#b0v42

Miałam kiedyś najlepszą przyjaciółkę (będziemy nazywać ją Hermiona, bo bardzo lubiła tę postać z Harry'ego Pottera), miałyśmy wtedy 10 lat.

Pewnego dnia na świetlicy było za głośno, więc wraz z Hermioną spytałyśmy się pani, czy możemy iść przed świetlicę, bo jest za głośno. Zgodziła się.
Usiadłyśmy na podłodze i rysowałyśmy, dopóki nie zjawił się tajemniczy facet, który wyglądał na 25 lat.
Powiedział, że jest synem przyjaciela jej taty i że najlepiej by było, gdybyśmy z nim poszły.
Hermiona słyszała coś od taty, że odbierze ją jakiś przyjaciel czy ktoś z rodziny przyjaciela, więc poszła.
Chciał mnie złapać za rękę, bym z nim poszła, ale mama w ten dzień mówiła, że mnie odbierze i że grasuje w okolicy pedofil i jak obcy będzie chciał mnie zabrać, to mam uciekać. Tak też zrobiłam.

Zostawiłam rysunki i uciekłam do świetlicy przestraszona. Po odbiorze mnie z świetlicy bawiłam się jak zawsze.
Rano, jak przyszłam do szkoły, nie było jej. Dzień później też, dwa dni też... Nigdy jej później nie spotkałam, ale bardzo za nią tęskniłam, bo była moją przyjaciółką, której do tej pory nie umiem znaleźć.

8 lat później, w jej urodziny, rodzice powiedzieli mi prawdę, gdy moja siostra była w szkole.
Okazało się, że tak, miał ją odebrać przyjaciel ojca, a nie syn. A jak już, to córka, bo ona jest jedynaczką.
Dwa dni później po zaginięciu, okazało się, że odnaleźli jej ciało w rzece.

Płaczę do teraz.
Nie wiem, co się stało pani świetlicowej, ale z dnia na dzień jej nie było.
GoMiNam Odpowiedz

Kurczę, jak ktoś inny miał odebrać niż osoby wskazane, to taką informację rodzice przekazywali do sekretariatu / wychowawcy / opiekunce w świetlicy. I jak ta osoba się zjawiała, to normalnie ją sprawdzano (legitymowano z dowodu, czy innego dokumentu potwierdzającego tożsamość).
Nawet jak uczeń X ma wracać z rodzicem ucznia Y i go ZNA, to taką informację należało przekazać do powyższych osób.

Nieodpowiedzialność opiekunki ze świetlicy - brak słów. Rodziców zresztą pewnie także.

niebieskieokulary

Może opiekunki nawet nie zauważyły, że dziewczynka zniknęła a potem było już po wszystkim? Tzn mogła wyjść nie mówiąc nikomu (nie usprawiedliwiam, u nas też musiala być pisemna zgoda rodziców i jak odbierał ktoś inny to legitymowali osobę)

GoMiNam

@niebieskieokulary, fakt nie wiem, jak jest w innych szkołach, ale jak ja chodziłam do szkoły, a teraz moje Młode, to dziecko MA obowiązek iść do opiekunki w świetlicy i powiedzieć, że przyszła po nią osoba uprawniona i że wraca do domu. Ponadto osoba odbierająca MUSI podpisać się na specjalnej liście i się pokazać opiekunce ze świetlicy, czy wychowawcy i powiedzieć kogo odbiera i kim jest dla dziecka (nawet jeśli wychowawca zna, to potrafią rodziców legitymować!).

GirlHasNoName

Jakoś za moich czasów nikt, nikogo za bardzo nie informował o takich rzeczach. Po prostu sie przychodziło, wiele osób czekało również przed szkołą. Po za tym 10lat to już wiek gdzie można do domu ze szkoły wracać samodzielnie (w zależności od dystansu i okolicy).

Marcia

Jak jeszcze chodziłam do szkoły również osoba odbierająca dziecko, jeśli nie byli to rodzice, musiała iść do pań ze świetlicy, wylegitymować się etc. Mnie puszczali bez większych ceregieli jeszcze ze starszym bratem, ale odbierał mnie bardzo często. Mimo wszystko to była świetlica, nie więzienie - mówiło się pani, że idzie się do toalety, sklepiku czy biblioteki i się wychodziło. Ja jako dosyć grzeczne dziecko zawsze szłam tam, gdzie mówiłam, że idę, więc w razie czego łatwo byłoby mnie znaleźć i ewentualnie stwierdzić, że mnie nie ma. Ale wiem, że były dzieciaki (szczególnie te nieco starsze, które mieszkały daleko i nie wracały same do domu, więc czekały w świetlicy), które mówiły, że idą do sklepiku albo biblioteki i wychodziły ze szkoły. Co prawda szły tylko na boisko, o żadnych innych miejscach docelowych nic mi nie wiadomo, ale jak najbardziej wyobrażam sobie sytuację, że jakiekolwiek dziecko - młodsze czy starsze - można by w takim wypadku zgarnąć ze szkoły banalnie prosto.

