#O4jX5

Mam 17 lat i po prostu potrzebuje się wygadać. Rok temu zmarł mój ojciec, zmarł przez alkohol. Przez to, że zawsze pił w domu nigdy nie miałam łatwo. Bił mamę, krzyczał i nawet bił nas.


Mam 5 rodzeństwa. Młodsze i starsze. Moja mama od zawsze sama musiała się nami zajmować. Nigdy nie miała łatwo. Nie znała swojego prawdziwego ojca a jej mama wolała przejmować się swoim partnerem niż córką. Odkąd pamiętam w każde wakacje chodzimy z mamą zarabiać.


Mama nie ma stałej pracy, pracuje dorywczo. Zbieramy truskawki, borówki i robimy wszystko inne na czym po prostu możemy zarobić. Wszystkie pieniądze jakie zarabiałam i zarabiam ja i moje rodzeństwo( teraz już tylko mój młodszy brat bo reszta jest już pełnoletnia i zarabia na siebie) trafiały do mojej mamy. Nie dostawaliśmy z tego nic. Myślałam, że to normalne i nigdy mi to nie przeszkadzało bo miałam co jeść i gdzie spać. Odkąd pamiętam też, moja mama nie potrafi okazywać miłości. Wiem, że to dlatego, że sama jej nie dostawała. Jest bardzo nerwowa i nie ma dnia żeby na mnie i mojego brata nie krzyczała.


Słyszałam już wiele rzeczy w złości u niej. Że nas zabije i pójdzie siedzieć ale będzie miała święty spokój. Gdy byłam kiedyś chora powiedziała, że wreszcie jednego będzie mniej. Niestety, nie zrobiło się mniej bo wyzdrowiałam. Ciągle są krzyki, że nic nie robimy, że tylko potrafimy jeść i spać. Gdy miałam 15 lat próbowałam popełnić samobójstwo bo nie dawałam sobie z tym wszystkim rady. Moja mama oczywiście myślała, że to wszystko wina szkoły i ludzi którzy mi tam dokuczali. Nie miała pojęcia, że to przez nią.


Powinnam wtedy iść do psychologa, nie poszłam bo mamie było szkoda pieniędzy. Jest mi naprawdę źle. Boję się własnej matki. Staram się nie odzywać do niej pierwsza bo ona zawsze reaguję podniesionym głosem czy krzykiem. Nie potrafi odzywać się do nas normalnie. Gdy mój brat zrobi coś źle czy ja zrobię coś źle zawsze mówi, że tylko jebnąć w łeb kogoś takiego. Tydzień temu zaczął się rok szkolny. Poszłam do drugiej liceum. Mój brat do pierwszej technikum. Znowu trzeba kupować książki i znowu narzekanie ile to ona na nas musi wydać. 


Aktualnie mam weekend. W poniedziałek muszę zapłacić pani od angielskiego 107 zł, nie wiem jak to zrobię. Bo gdy mówiłam o tym mamie w wakacje wszystko było w porządku, mówiła, że zapłaci a dziś się na mnie wydarła, że nie wie po co mi tyle pieniędzy i jak ona ma zapłacić i co ja wymyślam. To ostatni termin na wpłaty. Muszę zapłacić. Nie wiem co robić. Czuje się ogromnym problemem. Tylko jem, zamiast robić coś w domu to się uczę i trzeba wydawać na mnie pieniądze. Jest mi naprawdę strasznie źle. 


