#be798
Tak więc słoneczna niedziela, jakieś dwa tygodnie temu. Ja, szalone 18 lat, rower i 7 km przez las do sąsiedniego miasteczka do babci. Pogoda ładna, ciepełko, to czemu by się nie przewietrzyć i nie zrzucić kalorii na dwóch kółkach.
Droga gminna, często uczęszczana przez auta, jednak jak już pisałam... Prowadzi przez las. Jadąc sobie grzecznie i nikomu nie wadząc, zauważyłam granatowy samochód w jednej z dróg leśnych, prostopadłych do ulicy. Myślę... Ot samochód, może ktoś ciszy i spokoju szuka na spacerze.
Jadę dalej. Wiatr we włosach, piosenka na ustach, aż tu nagle samochód, który widziałam chwilę wcześniej wyprzedził mnie i się zatrzymał. Ja naiwna, nic sobie z tego nie robię, wyprzedzam i jadę dalej i dalej, bo babcia na pewno pyszny obiadek zrobiła, a i kawusią w południe nie pogardzę.
Jednak moja sielankowa wycieczka skończyła się, gdy owy samochód zrównał się ze mną.
Szyby opuszczone. Pan w środku nagi.
Tak jak go Pan Bóg stworzył...
Żeby było weselej, drodzy Anonimowi, pan zajmował się bardzo pochłaniającym zajęciem, jednocześnie kierując.
Tak.
Fapał sobie.
Ja przez chwilę nie ogarniam rzeczywistości...
Facet. No goły. No czochra freda, patrząc się na mnie...
Łopanie, ratunku!
Zgwałci mnie!
Ja biedna rowerem, sama, zmęczona. Ale jeszcze nigdy nie dostałam takiego turbo w nóżkach! Byłam przerażona. Nie wiedziałam co robić.
Skręcać w las? Zgwałci mnie!
Jechać ulicą? Jak na złość nikogo oprócz Pana w stroju Adama jadącego środkiem drogi... Jechałam tak co najmniej 3-4 kilometry, ale nigdy nie pokonałam takiego dystansu na rowerze w tak krótkim czasie! Wszystkie myśli wyparowały, nie wiedziałam nawet, jak zadzwonić na policje, mimo że telefon trzymałam od dłuższej chwili w ręku. Pan nudysta najeżdżał samochodem na mój rower, ja już niemal łzy w oczach...
Aż tu nagle wybawienie! Zza zakrętu pojawiło się dwóch rowerzystów, zmierzających w tym samym kierunku co ja. Dogoniłam ich manewrując między rowem a autem Pana-Lubie-Trzepać-Do-Spoconych-Rowerzystek.
Chwała Buddzie, bo tych dwóch rowerzystów dogoniłam w okamgnieniu i okazali się moją ciocią i wujkiem...
Wesołe autko odjechało...
Byłam tak przerażona, że nie zapamiętałam ani rejestracji, ani jego twarzy, ani samochodu..
To był jeden tych pierwotnych instynktów, kiedy adrenalina każe ci spierdzielać!
Zastanawiam się teraz, co ten pan miał w głowie... Czy był gwałcicielem, czy chciał się tylko pochwalić?
Wariat i tyle.
Ciekawe czy mały 😂😂
A może duży ale wariat
Ananaseq chcesz sie przekonac ?...
Czyżby sam zainteresowany sie objawił 😀
"Pan-Lubie-Trzepać-Do-Spoconych-Rowerzystek" 😂😂😂😂😂
Ludzie tego typu muszą mieć nieźle nasrane w głowach.. miałaś dużo szczęścia!
PS Podoba mi się Twój styl pisania :D
no styl pisania boski :)
Jestem za! ;)
Ya! Nigga
Czochrał freda :))
Mi również podoba się styl pisania autorki :D
Sytuacja dosyć straszna, ale opisałaś ją cudownie :D współczuję, bo najadłaś się strachu ale dobrze, że nic Ci się nie stało :)
I dobrze że w nią nie wystrzelił.;D if you know what i mean ;p
To chyba był jakiś fetysz..
Takich ludzi to zamykać trzeba.
Ekshibicjoniści raczej są usatysfakcjonowani jedynie strachem i zaskoczeniem ofiary i nie palą się do gwałcenia, no ale różnie może być, więc jak się ich spotka to należy uciekać. Mnie kiedyś podczas biegania spotkała podobna sytuacja, zwiałam chociaż po tym myślałam czy może nie powinnam była zwrócić mu uwagę na nikły rozmiar sprzęciku, może by się zniechęcił lecz internet rozwiał moje wątpliwości - prawdopodobnie zrobiłby się agresywny. A więc - ekshibicjonista? Oddalcie się w pośpiechu.
Jak ostatnio opowiadałam mojej pani od anglika ze jeżdżę codziennie do lasu na rowerze sama, ażeby jakos kondycji i mięśni nabrać, to mnie tak zbeształa ze przeciez w lesie tyle zboczeńców, ze może cos mi się stać.... Nie brałam tych słów na poważnie ale cooz... Chyba pora znaleźć jakiegoś kompana do przejażdżek lub zmienić trasę...
Są i tacy co zajmują się sobą na parkingu Lidla w południe... Byłam, widziałam, nie polecam.
Genialny styl pisania. Śmiałam się całe wyznanie chociaż sytuacja przerażająca. Cieszę się że tak to się skończyło.
Pytanie czy miał się czym pochwalić? :)
Pewnie chciał się pochwalić nową gumką