#bll5C
Nie chcę go w moim życiu. Tym bardziej na moim ślubie. Zawsze jak się spotykaliśmy (kiedy jeszcze jeździłam odwiedzić mamę) znalazł powód, by wbić mi szpilę, upokorzyć. Nie chcę takiej sytuacji na moim ślubie, nie chcę nawet presji, że może ona wystąpić - siedzenie na szpilkach i czekanie na cios, zwłaszcza w tym dniu, naprawdę jest mi niepotrzebne.
I nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji, bo jak zaproszę mamę, a jego nie, to będzie jej przykro. Albo nie przyjedzie wcale w ramach "solidarności". Ona nadal z nim jest, być może go kocha, a na pewno choć częściowo wyparła jego zachowanie z całego dzieciństwa - w każdym razie w rozmowach go broni.
Jestem w kropce.
Wyjście jest jasne. Zaproś tylko matkę. Wybacz, ale myśl o tym, że może być jej przykro, jest po prostu śmieszna. A jeżeli będzie wolała solidaryzować się z Twoim ojcem, to przynajmniej przypomnisz sobie, że to ta sama kobieta, która pozwała swojemu ukochanemu lać własne dzieci i może łatwiej będzie Ci wtedy usunąć z życia ich oboje.
Nie zapraszać, po co?. A wesele jest dla Ciebie a nie mamy. Nie broniła Cię przed ojcem, kiedy byłaś dzieckiem a teraz bierze jego stronę to widocznie nie zasługuje na traktowanie jej jak matki.
Wiesz co gdyby moja mama pozwalała mojemu tacie znęcać się nade mną i bratem psychicznie i fizycznie to jej też bym nie zaprosila na swoj ślub i wesele. Wiem, że to Twoja mama, ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż znecal się nad moimi dziećmi a ja bym go jeszcze broniła i tłumaczyła. Dla mnie dzieci zawsze są na pierwszym miejscu i będą, mimo to, że kocham swojego męża to jednak dzieci są najważniejsze i mysle, że tak właśnie wygląda rodzicielska miłość. A Twoja mama pozwalała mu przez wiele lat Was gnebic, zamiast kopnąć dziada w zad ,a Ty masz jeszcze dylemat. Chyba masz zbyt miękkie serce...
Zapytala bym matki czy przyjdzie sama, jesli nie to nie dala bym zaproszenia z obawy, zeby ojciec nie wprosil sie z nia na wesele
Ja nie zapraszał bym ani matki ani ojca. Jest ryzyko że obieca przyjść bez niego, a przyjdzie z nim.
Zaproś tylko mamę. Powiedz wszystko to, co napisałaś w tym wyznaniu. Albo zrozumie i przyjdzie sama albo nie masz czego żałować.
Wiem, że decyzja może wydawać Ci się trudna, ale patrząc na sprawę z boku, rozwiązanie wydaje się oczywiste.
A jeśli nie przyjdzie, to nie rozpaczaj. Nie Ty tu jesteś winna. Ona też mogła zrobić cokolwiek, żeby odciąć was od toksycznego ojca.
Nie wyobrażam sobie mieć dziecko i go nie obronić przed swoim partnerem/tolerować przemoc wobec mojego dziecka ba jeszcze z nim wspólnie żyć i udawać że wszystko jest ok
Szkoda mi ciebie, ale w tym przypadku nie widzę innego wyjścia niż zaproszenie mamy samej i niezaproszenie ojca. To jest twoje wesele i ty masz być szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać wszystkich dookoła.
Lata przemocy i zero reakcji. Wiesz jak to się nazywa? Zezwolenie na nią. Może więc niech to będzie Twój dzień, a nie domowej patologii (przemoc w domu to też patologia).
Pomyśl jak będą wyglądały twoje rocznice ślubu. Co roku będziesz sobie przypominać ten strach i stres, a jeśli coś odwali, to wszystko będzie ci stawać przed oczami. Nie będziesz mogła nawet albumu do ręki wziąć. To jest wasz ślub, więc powinnaś go zaplanować tak jak wy tego chcecie. Jeśli matka zostanie w domu z ojcem, to będzie ci łatwiej ograniczyć kontakty.