#b5bLR
Trzeźwo: miły, pomocny i kochany. Do rany przyłóż.
Pijany: agresywny, wulgarny i bezczelny.
Dopóki nie przesadzał z piciem jakoś to wytrzymywałam. Dzisiaj przerósł sam siebie.
Pijany zaczął płakać i przepraszać mnie, że jest takim zerem i że w ogóle na mnie nie zasługuje. Przytuliłam go, pocieszałam. Za 5 minut stwierdził, że mam spier*alać, że mam wyjść z naszego domu, bo on nie chce mnie widzieć.
Gdy powiedziałam mu, że nie wyjdę z domu, bo też tu mieszkam, rzucił się na mnie. Zaczął mnie popychać. Popychał mnie do drzwi bym wyszła z domu. Gdy postawiłam mu się podszedł do ściany i walnął głową w ścianę w taki sposób, że zaczął krwawić.
Zamknęłam się w łazience i siedzę tutaj od około pół godziny. Pomimo wirującej pralki słyszę jak płacze i skomle. Boję się stąd wyjść, bo zaczął się odgrażać, że jak będzie mnie widzieć to podetnie sobie żyły.
Kiedyś wyśmiewałam się z kobiet, które pozwalają sobą pomiatać. Powtarzałam, że to ich wina, bo mogły odejść i po co tkwiły w tym gównie. Dzisiaj sama jestem w tym syfie po uszy.
Karmo, musiałaś?
A czy tak trudno zadzwonic na pogotowie? Straszy samobojstwem wiec powinni szybko przyjechac. Policja tez istnieje. Jest pijany i agresywny. Tak trudno numer wykrecic? Lepiej sieziec w lazience i pisac na anonimowych. Logika.
Jak nie wiesz jakie pieklo przeszlam to sie do mnie nie udzielaj. Ze nie mam myslenia ofiary I walczylam o swoje to jestem ta zla? Daje rady z wlasnego doswiadczenia.
Napewno rozczulajac sie nad tymi slabszymi nie pomozemy im, czasem naprawde trzeba kims mocbo potrzasc, zeby zrozumial ze takie zycie nie ma sensu i trzeba je zmienic. Poza tym moim zdaniem takie mowienie, ze uciekaj, odejdz daje czas na rozmyslanie takiej kobiecie i znow wybacza. W takich sytuavjach trzeba dzialac od razu jak to sie mowi w sytuacji na goraco, kiedy nie ma czasu na myslenie.
Aha, bo ciezkie zycie rowna sie zwiekszonej empatii.
Nie jestem empatyczna i dlatego dobrze mi sie teraz uklada. Kiedys bylam ciepla, wyrozumiala i pomocna, kazdy to wykorzystywal, a ja cierpialam. Teraz jestem zimna i nie pozwalam sie wykorzystac. I moze wlasnie dlaetego, ze nikt sie nade mna nie rozczulal i nie rozplywal jaka to biedna jestem poradzilam sobie tak szybko. Nikt nie musial mnie wspierac slowami, po prostu szybko zrozumialam, ze moje zycie lezy tylko i wylacznie w moich rekach. A czyjes gadanie chocby nie wiem jak dobre nie wyciagnie mnie czy innych z niczego. Moja sila i determinacja to zrobily. Bez wlasnej woli nawet z tysiacem empatycznych osob bym nie wyszla.
Raczej watpie, ze slowa: o jaka ty biedna jestes a jaki on tyran pomoga komukolwiek. Poza tym osobiscie nie rozumie sytuacji, w ktorej ktos mnie krzywdzi, a ja zamiast sie bronic pisze sobie w internetach. Jak juz mam ten telefon i jestem w miare bezpiecznym miejscu to robie z niego uzetek, zeby czuc sie jesscze bezpieczniej, a nie na anonimowe. Wszedzie mozna wyszukac informacje co zrobic w takiej sytuacji. A pisanie na anonimowych i szukanie odpowiedzi tutaj, gdzie jak dobrze pojdzie wyznanie jest na glownej po dwoch tygodniach nie ma najmniejszego sensu.
Każdy radzi sobie w inny sposób. Mi jak np. jest ciężko i chcę się wygadać, też wrzucam wyznania na anonimowe. Mam nawet dwa konta aby na pewno nikt mnie nie rozpoznał. I takie wygadanie się i pozytywny odzew wiele mi daje. Zaś spotkanie się z falą krytyki już nie.
@Docha - kiedy do rozwiązania trzeba po prostu przełamać się, podejść i to zrobić, powtarzanie ofierze jej obaw jest nie na miejscu. To jest właśnie głaskanie po głowie, które powoduje, że ofiara ciągle ma nadzieję na przetrwanie obecnej sytuacji, zamiast sytuację unormować.
Owszem, nie można ofierze czynić wyrzutów, że działań wcześniej nie podjęła, ale absolutnie nie wolno odwlekać rozwiązania poprzez "wsparcie" brzmiące "przetrzymasz jeszcze trochę".
Jeszcze jedno - co do słuchania zwierzeń kobiet, które przeżyły przemoc domową - posłuchaj sobie proszę tych, które z przemocy domowej WYSZŁY poprzez podjęcie konkretnych działań.
Masz szansę pokazać, że masz siłę by nie tkwić w tym gównie i odejść. Posłuchaj własnych rad.
trochę jakbym widziała mojego tate tylko że on raczej nie płacze :)
@NezumiChan69 moja mama ma przez niego nerwicę przez to obydwoje zachowują się jak patole gdy tata jest pijany, ale jak nie jest to jest wszystko ok
Myślę że bardzo łatwo jest powiedzieć "uciekaj", "nie bądź głupia", ale wcale nie jest łatwo zostawić kogoś bliskiego. Może warto najpierw spróbować mu pomóc rozwiązać jego problemy? Jest różnica między tkwieniem w toksycznej relacji i plakaniem nad sobą, a działaniem w kierunku zmiany. Może potrzebuje jakiejś terapii na przykład? Jeśli będzie chciał się zmienić i zacznie naprawdę dążyć do poprawy, dlaczego nie dać mu szansy? Naprawdę, to nie jest takie proste, że kiedy pojawia się problem, trzeba uciekać
Jeszcze jedna taka rada: wiem od koleżankami, która miała ojca alkoholika, że alkoholicy nie chcą uwierzyć w to co robią po alkoholu, wypierają to albo nie pamiętają. Jeżeli nie będzie chciał przestać pić, to nagraj go jak się zachowuje po alkoholu, co wygaduje itd. i puść mu to jak będzie trzeźwy. Nie mówię, że Twój chłopak to alkoholik, ale alkohol jest po to, by się rozluźnić, w miłym towarzystwie wypić, a nie od tego żeby potem w domu wyzywać dziewczynę, targać się na własne życie itd. Ważniejsi są ludzie, wiec on pić nie powinien, dla Waszego dobra.
A może uświadomić chłopakowi, że albo alkohol albo Ty? Niestety niektórzy ludzie po prostu nie powinni pić i tyle, bo alkohol bardzo źle na nich działa. On musi natychmiast przestać pić, bo może być jeszcze gorzej z czasem. A już w ogóle jak komuś idzie na agresora, to masakra :/
To nie karma,poprostu jesteś idiotką.
Ja dalej nie rozumiem takich kobiet. Idiotki.