#bVIxL
Pewnego dnia koleżanka z roku poprosiła mnie, abym poszła z nią do punktu obsługi klienta pewnej sieci telefonii komórkowej. Weszłyśmy do pomieszczenia. Koleżanka ustawiła się w bardzo długej kolejce, a ja usiadłam na kanapie ustawionej przy samym wejściu. Siedzę pogrążona moimi myślami, otoczona tłumem ludzi. W pewnym momencie podeszła do mnie pani z obsługi i wywiązał się następujący dialog:
- Dzień dobry, czy mogę pani w czymś pomóc?
Na to ja, z pełnym przejęcia, łamanym głosem:
- NIE, MI NIE MOŻNA POMÓC...
Komizm sytuacji uświadomiłam sobie w momencie, gdy dotarły do mnie salwy śmiechu wspomagane przez kobietę z obsługi klienta.
Takie sytuację są najgorsze. Nawet jak nie chcesz o tym myśleć przez chwilę, to i tak będziesz o tym myślał :)
Jakby mi klient z takim tekstem wyskoczył, to bym się przestraszyła, że zaraz popełni samobójstwo albo wysadzi wszystkich w powietrze :P
Jak dla mnie to bardziej smutne niż zabawne...
A może pani była psychologiem pracującym w innym fachu i akurat mogła pomóc? :D
Ostatnio jak mnie lekarz spytał czy jestem na coś uczulona, to ja wypaliłam, że na ludzką głupotę hehe taki mały obciaszek ;)
Chyba nie rozumiem ?
Autorka miała trudny okres w życiu, więc gdy kobieta z obsługi zadała typowe pytanie, czy może jej w czymś pomóc, autorka pogrążona w myślach, odpowiedziała samoistnie, że jej nie można już pomóc. To chyba nietrudne do zrozumienia.
Mam nadzieję, że u autorki już wszystko w porządku xx