AntoniMacierewicz

Niby są takie wymogi, że dziecko może opuścić świetlicę tylko i wyłącznie pod upieką uprawnionego do odbioru opiekuna, ale mi samej wielokrotnie zdażało się wyjść z sali, bo wydawało mi się, że dostrzegłam gdzieś mamę. Nikt nie zwracał uwagi ani na mojej wyjście, ani na mój powrót. Nie wiem, jak jest w innych placówkach ale u mnie ta opieka była bardzo bardzo prowizoryczna, po prostu powiedzenie dzieciom „macie tu siedzieć, aż ktoś po was nie przyjdzie”.

Peeves Odpowiedz

Mam nadzieję, że ten pedofil i morderca do dziś gnije w więzieniu.

OMBoze

Miałeś na myśli żyje za nasze pieniądze lepiej niż nie jeden polak?

Sebastian001

Wszystkim, którzy mówią jak ty OMBoze powinni spędzić mięsiąc w wiezieniu. Dlaczego ludzie nie chca tam wracac skoro jest tam tak dobrze?

Yuyu

Sebastian001 - z tym, że nikt nie chce tam wracać nie do końca jest prawdą. Mój sąsiad, bardzo miły człowiek, tylko ze skłonnością o napojów wyskokowych, wielokrotnie kradł etc., byleby tylko go zamknęli, zwłaszcza zimą. Dlaczego? Bo dostawał tam przynajmniej ciepły obiad i nie marzl w nocy, jak u siebie w domu, w którym odcieli mu prąd, nie ma ogrzewania i tak dalej a wszystkie pieniądze z opieki społecznej woli przeznaczyć na rozwój sklepu monopolowego :)

Sebastian001

Też znam osoby, które spędziły tam więcej niż 10 lat, bo przypuszczam, że wasi znajomi nie byli tam tak długo by się resocjalizować lub oszaleć, bo w końcu są uwięzieni i muszą współpracować z mnóstwoma niekoniecznie milimi ludzmi.

AntoniMacierewicz

No tak, OMBoże, przecież powinno się go spalić na stosie

MoscowLondonParis Odpowiedz

Zakładając, że to wyznanie jest prawdziwe, musiałaś być bardzo naiwnym, żeby nie powiedzieć... głupim dzieckiem, żeby nie powiązać faktów przez 8 lat. Inną sprawa jest też to, że w takim wypadku rodzice byliby mistrzami w utrzymywaniu banki mydlanej wokół dziecka, co dziwi mnie, bo nie wyobrażam sobie, że dorośli nie rozmawiali ze soba na ten temat. W to, że miałabyś nie usłyszeć od nikogo nawet skrawka informacji, ani w to, że np nikt z dzieci w Twojej klasie nie uslyszal o tym w domu i nie podzielil sie informacja- ciezko uwierzyć.

kitsunemi

W sumie... jest też taka opcja, że gdzieś o tym słyszała ale jej dziecięcy móżdżek szybko wyparł to z pamięci. Taka reakcja obronna

Agatka80

Skoro odnaleziono ciało, to na pewno był pogrzeb. Nie uczestniczyły w nim dzieci ze szkoły, nauczyciele, rodzice autorki wyznania? W wielu szkołach wiesza się klepsydrę informującą o pogrzebie ucznia. Takie klepsydry wiszą też w różnych widocznych miejscach na osiedlu czy w miasteczku. No i na pogrzeb dziecka przeważnie idzie cała klasa. Czasem nawet cała szkoła. Poza tym o takim wydarzeniu gada się w domach, nie wierzę, że jakieś dziecko by nie podsłuchało i nie przekazało zasłyszanych szczegółów innym dzieciom. Sama historia straszna i oczywiście prawdopodobna, ale 8 lat niewiedzy już prawdopodobne nie jest. Nawet jeśli sytuacja przerosłaby 10-latkę, to czekanie do osiemnastki jest absurdalne.

Truskawkowapiana Odpowiedz

Nie rozumiem o co chodzi w tym fragmencie : "Okazało się, że tak, miał ją odebrać przyjaciel ojca, a nie syn. A jak już, to córka, bo ona jest jedynaczką."?

lotos53

@Truskawkowapiana Chodzi o to, że przyjaciel nie ma syna. Tylko jedną córkę.

Truskawkowapiana

@lotos53 Dziękuję za wytłumaczenie :)

nata Odpowiedz

I nie słyszeliście nic o tej sytuacji w szkole? Takie plotki zazwyczaj szybko się rozchodzą.
A poza tym 10-letnie dzieci zazwyczaj wracają już same do domu.

mamhorommuhe

@nata Do tego, że 10-letnie dzieci wracają same.

Niekoniecznie. Może dojeżdżają samochodem? Np. Moja przyjaciółka pieszo ma pół godziny do szkoły, więc jeździ samochodem.

Promp Odpowiedz

Dziwi mnie tylko, że skoro się bałaś mężczyzny i już uznałaś go za pedofila, to mimo wszystko nie powiedziałaś nic opiekunce

Plecakjonasazeskam Odpowiedz

To ja dziękuje mojej pani świetlicowej która była wściekle zła jak ktoś tylko do toalety bez zawiadomienia wychodził.Raz grasował w okolicy pedofil to pięć kamerek go-pro z Tesco poprzyklejała dookoła bymudynku :')

R1ari2t3y Odpowiedz

Strasznie smutne:(

Anonwho Odpowiedz

Zachowanie jej rodziców było beznadziejnie nieodpowiedzialne.

03Koss30

Dlaczego jej rodzicow? Miał ją odebrać przyjaciel ojca, co w tym złego?

GoMiNam

03Koss30:
* przyjaciel ojca, a mężczyzna, który przyszedł powiedział, że jest SYNEM przyjaciela ojca;
* rodzice dziewczynki, która zginęła nie podali dokładnie, kto ma ją odebrać - chyba, że dziewczynce - ale NIE zgłosili najpewniej tego wychowawcy / opiekunce w świetlicy / w sekretariacie - mam na myśli dokładnych danych;
* ponadto tożsamość osoby, która odebrała wtedy dziewczynkę NIE została zweryfikowana przez pracownika placówki, co świadczy o NIEODPOWIEDZIALNOŚCI także odpowiednich osób.

Coś jeszcze?

Anonwho

Dlatego, że powiedzieli dziecku, że odbierze je przyjaciel ojca, albo, uwaga, zupełnie obca dla tego dziecka osoba? Gdyby tego nie wiedziała, pewnie tak chętnie by z tym facetem nie poszła.

Maxe

@GoNiNam
Ad. 1* i 3* Dziewczynki siedziały przed świetlicą. Więc owy "syn przyjaciela ojca" nie musiał wchodzić nawet do budynku. I zgarnął dziecko bez legitymowania się. (Tak przynajmniej zrozumiałam z treści wyznania)
Ad. 2* Skąd wiadomo, że rodzicie tamtej dziewczynki nie zgłosili tego nikomu?
Autorka miała wtedy 10 lat. Nikt nie mówi wszystkim dzieciom w świetlicy "Dzisiaj X i Y zostaną odebrani przez osoby o imieniu i nazwisku takim a takim. Wszystko jest potwierdzone nie musicie się obawiać. "
Najpewniej zgłosili to komu trzeba bo tak musieli zrobić aby mógł odebrać ją ktoś obcy i powiedzieli też córce żeby się nie zdziwiła.
Nie wiemy też czy i jak zareagowali wychowawcy kiedy zorientowali się że dziecka nie ma. Autorka była dzieckiem. Większość ludzi nie pokazuje dzieciom, że coś jest nie tak.
Co prawda nie sprawiedliwa to tego, że opiekunowie pozwolili tym dzieciom od tak bawić się przed świetlicą gdzie każdy mógł podejść i, najprawdopodobniej, nie mieli na nie widoku. Ale też nie znamy szczegółów.

kitsunemi

W sumie to najgorzej zachowali się ci ze świetlicy i autorka ale jej nie można obwiniać, bo to dziecko.

Em0307

Nie wiem jak w waszych szkołach, ale ja w wieku 10 lat ze szkoły wracałam sama i nikomu się nigdy nic nie stało. Nigdy nie pytał kto kogo odbiera ze szkoły. Dziecko po skończonych lekcjach moglo wyjść samo.

Marynaa Odpowiedz

Nie wierze

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie