#bgM7Q
Szkoły prywatne zazwyczaj mają to do siebie, że poziom nauki jest wyższy, a co za tym idzie – częste zadania, kreatywne, ale jednak domowe.
Ostatnio Zuzia (lat 9) miała zrobić prezentację na temat koni, w języku angielskim. Jako że ja bardzo dobrze mówię po angielsku, poproszono mnie, abym jej pomogła. Po dwóch godzinach płaczu, wrzasków i rzucania się na podłogę, tylko dlatego że jej się "nie chce", zaczęłyśmy robić pierwszy slajd. Pomijając fakt, iż o koniach wie bardzo dużo, zresztą ma je tuż obok swojego okna, w dzisiejszych czasach wcale nie jest trudno znaleźć w internecie informacje na wybrany temat. Dosłownie jedyne co musiała zrobić, to napisać co jedzą, jakie można sporty uprawiać z końmi i wymienić parę ras tego zwierzęcia, no, do tego jeszcze znaleźć obrazki. Ale mimo wszystko co chwilę było walenie w komputer i krzyki, że "jej się nie chce". W końcu, gdy po raz setny padło pytanie "po co jej robienie prezentacji w życiu" wytłumaczyłam, że w pracy też będzie musiała coś robić. Zgadnijcie, co ona na to. Otóż panna Zuzia oznajmiła, iż w przyszłości ludzie będą to robić za nią, tak jak teraz sprzątaczka sprząta jej pokój.
Zrezygnowałam z pomagania jej i powiedziałam o tym ciotce. Zanim wyszłam, zapytała mnie dlaczego. Powiedziałam. Ciotka, zachowując się jakby było to na porządku dziennym, odparła, że "to normalne dla dzieci z wyższej klasy" i "kiedyś jej minie".
Szczena mi opadła.
czyli zostaje znalezienie bogatego meza, ale nie wiem, czy ktos chcialby inwestowac hajs w takiego zmanierowanego, zepsutego bachora czy pozniej mloda kobiete
W prywatnych szkołach poziom jest wyższy? Od kiedy tak się dzieje. O prywatnych uczelniach to wręcz legendy krążyły że każdy kto zaplaci czesne i nie ma braków z podstawowki to dyplom dostanie. Tyle że pracodawcy o tym też wiedzieli. W podstawowkach prywatnych poziom jest wyższy w tym sensie że nie ma patologii a to już dużo. Ale do nadmiernej pracy umysłowej raczej nikt nie zmusza.
W prywatnych szkołach zazwyczaj (ale nie zawsze!) poziom jest wyższy. Wystarczy spojrzeć na rankingi szkół. Większość z nich jest dość wysoko (albo najwyżej) w danym mieście.
Uczelnie to nie szkoły. Uniwersytet to jest zupełnie inne miejsce, inne przepisy i inny świat. Na prywatnym uniwersytecie rzeczywiście poziom jest (statystycznie) niższy.
Bzdura Hvafaen córka i rowniez wnuczka w normalnej szkole mają 17 uczniów w klasie - norma w niżu demograficznym.
Ojajebie, "wyższa klasa"...jak nie będzie miała znajomości, to z tym lenistwem, manierą i zdolnościami to żadnej pracy nie znajdzie, bo nikt nie przyjmie trutnia. Albo skończy w jakimś ośrodku uzależnień, wiecznie wspierana przez rodziców wierzących, że "kiedyś jej minie".
Albo w wieku nastoletnim czy studenckim bardzo boleśnie spadnie na ziemię. Tzn ktoś ją obśmieje, zrozumie, że nikt z nią nie chce gadać czy coś takiego :( i nie będzie potrafiła od tak od ręki wyrobić w sobie nowych nawyków pozwalających na normalne życie w społeczeństwie czy nadążanie za materiałem na studiach / w pracy.
Może być, tak kończy się często chowanie pod kloszem i rozpieszczanie, a potem zdziwko że księżniczka czy książę nie tylko niczego nie umie, ale też nie ma do niczego chęci bo zawsze był/a wyręczany/a.
Jak smarkula zaczęła odstawiać cyrki to trzeba było od razu wyjść. A że jest rozpuszczoną księżniczką to już problem jej rodziców
"RozpieszczAna".
Dlaczego winisz dzieciaka? To wina konstelacji gwiazd pod ktorymi sie wychowala, wrodzonych skaz charakteru czy tez moze, jakis wplyw mialo na to to jak jest "wychowywana"...?
Trynkiewicz ja nauczy