Co najgorsze jestem ogromnym tchórzem bo nie potrafię się zabić. Nie chcę umierać ale wiem, że gdyby mnie nie było to mojej mamie byłoby łatwiej. Miałaby mniej wydatków. Nie wiem co robić.
Yasamen Odpowiedz

Nie miej wyrzutów sumienia. Twoja mama musi Cię utrzymywać. To jest jej obowiązek. Twoim jest nauka i drobna pomoc w domu. Pamiętaj, że to twoje życie i najważniejsze żebyś była sobą. Jeśli tylko będziesz mogła idź do psychologa i nie umieraj! Masz jeszcze całe życie przed sobą i ono może być naprawdę piękne

emballonura Odpowiedz

Do końca Twojej edukacji Twoja mama MUSI Cię utrzymywać, czy tego chce, czy nie. Później będziesz mogła iść w swoją stronę nie oglądając się za siebie. Masz masę możliwości. Mieszkam od wielu lat za granicą i widzę, jak młodzi ludzie z różnymi bagażami życiowymi przyjeżdżają tu i zaczynając kompletnie od zera, wychodzą na swoje. Nie bój się, jesteś więcej warta, niż Ci się wydaje :) Znajdź w sobie siłę i zawalcz o siebie dla siebie.

PinkFloyd Odpowiedz

Nie orientuję się dokładnie, ale przecież wprowadzili niedawno jakiś program 300+ czy coś takiego dla uczniów, więc Twoja matka powinna te pieniądze przeznaczyć na Twoją wyprawkę. Przykro się czyta takie wyznanie, Twoja matka nie jest normalna i traktuje Cię źle, a Ty słuchałaś tego tyle lat, że sama uwierzyłaś w to co mówi. Jak tylko będziesz pełnoletnia to uciekaj od niej. Nie znam całej sytuacji, ale moim zdaniem to strasznie toksyczna osoba, która nigdy się nie zmieni.

kejtkejt Odpowiedz

Jestem mamą. Nie wiem jak można zrobić sobie dziecko i obwiniać je o to, że trzeba je utrzymywać. Bardzo Ci współczuję. Trzymaj się

wmw Odpowiedz

Twoja matka dostaje kase na wyprawke do szkoly 300 zl i co miesiac, slynne 500+, wiec niech lrzestanie biadolic i wyskakuje z kasy na Twoje ksiazki! Jak nie radzisz sobie z sytuacja, to idz do wychowawcy lub pedagofga w szkole i powiedz jak to wyglada. Ze nie masz pieniedzy na ksiazki. Moze przysla kogos z opieki to sie matka troche przestraszy i ogarnie. Nie boj sie.

Jakobs

Dodam tylko, że na pewno ma jeszcze zasiłek rodzinny na dzieci skoro ma niskie dochody. Nie mniej jednak jeżeli nie ma stałej pracy to i tak są bardzo niewielkie pieniądze na utrzymanie 3 osobowej rodziny.

StasiuPetarda Odpowiedz

Ale to nie z tobą jest problem, tylko z twoją matką. Nie chce żebyś to odebrała jako cios w twoją osobę, ale nie potrafię tego inaczej opisać. Twoja matka jest frajerką która przez kilkanaście lat dawała się tłuc pijakowi, narobiła sobie dzieci których nie potrafi utrzymać ani się zająć, ma pewnie dwie lewe ręce do roboty skoro nie potrafi znaleźć sobie stałej pracy albo ma tak zjebany charakter, że nikt jej do pracy nie chce przyjąć, więc goni do roboty swoje dzieci. Dlaczego to jest tak, że ona ma siły do życia, a ty nie? Z was dwojga to ona jest nikim. Wytrwaj do końca liceum i szybko się wyprowadzaj, wiem co mówię, pomogło mi i znajomym z problemami, potem będzie lepiej.

Feniks06

Owszem, to z matką jest przede wszystkim problem. Nie zakładam jednak, że jest zła osoba. Jest taka sama ofiarą jak autorka. Jak nic się nie zmieni to autorka będzie za kilka lat w tym samym miejscu co matka.

Obie wychowały się w patologii bez prawidłowych wzorców. Skąd jej matka ma wiedzieć, że można inaczej skoro nikt jej nigdy tego nie pokazał? Mówienie że jest frajerką i rzucanie wszystkimi możliwymi inwektywami jest krzywdzące. Cała rodzina potrzebuje pomocy psychologa. Matka ma problem nie tylko z okazywaniem pozytywny h uczuć ale również z kontrolą gniewu. No ale co się dziwić... Ojca nie było, matka się nie interesowała nią, partner życiowy ją bił. Jak bardzo można być normalnym po takich przejściach? Przecież jej poczucie własnej wartości albo chęć ucieczki z domu musiały być tak duże, że była gotowa związać się z alkoholikiem, który ja bił by tylko uciec. Wbrew wszystkiemu sama musiała zajmować się pieciorgiem dzieci. Owszem, mówi nieprzyjemne rzeczy, mogła się sama zabić, uciec a mimo wszystko trwa i próbuje się zająć tym całym burdelem tak jak potrafi. Dla mnie to brzmi jak definicja naprawdę silnej osoby, która się nie poddała ale nie daje już rady. Pewnie większość z nas by nie dawała w tej sytuacji.

Autorko... Ty też musisz znaleźć ta siłę. Może spróbować mimo wszystko dotrzeć do matki. Dać jej znać, że nie jest już sama. Ma was. Pomóżcie sobie nawzajem. Jedziecie na tym samym wózku? Nie będzie lekko bo matka ma zle wzorce zakorzenione od kilkudziesięciu lat. Ale możecie pomoc jej zrozumieć, że można inaczej. Wszyscy na tym skorzystacie.

Jakobs

Trafione w punkt. Życie z mężem pijakiem, wychowywanie pięciorga dzieci, ciągły brak pieniędzy. Ma już wszystkiego dość, jest zgorzkniała i znerwicowana.

arbuzek

Feniks - fakt, takie określenia są bardzo krzywdzące, LECZ ona jest już dorosłą osobą na Boga! To nie małe dziecko, które nie wie nic o świecie dorosłych, nie wie nic o życiu itp. Odpowiedzialność to także sprawy dotyczące swoim rozwojem wewnętrznym i psychicznym. Nie wierzę, że nigdy nie spotkała się z czymkolwiek, co wskazuje że można szukać pomocy na terapii... A nawet jeżeli nie to kiedyś miała jakieś tam koleżanki czy znajome więc kontakt z innym życiem także miała.

Feniks06

Arbuzek mówię jedynie, że takie przejscia odciskają mocne piętno. To kilkanaście/kilkadziesiąt lat traktowania jak gówno. To nie jest tak, że stając się dorosłym nagle nabierasz jakiejś mądrości życiowej. To są lata wychowania, budowania wzorców, systemu wartości. To jest mega ciężkie do zmiany. Wyobraź sobie, że ktoś pije codziennie... Od dziecka. Wiecznie pod wpływem alkoholu. Ma już 40 lat i ma nagle przestać. Co z tego że widział osoby trzeźwe skoro sam całe życie był pod wpływem. Podobnie jest z jej matka wydaje mi się. Ludzie normalnie nie mogą rzucić picia a co by było jakby pili odkad pamięć sięga?

justas Odpowiedz

Zgłoś się do opieki społecznej. Zabiorą, rozdzielą? Wszędzie chyba lepiej będzie niż z taką matką.

pozbawiony Odpowiedz

Samobójstwo nie jest rozwiązaniem.
Potraktuj to jako życiową lekcję.
Na przykład taką, że jak skończysz 18 lat to idziesz do pracy, a uczysz się wieczorowo i opuszczasz toksyczne gniazdo.

Ekurwedsynek Odpowiedz

Współczuję. Powiedz jej wprost, że gdyby się nie ruchała bez zabezpieczenia, to nie miałaby tylu "problemów", za których ma swoje dzieci. Nie robi nic poza ponoszeniem konsekwencji własnych decyzji. A Ty, moja droga, jesteś jeszcze młoda. Masz wszystko co najlepsze przed sobą. Ale niestety, nasze doświadczenia i dzieciństwo mogą się mocno odcisnąć na naszych relacjach z innymi ludźmi. Dlatego musisz sięgnąć po pomoc by móc w przyszłości założyć normalną rodzinę i nie powtarzać błędów rodziców. Ja sama widzę, że nie raz zachowuję się strasznie wobec mojego partnera, niestety, przez podobne doświadczenia do Twoich. Ale robię wszystko by się wyzbyć tych reakcji. I Ty też spróbuj.

