#bCWD0
9 lat temu wyjechałam z mężem i trzyletnią wówczas córeczką do znajomych. Mieszkają oni w niewielkiej wiosce, otoczonej lasami i jeziorem. Sielanka. Kilka wspaniałych dni na łonie natury z rodziną i przyjaciółmi. Tego dnia Alicja miała problem z uśpieniem dwumiesięcznej Kingi, a nasi mężowie zajęci byli swoimi sprawami, więc zabrałam moją Agusię na spacer. Grałyśmy w berka i naszą grę na słowa.
Aga była w tym najlepsza! Miała tylko trzy latka, ale mówiła pięknie. W pewnym momencie - sama nie wiem kiedy - Agi wyrwała mi się z ręki i zaczęła uciekać. Momentalnie pobiegłam za nią, ale byłyśmy w lesie, a tam gdzie pobiegła drzewa rosły gęściej. Aga nigdy nie uciekała, była grzecznym dzieckiem. Nie potrafię opisać strachu, który wówczas mnie oblał. Biegłam między drzewami, wołałam ją, ale odpowiadała mi cisza. Zgubiłam dziecko. Wpadłam w panikę. Dobiegłam do rzeki i resztę pamiętam jak przez mgłę. Na wodzie unosiła się Wiki - ukochana lalka mojej córki. Wskoczyłam tam, szukałam mojego dziecka, ale jej nie było. Potem jakimś cudem znalazłam się pod opieką Alicji, nasi mężowie szukali małej. Była policja, lekarze, straż, mnóstwo ludzi. Pamiętam jakieś leki. I sen.
Agnieszka się utopiła. Wpadłam w jakiś trans, nie docierało do mnie co się stało. Miałam okropne wyrzuty sumienia, że jej nie dopilnowałam, że nie złapałam, nie uratowałam. Po dwóch latach od tej tragedii urodziłam drugie dziecko. Karolinka nie była planowana. Wiecie co? Byłam najgorszą matką na świecie. Moje małe dziecko mnie potrzebowało, a ja nie byłam na nią gotowa. Kochałam ją i nienawidziłam jednocześnie.
Karola była podobna do Agi, miała nawet bliznę w tym samym miejscu. Ponad pół roku żyłam w ogromnym strachu o to małe dziecko. Bałam się, że i jej stanie się krzywda, że i ją stracę. I widziałam w jej oczach nienawiść, ona ciągle płakała. Miałam jej dość. Czułam, że moja półroczna Kara mnie nienawidzi. Tak jak ja jej, co jest dziwne bo jednocześnie kochałam ją nad życie. Wmawiałam sobie, że nie nadaję się na matkę i nie zasługuję na Karolę, tak jak nie zasługiwałam na Agulinę. Poszłam do psychiatry i psychologa. Miałam depresję i PTSD po śmierci Aguni.
Terapia trwała bardzo długo, ale już po kilku tygodniach były pierwsze efekty. Poczułam ogromną więź z córką. Zabrałam ją na cmentarz do starszej córeczki i tam wypłakałam się przy moich obu dziewczynkach. To dodało mi nowych sił. Dzisiaj Karola ma 7 lat i jest miłością mojego życia. Śliczna i mądra, podobna do swojej starszej siostry. Myślę, że właśnie tak dziś wyglądałaby Aga. Jestem szczęśliwą mamą. Mam jeszcze dwójkę dzieci - 4 letniego Nikosia i roczną Kornelkę. Odblokowałam się i kocham być mamą. Za 7 miesięcy znowu nią zostanę.
Czekaj... Tylko mnie zastanawia jakim cudem dorosła osoba nie mogła dogonić trzylatki, która dosłownie była tuż obok niej gdy zaczęła biec (wyrwała się z ręki).
Dodajmy do tego fakt, że ta trzyletnia dziewczynka musiała biec z zatrważającą prędkością, żeby prześcignąć dorosłą osobę na tyle, żeby ta nie mogła jej znaleźć.
Warto też podkreślić fakt, że dziewczynka miała w rękach lalkę co utrudniało jej poruszanie się po lesie. Przecież to równowaga małego dziecka, które nawet nie może się w pełni osłonić przed gałęzią.
Wiecie jednak co mnie zastanawia najbardziej? Znalazła lalkę w nurcie rzeki. To oznacza, że płynęła z prądem, a Fakt, że dziewczynka nie została przez nią znaleziona ani nawet autorka nie usłyszała krzyku świadczy, że to dziecko musiało się wręcz teleportować, bo odległość musiała być ogromna.
Drzewa rosły gęsto, może małe dziecko mogło pomiędzy nimi przejść bez problemu, a ta kobieta nie i musiała je jakoś wymijać. Dziecko, gdy wpadło do wody mogło od razu "nałapać" wody w płuca, a krzyk wtedy chyba nie jest możliwy. Cóż, ogólnie ja tak to rozumiem.
i jak sie topila, to tez bezglosnie, bez szarpaniny w wodzie, ot po prostu plum, ze biegnaca za nia matka nie zdazyla tego nawet zobaczyc?:
To dziecko biegnące po nierównym podłożu. Biegnące bez słowa, krzyku etc przez cały czas. Ledwo nauczyło się chodzić, a już umiało parkour nad korzeniami, martwymi pniami, luźno leżącymi gałęziami etc
Bazienka, historia wg mnie naciągana ale masz złe wyobrażenie o topieniu się. Dzieci topią się bezgłośnie, dorośli często też, a szarpanina nie jest tak chaotyczna jak na filmach.
Ty chyba nigdy nie biegłeś przez gęsty las a już na pewno nigdy nie widziałeś biegającego 3latka... Dla przykładu moja córka chodziła sprawnie zanim skończyła 1 rok, synek też. A są dzieci które szybciej zaczynają. 3 letnie dziecko nie powinno mieć problemów z koordynacją podczas biegu po nierównym terenie. A i jeszcze jedno, dzieci jak chcą uciec i się schować potrafią być zadziwiająco ciche. Mam nadzieję że fragmentu Twojej wypowiedzi o krzyku dotyczył biegu a nie tonięcia...
Najgorsze jest to, ze ludzie bez krzty wyobraźni dodają tego typu komentarze. Ludzie, którzy chyba nigdy nie biegli przez gesty raz, nie ogarniają jak funkcjonują dzieci (buhahaha 3 latek dopiero niedawno nauczył się chodzić - co za brednie), ani jak toną dzieci. Nóż mi się w kieszeni otwiera na takich żałosnych ignorantów.
Anwute idź być wieśniakiem gdzie indziej, a jak już Ci się nóż otworzy to zanim już się nim dźgniesz napisz konstruktywny komentarz zamiast bawić się w bezmyślną małpę rzucającą gunwem.
Naucz się też pisać.
Trochę bawi mnie też fakt, że wszyscy czepiają się biegania dziecka zapominając, że chodzi o to, że dorosły nie mógł dogonić małego dziecka. Umiejętność czytania ze zrozumieniem leży po całości.
Zwłaszcza u Anwute, ale ten bezmyślny/a makak to zwykła małpa i nie można niczego od niej wymagać.
Ty z kolei zapominasz że dorosłemu trudniej biec przez zarośnięty las niż dziecku. Przez wzgląd na rozmiar właśnie. Dalej twierdzę że masz blade pojęcie na temat dzieci, zwłaszcza tego jak potrafią być szybkie i sprawne.
Nadal nie mogę uwierzyć, że są ludzie uważający, że małe dziecko biegnące po nierównym terenie przez krzaki jest szybsze od dorosłego, bo las jest gęstszy. To nie kreskówka ludzie, a drzewa do nie ściana utrudniająca Tomowi złapanie Jerrego. Ogarnijcie się
Nie lubie byc cha*ski, ale ta historia jest tak nieprawdopodobna, ze dodanie tajemniczych i niezidentyfikowanych świateł i Nessie polykajaca lalke i znikajaca w odmetach wzburzonej rzeki przy akompaniamencie szwarcenegera wiszacego na pobliskiej skarpie, krzyczacego dramatyczne: "NIIIIEEEEEEE!!!" dodalo by jej realizmu...
Jak to jest być kretynem? Opowiedz proszę, bo jesteś świetnym przykładem imbecyla.
Weź już być debilem gdzie indziej Anwute, bo szkoda nam czasu na takiego śmiecia jak Ty
> Jak to jest być kretynem?
> Opowiedz proszę, bo jesteś świetnym przykładem imbecyla.
A moze tak pie*dol sie, tępy ograniczony umyslowo ciu*u?
Wyznanie to ordynarne klamstwo w takim stopniu ze nawet imbecyl by to zauwazyl (przesada, nawet jak na anonimowe). Skomentowalem je nie atakujac bezposrednio autora (chociaz zasluzyl), a tu wyskakuje taka tepa me*da jak ty, rzuca inwektywami i wymusza konfrontacje.
Co osiagnąłes? Wystarczy ci ze sie pozresz i powarczysz jak jakis kundel? Naprawde myslisz ze cos tu ugrasz inwektywami deb*? Nikt normalny nie przejmuje sie jadem twoim czy innych "zwierzat" twojego pokroju - ich zrodlem jest kret* i *becyl, nie maja ani wartosci ani impaktu...
Ps. Zeby bylo smieszniej, odnosnie mojego zartu z kometarza wyzej, to wyznanie jest tak absurdalnie klamliwe, ze mialby sens nawet potraktowany powaznie...
Problemy sa razace i oczywiste, i chociaz moglbym sie do nich odniesc, to nie jestem specjalnie zainteresowany trenowaniem jakiegos durnego psychopaty.
Podziwu godna konsekwencja w stosowanych metodach wychowawczych.
Drugie dziecko nawet blizne mialo w tym samym miejscu.
Czasami tak bywa, że właśnie jak dziecko umrze to dziecko które się urodzi po nim jest wg rodziców niesamowicie podobne, że nawet blizny i znamiona się zgadzają.
Może to było bardziej znamię, co wyglądało jak blizna? Albo inne jakieś dziedziczne uszkodzenie/przebarwienie skóry?
Blizny nabywa sie w trakcie zycia. Sa to miejsca w ktorych skora zostala uszkodzona na tyle mocno, ze nie dala rady sie zregenerowac.
Serio, kurna ? Trzylatka ci uciekła ? Jak się "momentalnie" zaczyna biec za tak małym dzieckiem to się go dogania po kilku krokach. Szkoda czasu na czytanie takich fantazji, zwłaszcza że długie.
Możesz iść wymyślać te opowiastki gdzie indziej?
Lepiej, żeby ludzie twojego (celowo z małej, bo nie mam szacunku do podobnych jednostek) zniknęli.
Pamiętam te wyznanie. Wstrząsnęło mną najbardziej ze wszystkich na tej stronie.
Można link?
Kurdebele, chodzi mi o te konkretne. Ma status dodania "dawno temu". Pamiętam je świeżo po pojawieniu się na stronie.
TO wyznanie.
Mój błąd, TO. :)
,,Karola była podobna do Agi, miała nawet bliznę w tym samym miejscu''
Na 90% prawdopodobne, że to jest to samo dziecko! Ta sama dusza, umysł. Poważnie pisze, znam sie na tematyce związanej z reinkarnacją.
Cao też wierzę w reinkarnację. Czuję, że jestem starą duszą
Kisne xD
Ale brednie. Życie jest jedno, ta blizna to zwykły przypadek. Żałośni jesteście.
Zgadzam się z Fleur, a te wszystkie historie o reinkarnacji są zmyślone przez osoby chcące zarobić i zyskać rozgłos w mediach, nie wierzcie w to. Autorko, Aga jest w niebie i cieszy się że sobie poradziłaś i jesteś świetną mamą. Życzę Wam wszystkiego dobrego❤️