#bX6H4
Cały czas obwiniam siebie, co poszło nie tak, dlaczego oni stali się tak złymi ludźmi. Sprawia to, że nie potrafię przygotować się do prawdziwego rodzicielstwa. Jestem emocjonalnym pokurczem. Nie chcę, aby moje dziecko stało się w przyszłości kimś takim jak moje rodzeństwo.
Trzymajcie kciuki. Idę na terapię.
To nie jest Twoja wina. To nie Ty byłaś rodzicem swojego rodzeństwa. Starania siostry, nawet najlepszej na świecie, to nie to samo co starania rodziców. Dziecko potrzebuje uwagi rodziców, ich miłości, a także egzekwowania przez nich jakichś zasad. Siostra nie ma u ludzi aż takiego autorytetu jak rodzice. Jesteś bohaterką, skoro dbałaś o nich wszystkich i próbowałaś wyprowadzić na ludzi. Nie wszystko w życiu się udaje. Pozwól sobie być szczęśliwą i nie bierz na siebie odpowiedzialności za błędy i zaniedbania innych. To rodzeństwo musiałoby chcieć być inne, a Ty nie przeżyjesz za nich życia. Lepiej skupić się na założonej przez siebie rodzinie, skoro ją masz. Masz szansę być dla swojego dziecka najlepszym rodzicem. Skoro jedno z rodzeństwa jest w porządku, uważam, że warto się trzymać z tą osobą, a na resztę uważać, żeby nie mieli złego wpływu na Twoje dziecko. Jest taka teoria, według której za większość charakteru odpowiada wychowanie, a nie geny, więc trzeba uważać, żeby Twoje dziecko nie widziało złych wzorców - od Twoich niektórych krewnych, prawdopodobnie też Twoich rodziców. Życzę Ci jak najbardziej szczęśliwego życia, bo zasługujesz na nie - tak jak wszyscy, którzy są w sytuacji podobnej do Twojej.
Dokładnie! Dodałabym, że autorka pewnie ma takie poczucie winy, bo to normalne, że DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) mają przerost poczucia odpowiedzialności. Terapia pewnie będzie tu dobrym sposobem na przerobienie tego. Zastanawiałam się nad tymi wzorcami. Z jednej strony oczywiście nie zabiegałabym o to, żeby moje dziecko miało szczególny kontakt z uzależnionymi bliskimi, z drugiej strony myślę, że pokazywanie na przykładach do czego prowadzi alkohol i narkotyki mogą być świetną, praktyczną lekcja antyuzaleznieniową.
Twoi rodzice przez swoją indolencję skrzywdzili nie tylko te dzieci, po których widać, że zeszły na złą drogę. Tak samo mocno skrzywdzili Ciebie i tego jednego brata. Całe szczęście, że idziesz na terapię, bo na pewno tego potrzebujesz. A swoje dziecko wychowasz dobrze, bo będziesz jego matką, a nie siostrą. Różnica jest diametralna.
Trzymam kciuki. Bardzo mocno i kibicuję całym sercem.
Maniak gier zestawiony z ćpunem i alkusem... Mam nadzieję że ta terapia Ci pomoże bo widzę że jest grubo
mnie zastanawia co kryje się pod "maniak gier komputerowych" - czy to oznacza, że ktoś siedzi i gra 24h na dobę czy po prostu pogra sobie kilka chwil dziennie/kilka godzin w tygodniu? Bo już spotkałem się z pieprzeniem jak to ktoś grający z 3-4 godziny tygodniowo to też niby uzależniony maniak :) (Najczęściej wypowiadane przez ludzi siedzących całymi dniami przed tv - tutaj problemu nie ma :d)
Nawet w najlepszych warunkach potrafi wyrosnąć przestępca albo nieogar życiowy. Nie wychowujesz swojej kopii tylko odrębne życie. Zapewniasz warunki do rozwoju, a to już kim postanowi zostać, to kwestia jego charakteru
Po trzydziestce terapeuci przestaną mieć dla ciebie autorytet.