#aucXq

Ciepło się zrobiło, ptaszki śpiewają, słoneczko świeci. Z ładną pogoda większości ludzi kojarzy zapewne jakieś przyjemności, a mnie lato rok w rok przypomina o moim PTSD. Truskawkowym PTSD.

Ze cztery lata temu, będąc świeżo po szkole, chciałem dorobić sobie przed studiami. Nie miałem żadnego doświadczenia, a i okres pracy miał być niedługi, więc szukałem pracy w handlu. I tym właśnie sposobem zatrudniłem się u Janusza i to nie byle jakiego Janusza, bo w swojej dyscyplinie mógł uchodzić za Alfę.
U niego pracowałem przez parę miesięcy, sprzedając truskawki, i chciałem się podzielić z Wami, jak ten cyrk wyglądał.

1. "Polskie" truskawki: Polskie truskawki miały tyle w sobie polskości, że aż nią całe ociekały. A nabyły jej w Hiszpanii, gdy zbierali je Polacy, chcący sobie dorobić. Janusz na początku maja sprowadzał bardzo tanie, bardzo brzydkie i bardzo hiszpańskie truskawki, które nam kazał opychać jako te pochodzące z polskiej ziemi. Przesypywał je do typowych, drewnianych koszyków i zarabiał na nich krocie (jednak jednocześnie nigdy nie było go stać na wypłatę w terminie, ciekawy przypadek).

2. Wagi były źle wytarowane, tak by ważyły na korzyść Janusza. Średnio dodawały około 5-10 deko za każdym razem. Czyli jeśli Januszowi sprzedawaliśmy 500 koszyków dziennie, dawało mu to +/- 50 kilo owocu do przodu. Teraz pomyślcie na ile monet Janusz był w stanie oszukać ludzi, gdy cena truskawki wynosiła np. 10 złotych.

3. Odpady. Truskawek u nas praktycznie się nie wyrzucało, dopóki nie były zupełnie zgnite, czyli omszone na biało. Cała reszta, łącznie z tymi rozciapanymi i rozpuszczonymi, musiała wylądować w reklamówce klientów, bo jeśli nie miały na sobie pleśni, to Janusz obstawał za tym, że można je zjeść. Mniam.
Zwrotów Janusz nie uznawał.

4. Rozliczanie pracowników co do grosza. Dostawaliśmy określoną ilość koszyków i z ich sprzedaży na koniec dnia się rozliczaliśmy. Łubianka powinna mieścić w sobie 2 kg, ale często gęsto było tak, że brakowało w nich po parę deko już z samego rana (a z truskawki dodatkowo paruje woda pod wpływem ciepła, więc traci na wadze jeszcze więcej). Janusza jednak nigdy to specjalnie nie obchodziło, bo jeśli on stwierdził, że dał dwa kilo, to pieniądze miały się z tych dwóch kilo znaleźć. Przy sprzedaży paru koszy różnica była niewielka, ale zazwyczaj jednak schodziło ich po 400/500. Różnicę musieliśmy oddawać z prywatnych pieniędzy, co czasami przewyższało dniówkę, dlatego zaczęliśmy kombinować tak, żeby grosz się zgadzał. Czytaj oszukiwaliśmy klientów jeszcze bardziej, nie doważając.

Mam tych smaczków więcej, ale ograniczają mnie znaki. Jeśli spytajcie co jest w tym w ogóle anonimowego, to już spieszę z odpowiedzią: zdetronizowałem Janusza Alfę, metodycznie nasyłając na niego skarbówkę i sanepid.
To nic?
Janusz Alfa to mój wujek. :)
SzaraDama Odpowiedz

Od tego miałeś PTSD? Wspomnienia prawie jak z wojny, nie ma co xD

Ludzie widzą w koszykach co jest i ja sama oglądam owoce zanim kupię. Janusz słabi postępował, ale nikt nie zmusza ludzi do kupowania parchatych truskawek ;)

SzaraDama, PTSD to ja bardziej miałem od grzebania w tych rozciapcianych truskawkach w 30 stopniach w cieniu i słuchania jak jedzie po tobie Janusz i klient na przemian za jakość owoców. Za każdym razem jak o tym myślę to się wzdrygam. 8D

Waniliowabeza, prosty, bardzo prosty sposób: "towar podaje sprzedawca". A tak jak wspominałem - Janusz nie uznawał zwrotów.

ohlala

Powodzenia w przebiciu się przez wszystkie truskawki, jak włochate są na samym dole koszyka. No, chyba że chcesz zgnieść wszystkie inne. Właśnie dlatego nigdy nie biorę w koszykach.

bazienka

Beziku no wlasnie zastanawia mnie, ze na owym Zadupiu Dolnym nie gruchnela zaraz fama poczta pantoflowa, ze to Janusz jest i sprzedaje mus truskawkowy...
w malych miejscowosciach marketing szeptany robi swoje i bardzo szybko musialby sie dostosowac do rynku, bo nikt by u niego nie kupowal

Feniks06

Don Senior niech zgadnę. To PTSD to sobie sam zdiagnozowałeś?

