#bWPxw

Mam normalną, całkiem majętną rodzinę. W domu jest pełno miłości, zaufania i wzajemnej pomocy.

Odkąd pamiętam moja mama miała problem z alkoholem (pierwsze tego typu wspomnienia mam z okresu ok. 3 klasy szkoły podstawowej). Polegało to na tym, że w momencie, w którym zaczynała pić, trwała w tym ok. 3-5 dni. Sytuacje takie miały miejsce czasem raz w tygodniu, czasem raz na miesiąc. Jako dziecko pamiętam, jak tata ciągnął nieprzytomną mamę z korytarza do łóżka, jak wszędzie znajdowałam pochowane butelki wódki, jak wymieniałam jej zarzygane poduszki spod głowy. Przynosiłam jej miskę i wodę, żeby miała się czego napić. Nie była nigdy agresywna, po prostu piła i kładła się spać nieprzytomna. Zawsze gdy pytałam „Mamusiu, czemu chowasz alkohol?”, odpowiadała „Bo bardzo chce mi się pić”. Gdy wychodziła z tego ciągu, normalnie wstawała rano, robiła śniadanie i witała mnie z uśmiechem na ustach. W domu ten temat nigdy nie był poruszany. Ja sama nigdy nikomu o tym nie mówiłam.

Gdy skończyłam 15 lat, jej „ciągi” się skończyły. Byłam najszczęśliwsza na świecie. Gdy podczas imprez rodzinnych/gości w domu ona odmawiała alkoholu, byłam z niej taka dumna...
Od pół roku mieszkam z chłopakiem wraz z rodzicami. Wszystko super, ekstra.
Obecnie mam 21 lat.
Piszę to wyznanie o 3 w nocy.
Przed chwilą po raz pierwszy od 6 lat zobaczyłam pijaną mamę. Poprosiłam, żeby położyła się spać i nie piła już alkoholu, na co odpowiedziała, że ma już dosyć na dziś i idzie zaraz spać. Po 15 min coś mnie tknęło, żeby wrócić się do kuchni. Akurat nalewała sobie schowaną w szlafroku whiskey do szklanki.
Wylałam wszystko. Ona poszła spać.

Jestem przerażona, cała się trzęsę. Jak to wszystko wróci? Jak mój chłopak któregoś dnia zobaczy leżącą na ziemi pijaną mamę?
Jak znów będę musiała przechodzić przez to piekło?
Pilates Odpowiedz

chłopakowi możesz to powiedzieć, a z mamą porozmawiaj poważnie. Czy wy ludzie serio sami nie wpadniecie na to, żeby porozmawiać?

FoxyLadie

Może ma złe doświadczenia, niektórzy nie rozumieją po dobroci. U mnie rozmawianie jakoś nigdy się nie sprawdziło. Dopiero muszę zrobić awanturę/wyprowadzić się/zerwać znajomość/w szale zagroźić czymś groźnym, żeby doszło, że mówię na poważnie. Przykładów mam kilka. Np ojciec nigdy nie mógł zrozumieć, że jest zbyt despotyczny, że czasem nie chcę, nie mam ochoty. Rozmowy ze mną, ani z mamą nic nie dały. Z hukiem zerwałam kontakt na jakiś rok, teraz mamy super stosunki.
Inna sprawa. Miałam fazę nibydepresyjną po śmierci kogoś bliskiego. Mówiłam przyjaciółce, że nie chcę, żeby mnie 'przekonywała' do radości po kilku pierwszych dniach żałoby, że nie chcę słyszeć nic o braniu się w garść i innych rad, które na tym etapie żałoby jeszcze bardziej dołują. Dalej namawiała i się obrażała, że nie słucham. Zakończyłam znajomość jedną bardzo chamską wiadomością. Dwa dni później mnie przeprosiła, że poczytała o depresji, że już nie będzie i inne dyrdymały. Z nią jednak już nie chcę mieć kontaktu. Przykłady się mnożą. Wniosek jeden - po dobroci ludzie nie rozumieją, dopiero silne emoje i reakcje dają do myślenia, a ja się czuję jak idiotka, jak po zwykłej prośbie robię to, o co mnie proszą.

Pilates

Owszem, ty znalazłaś taki sposób dopiero po tym, gdy rozmowy nie skutkowały. Autorka nigdzie nie wspomniała, że próbowała rozmawiać albo że mama jej cokolwiek obiecywała. "W domu ten temat nigdy nie był poruszany". Chłopak, który z nimi mieszka (co ja uważam za wyższy poziom zażyłości) nadal nic nie wie. Może być i awantura, cokolwiek. Dziewczyna od lat jest nauczona zamiatania sprawy pod dywan i stresowania się w samotności.

PS. Na mnie na przykład to działa odwrotnie - usiądź i wytłumacz mi spokojnie, bo jak robisz od razu sajgon, tracę całą empatię :P

FoxyLadie

Fioletowa, jak ci się żyje ze świadomością, że podjęłaś decyzję o kontynuowaniu egzystencji w patologii, zamiast zamienić to na fajne życie z szanującym cię partnerem?

