić się czy ktoś ma cellulit czy nie. A jeśli ktoś zwraca na to uwagę to widocznie nie ma ciekawszych zajec albo jest na poziomie mentalnym 14 latki i takimi ludźmi nie można się przejmować.

LetItDie Odpowiedz

Ze swojej strony podpowiem długie, zwiewne spódnice i sukienki. Dużo materiału, zakrywają co trzeba, są megaprzewiewne i wygodne, a dodatkowo wygląda się w nich bardzo kobieco. Kompleksów to nie wyleczy, ale przynajmniej nie będzie się biedactwo męczyło w te upały.

chocolate123 Odpowiedz

Dokładnie jakbym czytała swoją historię. Niby zwykły komentarz ze strony rodzica a potrafi jak wedzreć się w psychikę dziecka że masakra. U mnie też tak było. "ty w tym? ale to jest na ciebie za małe", "jesteś za duża," "przecież w to nie wejdziesz" "jesteś gruba" niby tylko słowa a bolą jak każdy cios fizyczny

SzeptOdbytu Odpowiedz

Jakie to są niewygodne pozycje podczas których zasłania się brzuch? Bo też mam duży i nie wiem jak go zasłonić. Szczęściem, elastyczny jestem jak ta lala.

SempreStaccato Odpowiedz

O ile bawią mnie komentarze o psychologu pod co drugim wyznaniem, tak tutaj naprawdę uważam, że taka wizyta jest potrzebna. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam serdecznie, a Ty jestes super facetem ;)

Softkitty1 Odpowiedz

Biedna dziewczyna

bazienka Odpowiedz

psycholog, jak najszybciej
poza kompleksami szlabym w jakies zaburzenia postrzegania wlasnego ciala, z dysmorfofobia wlacznie
niie wiem, czy ma tez zaburzenia odzywiania, np. bulimie, bo to czeste zjawisko towarzyszace

Czaroit Odpowiedz

Za rączkę i do psychologa - łatwo powiedzieć. To nie jest dziecko, ale dorosła, samo-stanowiąca osoba. Nie da się jej zmusić do terapii. To raz. A dwa - na sugestie psychoterapii może zareagować jeszcze gorzej niż na komplementy. I wpaść w histerie, że nie dość, że jest gruba, to jeszcze chłop uważa ją za wariatkę...
Osoby o tak silnie zaburzonym postrzeganiu siebie, są bardzo przewrażliwione i każde zdanie potrafią obrócić w głowie tak, by uznać je za atak. Zawsze znajdą argumenty przeciwko sobie.
Cóż. Bardzo trudna sytuacja dla Ciebie Autorze. Budząca wiele frustracji. Porozmawiaj z dziewczyną łagodnie, powiedz jej to wszystko, co nam tutaj napisałeś. Zasugeruj psychoterapię, by uwolnić traumy dzieciństwa. Ale w tym wszystkim pamiętaj o najważniejszym. NIE JESTEŚ ZA NIĄ ODPOWIEDZIALNY. To ona odpowiada sama za siebie. Ona i tylko ona. Nie daj się wkręcić w odpowiedzialność za jej emocje, za jej stan psychiczny - bo Ciebie to wykończy a jej nigdy nie pomoże. Im bardziej będziesz się angażował i starał się jej pomóc, tym bardziej ona będzie pozbywała się odpowiedzialności za siebie. Na koniec uwiesi się na Tobie jak pijawka i cały swój bagaż emocji i traum złoży na Twoich ramionach. A wtedy już nigdy nie wyjdzie ze swoich problemów.
Uważaj. Z taką osobą bardzo łatwo dać się wkręcić w odpowiedzialność za jej życie.
Dlatego SZANUJ ją i jej problemy. Szanuj jej emocje i uczucia. Szanuj to, jak jej ciężko samej ze sobą. Ale szanuj też to, że ONA I TYLKO ONA może sobie pomóc. Dopóki ona sama nie wyrazi woli zmiany, nikt i nic jej nie pomoże.

Vampire7

Przepraszam, ale Twój komentarz jest i mądry i głupi zarazem. Tak, to od niej w sumie zależy czy z tego wyjdzie, czy da sobie pomóc, ale to znaczy, że najbliższa osoba, ma jej nie pomagać? Możliwe, że terapia i psycholog jej pomoże, chociażby przepracować traumy z dzieciństwa, więc czemu nie próbować? Ta fobia i te lęki niszczą ICH życie, bo on też przez to cierpi. Wiesz co łatwo zrobić? Narzekać, a ciężej jest działać, ale należy to zrobić i jeżeli ona nie ma siły to on powinien działać, bo zamknąć się w mieszkaniu i płakać jest właśnie bez sensu i niczego nie zmieni.

Hyde Odpowiedz

Najgorszym więzieniem dla ludzi jest ich własny umysł... Zabierz ją do specjalisty który pozwoli jej zniszczyć kraty

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie