#ay1kd
Na imprezie z pracy „tylko w męskim gronie” zdradził mnie z „kolegą” o wdzięcznym imieniu Ania. Nasza wspólna znajoma się o tym dowiedziała i mi o tym powiedziała.
On na swoje usprawiedliwienie powiedział jedynie: „Z tobą się fajnie gada i nie jest wstyd zabrać cię do moich rodziców albo znajomych. Ja jednak potrzebuję sypiać z ładnymi laskami”.
Takim oto sposobem dowiedziałam się, że jestem wprawdzie mądra i na pokaz, ale brzydka...
Czasami zastanawiam się co myślą osoby zdolne do takich rzeczy. Jak to w ogóle jest możliwe? Nie jestem najmilszym człowiekiem, ale nigdy nie byłabym w stanie być tak okrutna dla kogoś. I to jeszcze kogoś kogo niby "kochasz".
Też tego nie rozumiem. Mój kuzyn ostatnio po 15 latach związku takie coś zrobił... oboje po trzydziestce, a on do dwudziestolatki poszedł. Jednego dnia pisał do żony "kochanie", a drugiego powiedział, że odchodzi... A zawsze był uprzejmy, miły, złoty człowiek. Co ciekawe, jak jego ojciec zrobił to samo kilka lat wcześniej to po nim jechał.
Postępują tak osoby skrajnie egoistyczne. One nie są świadomie okrutne. Po prostu widzą tylko siebie.
Ciesz się, że śmieci same się wyniosły - lepiej teraz niż po ślubie. Szkoda życia na takiego partnera, wierzę, że w końcu znajdziesz kogoś kto będzie potrafił Cię szanować ;*
Jakbyś była brzydka to by był wstyd się z Tobą pokazać. Facet zwyczajnie szukał więcej wrażeń niż mogła mu zaoferować tylko jedna z Was.
Zero klasy i mały móżdżek.
Idiota. Ciekawe jak on to sobie wyobrażał na dłuższą metę. No chyba że znalazłby głupią, której wystarczyłaby rola kochanki