#bJE8w
Rzadko czuję smutek, a płacz nim spowodowany umiem powstrzymać(po śmierci dziadka nie płakałam na pogrzebie, powstrzymałam się od tego i dopiero kiedy zostałam sama, pozwoliłam sobie na płacz).
Nie płaczę z powodu bólu. Wielu osobom łzy napływają do oczu, kiedy uderzą się w łokieć, mały palec u stopy czy nos. Ja tak nie mam.
Nie wzruszam się na filmach czy przy czytaniu książek.
Nie umiem za to powstrzymać płaczu wywołanego złością.
To chyba moja najsilniejsza emocja, denerwuję się bardzo szybko i za każdym razem mam łzy w oczach.
Zaciskam wtedy zęby i marszczę brwi... wyglądam jak wkurzona postać z Dragon Ball z cieknącymi po policzkach łzami.
Wiele razy żeby nie najeść się wstydu musiałam uciekać do innego pokoju czy toalety.
Złoszczę się o pierdoły i niemal od razu, nie kontrolując tego i często nawet nieświadomie, zaczynam płakać. Złość mija mi bardzo szybko, ale wstyd za płacz z byle powodu zostaje.
Wyobraźcie sobie dorosłą kobietę, która płacze, bo weszła w kałuże, skończyło się mleko do kawy, ktoś nie włożył brudnej szklanki do zmywarki albo nie wyrzucił rolki po papierze toaletowym.
Ja placze jak widze „wielu osobą", z zalu, ze zlosci....
Ja płaczę, gdy ktoś pisze po polsku bez znaków diakrytycznych...
To sobie płacz. Wiele osób mieszka za granicą, na codzień posługuje się językiem innym niż polski I nie używa polskich znaków. Ja mam polski słownik tylko na komórce.
Wolę brak ą i ę, ale poprawnie gramatycznie i ortograficznie napisane zdanie, niż polskie znaki i bełkot. I to od kogoś kto na codzień używa języka polskiego.
Ale z Ciebie frajer, nawet sobie sprawy nie zdajesz xd
Ja nie uzywam polskich znakow zazwyczaj i mam gdzies kryptofrajerow, a Owsiane popieram tu bo mnie wkurza gramatyczne kalectwo.
Ale czekaj, „osobą” napisałeś z ą..
To musiał być naprawdę niezły wysiłek ;d
A ja płaczę z radości, że smutku, że wzruszenia, ze złości. W przeróżnych sytuacjach zmieniam się w fontannę. I potrafię się wzruszyć na ślubie obcych ludzi, albo gdy czytam cudzy nekrolog.
Swojego raczej i tak nie przeczytasz.
Mialam na mysli nekrolog obcej mi osoby. Taki błędny skrót myślowy,wybaczcie.
Zgodzę się z @derpem. Ponadto był taki felietonista, który poprosił znajomego, aby ten napisał mu nekrolog, a także ten napis na grobie - kolega zbagatelizował, a facet zmarł chyba tydzień później? Fani piłki nożnej będą prawdopodobnie wiedzieć o kogo mi chodzi.
Zresztą jak się zaprzesz, to samemu można przygotować swój nekrolog. Kto Ci zabroni? Ale w sumie rodzina nie musi się zgodzić na jego publikację w odpowiednim momencie.
Po „wielu osobą” przestałam czytać.
Może poszukaj w internecie coś na temat INPP i niewygaszonych odruchów. Niemoc zapanowania nad emocjami czy reagowanie płaczem lub śmiechem na stresujące sytuacje mogą świadczyć o moro, jednym z nich.
Moro to odruch masowy, charakterystyczny dla noworodkow, w 4-6 tyg. zycia zostaje zastapiony "szermierzem", a potem faza dystoniczna. Potem mamy dowolnosc ruchow zwiazana z fizjologicznym wyprostem kregoslupa. Troche ta teoria kosmiczna.
Moro nie zostaje zastąpione, sama je mam i je wygaszam odpowiednimi ćwiczeniami, jak i inne odruchy. Widzę poprawę.
Ja też tak mam ale ja jestem DDA(Dorosłym Dzieckiem Alkoholików) i wydaje mi się że dlatego tak łatwo tracę nad sobą kontrolę. Teraz chce się zapisać na terapię bo nienawidzę siebie za to tym bardziej że mój chłopak znosi to jak bohater. Ale wiem że go krzywdzę.
To bardzo ciekawe. Zamiast hamować płacz, może spróbuj się nie złościć? Bo np. mnie nie złości już żadna z wymienionych przez Ciebie rzeczy. A nawet ubrudzone łóżko musem owocowym i smalcem, czy wylana kawa na świeżo pomalowaną ścianę, czy rewelacje na mój temat opowiadane przez innych. Zdałam sobie sprawę, że co się stało, to się nie odstanie, nie mam na to wpływu więc się już nie złoszczę.
Piona oazo ;)
Zanim zostałam oazą, odchorowałam swoje stresy... Żałuję, że nie zmądrzałam wcześniej ☺️
Może to hormony. Albo jakiś początek depresji jeśli wcześniej tak nie miałaś. Ja tak miałam zanim jeszcze się zorientowałam, ze coś jest nie tak ...
Mam to samo. Przy czym płacze również ze zwykłego zdenerwowania. Uprzykrza to życie strasznie, bo nie mogę nawet z partnerem o swoich/naszych problemach porozmawiać bo zaraz jest ryk..
Mam podobnie kiedy mnie ogarnia prawdziwa niekontrolowana złość łzy same mi płyną z oczy mogę być nieziemsko wk*rwiony i rwać się do mordobicia a mimo to łzy lecą, z drugiej strony praktycznie nigdy nie płaczę nie pamiętam kiedy ostatni raz płakałem w każdym razie to było lata temu.
Jezu, moja dziewczyna dosyć podobnie.. Taki już jej urok, rozumiem to, ale w pewnym momencie płacz przy trochę mocniejszych emocjach to ciężka sprawa dla partnera xD