#JtUEf
Agnieszka. Prawdopodobnie najpiękniejsza dziewczyna na naszym roku. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Szybko znaleźliśmy wiele wspólnych tematów, chodziliśmy na piwo, gadaliśmy o wszystkim. Byliśmy przyjaciółmi. Klasyczna sytuacja – facet ugania się za laską, ta daje nadzieję, ale jednocześnie odsuwa się, kiedy przyjdzie do zalotów.
Czasem rzuci jakiś komplement, tylko po to, aby uzyskać z tego jakąś korzyść, np. pomoc we wniesieniu szafki na trzecie piętro, gdzie ma mieszkanie.
Wypłacze się w ramię po rozstaniu z kolejnym facetem i wyszepcze ci w ucho „Szkoda, że na świecie nie ma takich facetów jak ty...” No, jak to nie ma? No tak, ale ty to nie facet, ty jesteś przyjacielem – pieskiem mającym nadzieję na kąsek wędlinki z pańskiego stołu.
Był wieczór. Siedziałem sobie w domu, kiedy zadzwonił telefon. Tak jak myślałem – Agnieszka upiła się z koleżankami i pilnie potrzebuje łosia, który zawiezie ją do domu. A ja, łoś, zawsze gotowy na najmniejsze skinienie palcem, już po 15 minutach byłem pod klubem. Wrzuciłem półprzytomną Agę na tylne siedzenie i zawiozłem pod jej klatkę. Dziewczyna była tak pijana, że musiałem pomóc jej wejść po schodach. Potem poprosiła mnie, żebym pomógł jej się umyć, przebrać w piżamę...
Zaczęliśmy uprawiać seks już pod prysznicem. Kontynuowaliśmy w łóżku. Zasnąłem wtulony w nią z uśmiechem zwycięstwa. Udało się, wreszcie się udało!
Rano obudziła mnie buziakiem. W policzek. „Dziękuję, że jesteś tak wspaniałym przyjacielem i pomogłeś mi w chwili, gdy cię potrzebowałam. Jesteś mi jak brat, wiesz?” - te słowa były jak wiadro zimnej wody wylanej na łeb. Ba, może lepiej powiedzieć, że woda była już tak zimna, że zdążyła zamienić się w wielką bryłę lodu, która z potężnym impetem uderzyła mnie w czachę.
Tak, Agnieszka była tak bardzo pijana, że w ogóle nie pamiętała tego, co miało miejsce parę godzin wcześniej. A może tylko udawała, że nie pamięta?
Bez słowa ubrałem się i wyszedłem z domu. Przestałem odbierać jej telefony. Tydzień później znalazła sobie nowego miniona. Dokładnie takiego samego jak ja – beznadziejnie zakochanego podnóżka żywiącego się rzucanymi z rzadka skrawkami nadziei. Ja już nigdy nie dałem się w ten sposób traktować przez żadną dziewczynę.
Nigdy nie zrozumiem wielkiego i okropnego problemu bycia we friendzone. Twoja przyjaciolka nie wie, co do niej czujesz? Powiedz i nie cierp jak ostatni meczennik w tym wielkim strasznym friendzone. Twoja przyjaciolka wie, że się w niej kochasz a to wykorzystuje? To nie daj sie doić jak ostatni frajer
Akurat może nie w tym wypadku, ale czasem tak jest, że zakochamy się w przyjacielu, który nie odwzajemnia naszych uczuć. Wyznanie mogłoby spowodować rozpad przyjaźni, niektórzy wolą męczyć się, ale chociaż mieć tę bliską osobę.
To może zamiast się męczyć trzeba zawalczyć? Nie mówię, żeby zaraz szykować wielkie odważne wyznanie - bo to każdego kto się niespodziewa wystraszy - ale chociaż zasugerować coś i sprawdzić jak ta osobą reaguje. Wiele związków zaczyna się od przyjaźni (u mnie tak było) ale też trzeba coś w tym kierunku robić. A nie ukrywać uczucia, nie dawać nawet malej oznaki zainteresowania tą drugą osoba i jeczeć jakie to okropne być we friendzone.
Nie da się kogoś zmusić do miłości. Mówiłam o sytuacji w której dana osoba zdecydowanie negatywnie odpowiadała na sugestie.
Sam kiedyś zakochałem się w przyjaciółce. Powiedziałem, co i jak. Ona powiedziała, że nic z tego. Aktualnie wciąż się przyjaźnimy. Ja jestem w szczęśliwym związku, ona też. Przynajmniej nie narobiłem sobie nadziei, i nie dostałem jakiegoś mocnego ciosu.
Jak mnie wkurzają osoby, które narzekają na to, że ktoś nie odwzajemnia ich zainteresowania, ale nie przerywają takiej relacji. Poważnie myślicie, że dana osoba, która ma was w dupie nagle się wami zainteresuje? A potem narzekanie, że wszystkie kobiety są złe albo wszyscy mężczyźni są źli. A z tym, że nie ma takich facetów jak ty to chodzi o charakter, bo wygląd widocznie nie ten ;)
Z wyznania wynika, że jednak szybciutko znalazł się inny facet "taki jak on"...
No to widocznie dziewczyna lubi mieć przydupasa :D
Byłam w takiej relacji, coś wspominałam o swoich uczuciach, chłopak od razu powiedział, że nic z tego.
Wyszłam na tą złą, bo nie chciałam dalej być jego przyjaciółką, biegnącą do niego na zawołanie :x
Traktowała Cię w taki sposób, w jaki sam jej na to pozwalałeś! A poza tym,nie wiem czego Ty oczekiwałeś po nocy z dziewczyną, która nie była w stanie sama się umyć
Sam pozwoliłeś na to żeby być w friendzone. i jak można uprawiać seks z pół przytomną dziewczyną? :|
Ty nie wyszedłeś z friendzony, Ty poruchałeś nieświadomą dziewczynę i uciekłeś
Gdyby "uciekł" to by u niej nie spał resztę nocy xD
A kto powiedział ze nieświadomą? Ona mogła kłamać, że "nie pamięta" albo mieć przebłyski. No i chłopak nie uciekł, tylko spał u niej. Jeżeli już ktoś ty był wykorzystany, to raczej on... ;)
No nieźle, była do dupy przyjaciółką tak jak i ty byłeś do dupy przyjacielem, zwyczajnie chciałeś zaruchać. Niektórzy to nawet słowa "friendzone" nadużywają, bo zarówno jej, jak i tobie było stosunkowo (hehe) łatwo po wszystkim zakończyć przyjaźń. Fajnie gdyby wiedziała, że jest po alko taka łatwa, że dobiera się do "prawie brata", ale z drugiej strony lepiej nie piśnij ani słowa bo nie tak trudno ci zarzucić przestępstwo
Ale wiesz, że jesteś obrzydliwy? Wykorzystałeś półprzytomną, pijaną laskę. I nie ważne, że ona tego chciała - była pijana Ty bucu! I nie, nie wyszełęś z friendzon'u!
Gdyby byla nie żywa to ok XDDD
Wiesz co jest najgorsze? Swoim zachowaniem powieliłeś stereotyp faceta, który kobietą zainteresowany jest tylko do pierwszego stosunku.
Dla mnie wygląda to trochę tak jakbyś ją wykorzystał. Pijana kompletnie nie wiedziała co się dzieje, nawet nie wiedziała pewnie kim jesteś a Ty to trochę wykorzystałeś wmawiając sobie że ona się ZDECYDOWAŁA. Powiedz jej o tym jak najszybciej.
Skoro wiedziala po kogo zadzwonic po podwozke to raczej wiedziala kim jest
No właśnie niekoniecznie, mógł to być pierwszy kontakt w telefonie albo ostatnio wybierane. Możliwe że wiedziała po kogo dzwoni, ale nadal była okropnie pijana skoro musiał ją do domu wnosić, nie sądzę aby osoba która sama chodzić nie może była świadoma.
Czekaj przespanie się z półprzytomną dziewczyną nazywasz wyjściem z friendzone? W którejś historii chłopak hejtował swoją byłą, bo nazwała takie zachowanie gwałtem. Agnieszka Ci ufała, a Ty to wykorzystałeś. Jeżeli wykorzystywała Twoje zaangażowanie wiedząc, że Ci się podoba to nie była fair, ale to co zrobiłeś było OBRZYDLIWE.
@zakretas123 Wyjście z frendzonu to raczej zerwanie kontaktu.
Ja to rozumiem jako przerodzenie się friendzonu w związek.