Igraszka

Fioletowa, czyś Ty do reszty zdurniała? Uciekaj z tego związku. Albo przestań wymyślać takie historie, jeśli to nie jest prawda.

FoxyLadie

Igraszka, nie mówi się tak do osób tkwiących w patologicznej sytuacji. Ty myślisz, że motywujesz ją do odejścia, a on widzi tylko, że ktoś nazywa ją głupią, czyli jest bezwartościowa, czyli zasłużyła na taką sytuację, a nawet jeśli nie, to i tak nie da rady się wydostać. Dodatkowo 'zmuszasz' ją do działania, co powoduje u niej stres i strach przed jakimkolwiek działaniem i zamiast pomóc, tylko pogarszasz sprawę.

Takim ludziom oferuje się pasywną pomoc, czyli 'możesz na mnie liczyć', 'zasługujesz na dobre życie', 'daj znać, jak będę mogła coś dla ciebie zrobić' itp. Ewentualnie delikatne zwracanie uwagi na absurd sytuacji. Osoba, która chce pomóc, ma być przyjemną, bezpieczną oazą, a nie kolejną agresywną, wymagającą stroną, która tak samo żąda, wymaga i przytłacza.

pijeherbatezdzemem

Pilates, czy ty człowieku serio nie wpadniesz na to, że uzaleznionym sie jest do końca życia, a mozna jedynie codziennie podejmowac walke z samym sobą? rozmowy to najczesciej walemie grochem o sciane. pozdrawiam

HerbatkaMalinowaa

@FoxyLadie bardzo mądrze mówisz w ostatnim komentarzu, aż się miło czytało. :)

Trynda

Z całym szacunkiem, ale piękne bajki opowiadasz. Rozmowa z uzależnionym człowiekiem? Alkoholik będzie przekonująco zapewniał o tym, że już nigdy więcej nie tknie alkoholu i z tym kończy, a potem zrobi to samo, jeśli zechce. To jest uzależnienie do cholery, a nie coś, co można sobie wyjaśnić i już jest okej. Wypowiedź z serii "nie wiem, to się wypowiem".

Pilates

pijeherbatezdzemem, wiem, że minęło kupę czasu i pewnie już nie zobaczysz ;) oczywiście, że uzależnionym jest się do końca życia, ale miałam na myśli, że powinna przynajmniej "wybadać" na jakim etapie uzależnienia jest jej matka, zapytać, w jaki sposób można jej pomóc, czy w ogóle chce tej pomocy, zmotywować ją jakoś itp.
Przecież wiem, że to nie takie proste ;)

KoszmarekOpalek Odpowiedz

Przerażające jest to, że martwisz się bardziej tym co pomyśli sobie o Tobie Twoj chłopak, niż tym co się dzieje z Twoją matką.

Igraszka

Okazało się, że jednak boi się, nie tego, co chłopak pomyśli, ale tego, że chłopak dostanie ataku agresji i jej wleje.

Nielubieplackow

Jeśli przez całe życie się za kogoś wstydzisz to tak już zostanie...

Igraszka Odpowiedz

Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem. Mimo upływu lat w trzeźwości nie możesz mieć pewności, że któregoś dnia się nie upije. Chłopakowi trzeba powiedzieć, jeśli traktujesz Wasz związek poważnie. Mama była sześć lat trzeźwa, coś się stało, że znów sięgnęła po alkohol. Dowiedz się co. Żadne tam terapie wstrząsowe.

WprawoPatrz Odpowiedz

Niby pełnoletnia a zachowuje się jak dziecko. No i co by się stało że chłopak zobaczyłby twoją mamę pijaną? To cię bardziej martwi niż to że twoja mama ma problem, z którym nie wie jak sobie poradzić? Pomyśl co jest w życiu ważne i zastanów się czy chłopak, z którym nie możesz o wszystkim porozmawiać jest warty zachodu. Albo czy ty jesteś tego warta.., że go przekreślasz zamiast mu zaufać.

lessthan3 Odpowiedz

Może matka zaczęła pić, bo sobie nie radzi z tym, że nie może córki obronić przed agresywnym zięciem?

Jamama Odpowiedz

Niektórzy nie potrafią inaczej radzić sobie z problemami, niektórzy nawet błachymi. Niestety takie osoby potrzebują pomocy. Jednak dziecku jest ciężej pomoc rodzicowi. Myślę że powinnaś porozmawiać z ojcem on jest jej partnerem to oni powinni sobie pomagać to oni powinni żyć ze sobą do końca, dzieci nie powinny się musieć martwić o swoich rodzicow. Oczywiście to naturalne, ze się o nich martwimy jeśli oni o nas dbali, ale w wyjściu z nałogów najlepiej jest gdy to partner czy partnerka pomaga.