Ekurwedsynek

*Za które

charade

Dokładnie, proszę wybaczyć dostadne stwierdzenie, ale była tak głupia, że oszczędzała na gumki jak się pie*doliła, więc chociaż niech teraz nie pie*doli i wyłoży to, co musi...

Feniks06

"Ale niestety, nasze doświadczenia i dzieciństwo mogą się mocno odcisnąć na naszych relacjach z innymi ludźmi."

Rozumiesz to w przypadku córki a nie rozumiesz tego w przypadku matki?

Cała rodzina jest obciążona bagażem psychicznym i patologicznymi doświadczeniami. Dziwne dla mnie jest to, że Twoim zdaniem recepta jest wbijanie sobie nawzajem szpili i nie wybredne komentarze. Wg mnie im szybciej sobie uswiadomią, że jadą na jednym wózku i zamiast się kopać po kostkach lepiej na tym wyjdą gdy będą się wspierać tym lepiej dla wszystkich. Matka nie jest zła osobą, jej po prostu nikt nie nauczyl życia. Brak ojca, brak zainteresowania matko, partner który był alkoholikiem i ją bił, 5 dzieci które były tylko na jej głowie, śmierć partnera i próba samobójcza córki. To cała masa problemów i tylko jedna osoba która sobie z tym wszystkim miała radzić. To może złamać każdego. Autorka ma 5 rodzeństwa starszego i młodszego a nawet z jej słów wynika, że matka była ze wszystkim sama. Jest ich na tyle dużo że razem mogliby naprawdę sporo zdziałać. Lepiej jednak się razem dzwignąć z ziemię niż tylko pilnować by reszta leżała razem z Tobą.

@Charade nie tylko nie masz pojęcia o życiu, Ty jesteś zwykły burak i prostak

arbuzek

Faniks - Można rozumieć. Ale takie ciągłe 'zrozumienie' problemów matki sprowadza się łatwo do usprawiedliwiania jej.

Ona jest już dorosła i sama decyduje jaka chce być, czy chce sobie pomóc czy nadal chce w to wszystko brnąć. Ona SAMA ZA SIEBIE podejmuje decyzję czy pójdzie na terapię czy nie! To nie małe dziecko już, by ją ciągle usprawiedliwiać.

Autorka jest jeszcze młoda, więc ona może nie wiedzieć co robić. Ale dorosła stara baba?! Nie wierzę że o psychologu nigdy nie słyszała... Matka dokonała już wyboru i w tej sytuacji 'zrozumienie' jej się nie należy, bo ona pomocy jak widać nie chce.

Feniks06

Arbuzek ja nikogo nie usprawiedliwiam. Gdy mówisz że ktoś zmókł bo nie wziął parasola na deszcz to nie usprawiedliwienie a stwierdzenie faktu.

Widzisz różnica między nami jest taka, że ja uważam, że zrozumienie każdemu się należy. Jak nie rozumie się istoty problemu to nigdy nie będzie można problemu rozwiązać. Ofiara przemocy domowej nie przestaje być ofiarą tylko dlatego, że jest już dorosła i mogła podjąć decyzję np o odejściu. To nie to samo co usprawiedliwianie.

Nela91 Odpowiedz

Cześć, z jakiego miasta jesteś? Prawie wszędzie można uzyskać pomoc psychologiczną. (Grupy wsparcia, darmowe konsultacje psychologiczne prowadzone przez ogarnizacje pozarządowe, lub prze PCPR). Spróbuj wyszukać u siebie w mieście takich działań. Spróbuj może pracy dorywczej, jesteś przed maturą, więc nie zawal nauki, ale kilka godzin tygodniowo podreperuje Ci budżet, zyskasz nowe znajomości i ruszysz się z domu:) trzymam kciuki!

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie