#bBBWJ

U nas w gimnazjum od jednego kolegi jakoś dziwnie pachniało, więc nazywaliśmy go Durian. Durian to taki śmierdzący egzotyczny owoc, którego nie wolno wnosić na pokład samolotu. Oczywiście szybko się dowiedział, że go tak nazywamy, ale wtedy mu powiedzieliśmy, że durian to taki meksykański piłkarz. Kolega był lekko czarniawy i nieźle grał w piłkę, więc jakoś nam uwierzył.
Kiedy się przypadkiem dowiedział, co to naprawdę znaczy durian, tak się wściekł, że ledwo uciekliśmy, a potem w ogóle się obraził i nie przyszedł na zakończenie szkoły.
JoseLuisDiez Odpowiedz

W czasie II wojny światowej, w japońskim obozie jenieckim, amerykańscy jeńcy zaczęli nazywać jednego ze strażników kaczor Donald - ze względu na sposób mówienia. Ten się dowiedział i zapytał kto to kaczor Donald. Amerykanie powiedzieli mu, że to znany aktor, a on im go przypomina. A później do obozu trafiły filmy animowane Disneya i strażnik dowiedział się jakim "aktorem" jest kaczor Donald. Wkurzył się.

Vito857 Odpowiedz

Kurde, to ja już dawno byłem w gimnazjum, skoro na osoby lekko zawiedzające spod skrzydeł mówiło się "śmierdziel", a o istnieniu czegoś takiego jak durian nie miało się pojęcia.

Lachimolala Odpowiedz

Przykre...

amelcia1982 Odpowiedz

Jak chodziłam do gimnazjum to był u mnie w klasie taki chłopak co się strasznie pocił i miał przezwisko mydeł.

Dodaj anonimowe wyznanie