CzekoladaMniamMniam Odpowiedz

Miałam tak samo. Moja mama też jak piła to przez kilka dni a później przez tydzień lub kilka był spokój. Jakiś czas temu poszła na terapię i faktycznie, teoretycznie pomogło. Jest coś takiego, że alkoholik chyba wtrzyma bez alkoholu około 100 dni. I pewnie po tym czasie jest mu wytrzymać trudniej i czasem ludzie zwyczajnie nie dają rady. Myślę, że tak było w przypadku mojej mamy bo gdy przestawała pić (już po tej terapii) to po 3 miesiącach (lecz nie zawsze) napiła się. Ja też się już przyzwyczaiłam do tego, że moja mama nie pije i naprawdę jestem zła gdy jej się to zdarzy. Teoretycznie mówię sobie, że trudno, jej życie i jej wybór bo przecież zna konsekwencje a praktycznie w środku czuję się bezradna jak te 15 lat temu bo nic nie potrafię z tym zrobić - mogę jedynie podobnie jak ty - położyć ją spać lub posprzątać po niej i ewentualnie wylać znaleziony alkohol. Niemniej myślę, że powinnaś o tym z chłopakiem porozmawiać, uprzedzić go, że rzadko ale zdarza się twojej mamie napić. I nie wstydź się tego, to nie twoja wina, że twoja mama ma problem z alkoholem. I porozmawiaj z mamą, może zechce pójść na terapię? To też nic złego. Pozdrawiam :)

gimmeshelter Odpowiedz

moja najlepsza przyjaciolka, ktora jest dla mnie jak siostra, ma matke alkoholiczke. bywam w ich domu bardzo czesto i od +/- 6 lat przynajmniej raz na tydzien widze ja bardziej lub mniej pijana, czasami w takim stanie ze i mnie wyzywala, ale NIGDY nie ocenialam przez to mojej przyjaciolki. mysle ze z twoim chlopakiem bedzie tak samo. ja mojej przyjaciolce pomagam, wspieram ja, nieraz przeszukiwalam ich dom czy nie ma gdzies pochowanych butelek. jak bedziesz z tym sama to bedziesz tylko bardziej cierpiec

doznudzenia Odpowiedz

Jeżeli według Ciebie tak wygląda piekło, to ja tam mogę smażyć naleśniki.
Serio, jesteś dorosła, porozmawiaj z narzeczonym i z mamą, bo ona może mieć problem, który ją popchnął do picia.

KostkaRubika Odpowiedz

Sama jestem córką alkoholiczki. Kiedyś znalazłam coś takiego na stronie o DDA. Otworzyło oczy na wiele rzeczy. Płaczę za każdym razem, kiedy to czytam.

"Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Twojej pomocy.
Nie rób mi wymówek, nie obwiniaj mnie, nie złorzecz mi [...] Alkoholizm to też choroba. Nie wylewaj mojego alkoholu, to po prostu strata, ponieważ ja zawsze znajdę sposób na zdobycie dalszej porcji alkoholu. Nie pozwól mi wywołać u Ciebie złości. Jeśli zaatakujesz mnie słownie lub fizycznie, będziesz mnie tylko upewniała w złej opinii, jaką mam o sobie. Ja już wystarczająco nienawidzę siebie.
Niech Twoja miłość do mnie i lęk o mnie nie doprowadza Ciebie do robienia tego, co sam powinienem robić. Jeśli weźmiesz na siebie odpowiedzialność za wszystko, oduczysz mnie podejmowania odpowiedzialności. Będę miał coraz większe poczucie winy, a Ty będziesz się czuła urażona. Nie przyjmuj moich obietnic, obiecam cokolwiek, by wyjść z kłopotów. Ale charakter mojej choroby powstrzymuje mnie przed dotrzymywaniem obietnic [...]. Nie gróź mi, jeśli nie masz zamiaru spełnić groźby. Jeśli raz podjęłaś jakąś decyzję, trzymaj się jej. Nie wierz wszystkiemu, co mówię o Tobie, to może być kłamstwo.[...] Nie pozwól mi mieć nad Tobą przewagi, nie daj się wykorzystywać przeze mnie. Miłość nie może długo istnieć bez wymiaru sprawiedliwości. Nie ponoś za mnie lub nie próbuj oddzielić mnie od konsekwencji mojego picia.
Nie kłam za mnie, nie płać za mnie rachunków. Takie postępowanie zmniejsza lub zapobiega kryzysowi, który mógłby zmobilizować mnie do szukania pomocy. Dopóki będziesz mnie ratowała z każdej opresji, będę mógł zaprzeczać temu, że mam problem alkoholowy. Ponad wszystko ucz się wszystkiego, co tylko możliwe, o alkoholizmie i Twojej roli w stosunku do mnie.
Przychodź na otwarte zebrania AA. Uczęszczaj na spotkania Al-Anon regularnie. Czytaj literaturę i utrzymuj osobisty kontakt z To są ludzie, którzy mogą dopomóc zobaczyć jasno całą Twoją sytuację.
Kocham Cię. Twój alkoholik "

Bernadetka

OtożOtóż to

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie