Pracuję w pubie. Kiedy jest już bardzo późno (lub wcześnie, jak kto woli), a ostatni pijani goście za nic nie dają się wyprosić, puszczam najbardziej wieśniacką muzykę, jaką tylko uda mi się znaleźć.
W 90% przypadków już po kilku utworach wychodzą z zażenowaną miną.
Dodaj anonimowe wyznanie
Większosć balang tak się konczy, nie jesteś jedynym muzykiem który to wymyślił.
Dokładnie, chociaż nie na wszystkich to działa. Za wczasu pracowałam w klubie, akurat była impreza ‚orgasmusow’, naćpana dzicz zamiast sie znudzić typową rypanką (normalny człowiek nie wiedziałby czy stać czy tańczyć) oni wpadli w jakiś
amok i zaczęli skakać jak małpy w zoo...
Podobną metodę stosuje recepcjonistka na mojej siłowni :D
Cholera, szkoda że w hotelu to nie zadziała😂
Ej, a gdyby tak puszczać pieśni religijne za każdym razem, gdy goście hotelowi zbyt głośno będą oddawać się amorom?
Nie wiem, nie wtrącam się, nic nie słyszałam jeszcze;D
Najebany to do domu!
W każdy czwartek (ostatni dzień, w którym lokal jest otwarty) w studenckim klubie puszczane jest wieśniackie disco polo i jakieś "hity'' w stylu Cotton Eye Joe. Spytałam kiedyś DJa czemu puszcza takie gówno i sam przyznał, że chce z ekipą tego dnia jak najszybciej zamykać pub.
Czwartek ostatni dzień? A nie pierwszy?
Cotton eye joe 😂 rozbawiło mnie to
nata zazwyczaj studenckie kluby nie działają w weekendy, tylko w tygodniu. Duża część studentów w piątek na weekendy wyjeżdża z "miasta akademickiego" do domu, stąd czwartek jest ostatnim dniem :)
Pozazdrościć klientów, kiedy ja pracowałam w barze miałam wielu stałych bywalców, którzy potrafili mnie szantażować, że pójdą tylko i wyłącznie jeśli puszczę ich muzykę. Koniec końców pomagała tylko gra na emocjach, o ile delikwent jakieś miał. Mnóstwo razy zdarzało mi się czytać książkę w zamkniętym już barze do 6 - 7 rano (o 2 powinnam zamykać) bo ktoś ze znajomych szefa usnął na dywanie.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że w repertuarze znajduje się szlagier Cjalis o tytule "Ciuralla".
Poważnie nachlanym gościom przeszkadza wieśniacka muzyka (jak mniemam disco polo)? Przynajmniej mają dobry gust :)
To ja może polecę z wieśniackiej muzyki "Pe cimpoi"
Mnie z moim chlopakiem tak kiedyś z knajpy przy autostradzie wyganiali.
Byliśmy trzeźwi, było późno, chcieliśmy tylko coś zjeść na trasie..., ale obsłudze chyba się nie podobało, że ktoś chce u nich zostawić swoje pieniądze.
Jeśli chcieli zamykać, to nic dziwnego, że im się nie podobało. Pracownicy nic nie mają z tego, że zostawilbyście tam swoje pieniądze. Oni po zakończeniu pracy chcą iść do domu.
Pracownik by raczej nic nie dostał za nieustaloną nadgodzinę.
Pierwsze o czym pomyślałam jako o wieśniackiej muzie, to sandu ciorba czy coś takiego :D