Z Twojej historii i komentarza można wysnuć wniosek, że to dość obraźliwe wobec osób które naprawdę się męczą z tym zaburzeniem.

SzaraDama

DonSenior. Wybacz, ale nie porównuj mi PTSD ludzi, którzy przeżyli wojnę, do zbierania i sprzedawania truskawek. Wiadomo, że zbieranie truskawek niesie za sobą bardziej traumatyczne przeżycia xD

Feniks, polecam zainwestować w rozwinięcie poczucia humoru. Nic to nie kosztuje, a jak życie ułatwia! Np. zapobiega bólowi dupy, jaki Ty właśnie odczuwasz. ;)

bazienka Odpowiedz

no i wreszcie jakis plus w tym wyznaniu... a ptsd to dopiero sie mozna nabawic zbierajac te truskawki u rolnika na polu, razem z udarem ;p

Alabundy Odpowiedz

Mogłeś zrobić to wcześniej, zanim zdążył oszukać tylu ludzi

Whoa, nic nie zrobisz - źle. Zrobisz - jeszcze gorzej. Nie będę udawał, że jestem jakimś anonimowym bohaterem, jestem tylko człowiekiem. Potrzebowałem pieniędzy, a uwierz, znaleźć inną pracę na takim zadupiu i to jeszcze bez doświadczenia jest jak wygrzebanie igły że stogu siana. Zrobiłem to, co w tamtym momencie byłem w stanie, przy okazji próbując nie strzelić sobie w stopę tymi decyzjami. I ja nie byłem odpowiedzialny za januszowatość Janusza, bo ja go nie wychowywałem, więc próbowanie wpędzić mnie w poczucie winy jest słabe. :)

StaryTapczan

Sama pochodzę z Zadupia Dolnego, naprawdę trudno o jakąś lepszą pracę, mnóstwo Januszy biznesu, którzy nadal płacą 10zl na godzinę i jeszcze narzekają, że to za dużo. Jeśli nie chcesz wyjechać z Zadupia z jakiegoś powodu, to bierzesz taką pracę, jaka jest, bo... innej nie ma. Teoretycznie można zgłosić każdego z Januszy, ale praktycznie nikt nie chce tego zrobić, każdy się boi, że straci pracę. Gadać i narzekać na pracę i pracodawcę ludzie potrafią, ale zebrać się całą grupą i zrobić coś już nie, bo zawsze ktoś się wykrusza z takiego planu. Jeden ze strachu o pracę, drugi ze strachu przed samym pracodawcą, trzeci, bo „i tak nic nie wskóramy, szkoda czasu i nerwów” i ostatecznie nikt nic nie robi. Dlatego podziwiam Autora, że postanowił coś w tej sprawie zrobić, a że późno? Lepiej późno, niż wcale. Wbrew pozorom nie każdy ma odwagę zgłosić postępowanie swojego pracodawcy.

Bananapersil

Donsenior niby tak, ale jesteś współwinny aż do czasu zgłoszenia, bo o tym wiedziałes

Stregaa Odpowiedz

PTSD. Wiesz co to jest? Albo jesteś głąbem, albo jednym z tych, co mają depresję, bo im mama Marsa zapomniała kupić. W każdym razie współczuję i tak - nie trzeba do tego używać skrótów, których sie nie zna. Tylko raka nie dostań, jak na ogórki pojedziesz. Debil.

Poczucie humoru, wiesz co to jest? Chyba nie, bo po twoim komentarzu widzę, że ten aspekt jest ci obcy. :)
Jeśli ktoś nie zrozumiał, że był to żart, to naprawdę nie ma prawa nazywać innych ludzi debilami, bo to graniczy z hipokryzją.

astenopia

z chorób się nie żartuje, zresztą teraz nazwy zaburzeń psychicznych/nerwowych są często nadużywane, więc naprawdę, to nie było potrzebne.

Achnoniewiem Odpowiedz

Hm, ogólnie to właśnie przez to, że ludzie zgadzają się na pracę w takich warunkach, to januszerka ma rację bytu. Ty się zgadzałeś przez kilka miesięcy więc...? Fajnie, że chociaż zgłosiłeś, gdzie trzeba.

Dodaj anonimowe wyznanie