#bSTgJ
Kilka miesięcy temu, brat mojej najbliższej przyjaciółki miał poważny wypadek. Nazwijmy go X. Od tego czasu X leży w szpitalu wojewódzkim, w śpiączce. Był w stanie tragicznym, lekarze kazali przygotowywać się na najgorsze, ale jednak przeżył. A ja?
Za każdym razem kiedy przyjaciółka opowiada mi, co u niego, ja się albo wyłączam, albo zmieniam szybko temat. Nienawidzę o nim rozmawiać i czasami łapię się na myśleniu, czy kiedyś umrze w tym szpitalnym łóżku czy nie.
Otóż prowadził samochód pijany. Zalany w trzy dupy X wiózł siebie i jakiegoś kolegę, również pijanego. Dodatkowo obydwaj nie mieli prawa jazdy, samochód podwędzili rodzicom kolegi. Ten jego przyjaciel, całe szczęście, ma się dobrze. Jednak za nic nie potrafię okazać współczucia X, bo nigdy nie zrozumiem i nie zaakceptuję tego, że wsiadł za kierownicę bez uprawnień i pijany. Przez niego mogły umrzeć niewinne osoby, mnóstwo niewinnych osób. Przez taką osobę zginęła moja chrzestna.
Wśród naszych znajomych X jest męczennikiem. Jest nawet zbiórka dla niego. Ja jednak wolę przekazać swój 1% podatku dla jakiegoś schroniska, nie dla zasranego, mentalnego gówniarza, który w wieku 17 lat upija się i powoduje wypadki.
Od tego czasu, mimo że go nie widziałam po wypadku, to znienawidziłam go, chociaż wcześniej był miłym chłopcem.
Nie umiem życzyć źle drugiemu człowiekowi tak jak niektórzy tutaj natomiast uważam że jeśli już na niego robią zbiórki to powinni uczciwie napisać że chłopak popełnił błąd, upił się ale chcą żeby żył bo ma dopiero 17 lat i może to go czegoś nauczyło, może ta szansa sprawi że zrobi coś dobrego.
Także nie umiałbym życzyć mu wszystkiego najgorszego. Jednak wiem, że byłbym na niego cholernie zły, że jest nieodpowiedzialnym baranem, który naraża nie tylko siebie i nie żyje sam sobie, dla siebie. Przez taką nieodpowiedzialność naprawdę dzieją się większe tragedie, całych rodzin nieraz.... A sprawa pieniędzy... no ja odbieram to jako nadprogramowy dodatek, bo faktycznie wolałbym osobiście wpłacić coś na chore dziecko, które czeka na, dajmy na to, przeszczep, niż na nastolatka, który spowodował wypadek pod wpływem.
Znam chlopaka (w tej chwili ma 17 lat), który upił się z kolegami i wracał do domu motocyklem. Miał wypadek, a koledzy debile zamiast zadzwonić po pomoc, owinęli mu glowę bandażem, zawieźli do domu i zostawili w szopie. Rano znalazła go matka. Chłopak ma wycięte 60% mózgu, paraliż lewej strony ciała. Może tylko leżeć i patrzeć, nawet nie mówi. Śmiać mi się chce gdy jego rodzeństwo i znajomi udostępniają posty ze zbiórkami. Tam wszystko pięknie pozmieniane, ani słowa o tym, że był pijany, że jechał bez uprawnień do tego dodana trudna sytuacja materialna bo ojciec ma chore serce (w momencie wypadku był pijany, taka to choroba serca niepozwalająca na prace), a rodzina wielodzietna. Może jestem zła, ale nie jest mi go żal. Jak przypominam sobie to co wyprawiał w gimnazjum to wiem, że sam sobie zapracował na taki los.
Aż 60%? To.. to on jeszcze w ogóle żyje?
Też mnie to dziwi. Jak teraz o tym myślę to może to nie 60% tylko mniej. Nie wiem do końca. Tak było napisane na stronie, na której byla zorganizowana zbiórka.
Ewentualnie jest też opcja, że coś pokręciłam i to nie jest 60% mózgu, a 60% jednej z półkul.
Chorzy ludzie powinni wzbudzać współczucie i chęć pomocy innym; jeśli czujesz w takim przypadku nienawiść to mogę śmiało utwierdzić cię w przekonaniu, że jesteś złym człowiekiem i nie usprawiedliwiaj swoich odrażających uczuć tym, że ten chłopak był pijany czy, że źle zachowywał się przed wypadkiem. Nie ty wydajesz osąd czy sobie zasłużył na taki los. Pozdrawiam.
To całkiem naturalny odruch, że się nie współczuje komuś, kto dobry raczej nie był. Na empatię ze strony innych trzeba zapracować zawczasu własnym postępowaniem.
Ja nie czuję nienawiści, ale też nie mam co do niego współczucia. Jedynie ciesze się, że zrobił krzywdę tylko sobie, a nie innym ludziom. Przecież mógł kogoś zabić. Odrażającym uczuciem jest przekonanie, że cierpi przez wlasna glupote? A wszyscy w domu u ciebie zdrowi?
Tylko, że on od dna się już nie odbije. Zostanie takim warzywem do końca życia. Nie ma szans żeby funkcjonował tak jak dawniej. Dobrze, że nie zrobił krzywdy innym. Mój sąsiad jeździł bez prawa jazdy, przejeżdżając przez skrzyżowania zamykał oczy i przyspieszał, tak dla zabawy. Rodzice wszystkie prośby mieli w nosie (policja tak samo). Zabawa się już skończyla, nie żyje. Spowodował wypadek, w którym zginął nie tylko on. Oprócz niego zginął chłopak, który wracał od swojej dziewczyny. Znałam i go, i tą dziewczynę. Po tym wydarzeniu chciała się zabić, obwiniała się za ten wypadek. Teraz nie umiem współczuć imbecylom jeżdżacym po pijanemu lub łamiącym przepisy dla zabawy, po prostu nie umiem.
To wyjaśnij mi, po co napisałaś to pod moim komentarzem?
Odpowiedz na proste pytanie. Ja po prostu nie rozumiem po co pisać komentarz pod komentarzem innej osoby gdy nasze slowa odnoszą się do sytuacji z wyznania, a nie tej z komentarza. Gdybyś to jeszcze zaznaczyła to okej, a ty tak sobie to napisałaś, a teraz się foszysz.
Etanolan, masz konto od 2 dni, a mnie już boli głowa od czytania twoich idiotycznych komentarzy...
Jazda po alkoholu u nas jest nagminna, ale powodem jest nasza narodowa mentalność. Ja mieszkam poza Polską i to co mnie tu uderza to jazda z telefonem przy uchu. Nosz qr..... mać, próbuje komuś przetłumaczyć i tylko słyszę "tak, wiem, ale uważam", nie ma qr... uważam. Ch.... z tobą ale zabijesz innych. Są zestawy głośnomówiące, a najlepiej że je mają a nie używają. Próbuje wytłumaczyć znajomej "wiesz, że twój prowadzi auto i rozmawia?", "wiem, ale co ja mogę zrobić jak on nie myśli?", "Co? Rozłączyć się".
Ludzie nie są świadomi, że auto może być niebezpieczne. Że nie są mistrzami kierownicy. Że ktoś inny może mieć wpływ na ich drogę (podróż) a oni na życie innych.
Dzisiaj zginął moj kolega, ktory w terenie zabudowanym jechal 190 km/h i mimo, ze jest to dla mnie szok to uważam, ze sam sie o to prosił. Jeździł jak wariat a mial zaledwie 21 lat. Chcialbym sie smucic, ale nie potrafie bo wciaz myślę o tym, ze mogl przez to zabic nie winnych ludzi. Szczescie w nieszczęściu, ze zginął tylko on.😔😔
Idiotyzm. Ludzie sami się proszą o śmierć. Robią durnoty, nie wiem po co, dlaczego i pewnie tego nie zrozumiem. Nie wiem, czy oni w ogóle myślą o tym, jakie będą konsekwencje ich działań - już nie biorąc pod uwagę tragedii rodziny, bliskich, znajomych, a samą utratę życia. Młodego życia, całkowicie ze swojej głupoty.
Nie jesteś zła . Masz rację a ja się z Tobą zgadzam . Mógł zabić niewinnych ludzi a sam jest traktowany jak największy poszkodowany
Ja to rozumiem. Pewnie myślałabym tak samo na Twoim miejscu.
Rozumiem w pełni autorkę oraz komentarze, skrajny debilizm i nieodpowiedzialność. Ale ludzie, gdyby to był ktoś z waszej rodziny, to bez względu na to strasznie głupstwo, chcielibyście go uratować. Nikt nie musi wspierać takich zbiórek, ale wyśmiewanie zaangażowania rodziny w nie, albo mówienie, że tamta osoba powinna była umrzeć to według mnie już trochę przesada.
Ja bym nie wspierał choćby własny brat czy syn to zrobili, wtedy nawet jeszcze bardziej chciałbym śmierci takiej osoby
Ależ ja się zgadzam, że komuś bardziej mogą się należeć te pieniądze. Tylko jestem w stanie zrozumieć rodzinę. Którzy rodzice, pragnący uratować dziecko za wszelką cenę, ogłoszą wszystkim jak okropne ono było? Oczywiście nie uważam, że to jest dobre, ale logiczne
U mnie kiedyś też była zbiórka na chłopaka, który pijany wsiadł do samochodu z innymi pijanymi kolegami. Chłopak z dzieckiem, którego był głównym opiekunem. Jakoś nie widziałam powodu, dla którego miałabym mu pomóc.
A on przypadkiem nie był dorosły? Jeśli tak to czemu nazywasz go chłopakiem?
W sumie to nie jest dziwne, że nie jest ci go żal. Zasłużył sobie na to, dobrze że nie spowodował wypadku i nikt oprócz nich nie został ranny. Zastanawia mnie gdzie byli rodzice, że nie zauważyli braku samochodu i jak można być tak głupim by go prowadzić bez uprawnień (po drodze, rozumiem jeszcze na jakimś prywatnym polu, za zgodą rodziców żeby się nauczyć jeździć) i będąc pijanym, naprawdę szczyt głupoty.
Nie dostał żadnej kary? W sensie, policja była? Nieletni bez prawa jazdy, pod wpływem? Mając 17 lat chyba już może odpowiadać jak dorosły.
Można skazać kogoś, kto jest w śpiączce?
i wsadzą go do więzienia razem ze szpitalnym łóżkiem i całą aparaturą, tak:-)
Jesli jest w spiaczce, prawdopodobnie postepowanie zostalo odroczone. Nie skaza go jesli sam nie moze nawet zlozyc wyjasnien, ale mozliwe ze po prostu czekaja az sie obudzi.