#bCSuO
Mianowicie... Gdy tylko robiono zdjęcia, stawałam całkiem z przodu i... ściągałam spodnie.
Nie wiem dlaczego. Jest wiele zdjęć, z przyjęć, wesel... na których wszyscy zgromadzeni pozują do pamiątkowego zdjęcia, a ja stoję z gołym przodem i uśmiechem niewinnego aniołka.
Zniszczyłam tyle zdjęć, ile zdołałam. To gorsze od tych na nocniku... I dalej nie wiem, czemu rodzice mi na to pozwalali.
A jak niby mały gołodupiec niszczy zdjęcie? Pamiątka nadal istnieje, tak czy siak.
A skoro rodzice na to pozwalali i nikt inny bardzo nie protestował, to znaczy, że ludziom nie przeszkadzało to tak, jak Ty sobie wyobrażasz. Poza tym, zdjęcie zawsze można powtórzyć bez zadziornego brzdąca.
Nie rób sobie wyrzutów, dzieciaki mają różne szalone pomysły. Na tym, między innymi, polega ich urok. I za to je kochamy. Wyobraź sobie, jaki smutny byłby świat, gdyby dzieci były takie same jak dorośli. Zawsze rozważne i akuratne. Poważne, idealnie grzeczne małe chodzące robotki. Brrrrr
A ja mam pewne doświadczenie z dziećmi i pozowanie z dziwnymi minami, pozami, wywalonym językiem czy wypiętym tyłkiem, to wydaje mi się normą dla połowy dzieci w wieku mniej więcej 5-8 lat ;)
hhaha
dobre