#aqYTM
Jakiś rok temu obudził mnie w nocy telefon. Znajomy dzwonił, że padło mu auto. Poprosił, żebym go zaholował do domu. Oczywiście wstałem, idę do auta, a tam... Ktoś wykręca mi koła (dodam, że miałem dość drogie felgi).
Jestem dość rosłym facetem, więc z obezwładnieniem złodzieja nie było problemu. Uznałem, że najpierw znajomy, później policja. Zapakowałem złodzieja do drugiego samochodu i pojechaliśmy po znajomego. Ogólnie ze wszystkim zeszła godzina. Godzina tłumaczeń się złodzieja. Powiedział, że nie może znaleźć pracy, bo ma "nasrane w papierach", a pieniądze potrzebuje na spłatę "chwilówki". Błagał, żeby nie dzwonić po policję, bo ma zawiasy, a jeśli pójdzie siedzieć straci prawa do dziecka. W końcu się nad nim zlitowałem. Spisałem go z dokumentów i powiedziałem, że następnego dnia punkt 7 rano ma być pod moim domem. Zawsze jak wstaję rano idę zapalić na dwór (ok 6:30).
O dziwo, już o tej godzinie mój złodziej stał pod domem. Weszliśmy do domu, wypiliśmy kawę, przy której zaoferowałem mu pomoc. Podpisaliśmy umowę pożyczki cywilnej bez oprocentowania i dałem mu pieniądze na spłatę tej chwilówki. Dodatkowo przyjąłem go do swojej firmy. Żeby nie było tak kolorowo: zarabiał najgorzej ze wszystkich w firmie. Inni za tą samą pracę dostawali ok 30% więcej, ale była wina - musi być kara. Spłata pożyczki zajęła 6 miesięcy (potrącone 20% z każdej wypłaty). Już po drugim miesiącu zastanawiałem się, czy jednak nie podnieść mu pensji.
Okazał się bardzo dobrym pracownikiem. Pracował jakieś 30-40% szybciej od pozostałych. Było widać, że się stara. Jednak postanowiłem, że skoro zawinił musi swoje odcierpieć. Nie dawałem mu żadnego znaku, że zostanie w firmie na dłużej. Gdy szósty miesiąc jego pracy dobiegał końca, niespodziewanie w piątkowy wieczór pojawił się u mnie z córką. Nie zapomnę jego słów: "Wiem, że zawiniłem. Wiem, że pewnie za kilka dni zostanę zwolniony, ale i tak dzięki panu nie straciłem wszystkiego co mam. Gdyby jednak chciał pan mnie zatrzymać w firmie, to mogę pracować dalej za aktualną stawkę" (wiedział ile zarabiają inni). Dodatkowo wręczył mi butelkę dobrej whisky. Zaprosiłem ich do siebie. Kiedy zaproponowałem, że może wypijemy po drinku odparł, że nie może.
Wyjaśnił, że zanim go zatrudniłem miał również problemy z alkoholem, dlatego już go w ogóle nie rusza. Wtedy zobaczyłem, że naprawdę zmienił się jako człowiek i postanowiłem na niego postawić. Wysłałem go na kilka szkoleń i w ciągu 3 miesięcy nauczył się naprawdę wiele. Aktualnie jest jedną z najlepiej zarabiających osób w firmie, a jeśli dalej będzie się sprawdzał, prawdopodobnie awansuje na kierownika działu IT. Teraz można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. No i od jakiegoś czasu mam dużo laurek od jego córki ;)
Tiaaa..
Fajnie jakby to była prawda
odwaznie nie powiem, ja bym sie bala, ze mi cos z domu czy pracy ukradnie
i typ z ulicy do IT, gdzie na juniora jest po kilkaset cv od ludzi po studiach/kursie, z wlasnymi projektami? w dodatku robiacy szybciej niz inni niemal od razu? no nie sadze...
Może bym uwierzyła, gdyby gość pracował przy taśmie, ale jakoś średnio mi się chce wierzyć, że chodzi o branżę IT, chyba że autor prowadzi magazyn, bo sprzedaje przez neta części do komputerów.
Jestem mega, ale się poświeciłem.
Fajna historia ale dziwna. Proszę, może mi ktoś wyjaśnić czy to jest możliwe że random z przeszłością (z całym szacunkiem ale ludzie wykształceni i inteligentni raczej rzadko pakują się w kryminał) może zostać po pół roku kierownikiem IT?
@ZapachZimy KOEROWNIKIEM, A nie programistą, w całe nie musi umieć programować
To jest bardzo przykry stereotyp. Jeśli mówił ze nie może tknąć alkoholu możliwe ze alkoholizm doprowadził go do obecnej sytuacji, zle towarzystwo, różne są historie ludzi. Dodatkowo o dziwo nie każdy patus jest debilem tylko zwykle wychowali się w innych warunkach i nie wiedza ze można żyć inaczej i nauka zawsze była u nich nieistotna.
bo na pewno nie uciekłby w momencie np. zatrzymania się na skrzyżowaniu
A wiesz że w większości aut jest taki przycisk z kłódką i można zablokować drzwi żeby np dziecko nam nie wypadło?
Faktycznie, zapomniałem. Dzięki za rozjaśnienie tej kwestii
Procesor szwankuje? Nie pierwszy raz już :)
Bo co, bo wytykałem Ci obsesję na punkcie Umbriaka? xD
Przepraszam ale wy wiecie że IT to nie tylko programowanie?! Helpdesk też raczej odpada. Ale składanie komputerów już np. na luzie można się nauczyć z marszu...
jak umiesz w kabelki i elektronike to moze i tak, ale tu jest naipsane wyraznie, ze szybciej niz reszta zespolu... ile osob pracuje w takim serwisie, 2-3?
Naumiec się w kabelki jest prosto tak jak naumkec się w obsługę jakiejś maszyny na produkcji. W tydzień nie wiesz wszystkiego ale znasz schemat. Robisz monotonna prace. Np. W sklepie internetowym (np. X-kom) składanie kompów jest na pewno wiele sztuk dziennie.
Ps. Nie chce umniejszać twojego komentarza. Jeżeli poczujesz się urażona to przepraszam. Nie takie było moje założenie :)
Nic tylko klaskać
Ale urocza historia. Następnym razem spróbuj na jakimś forum dla bajkopisarzy - murowany sukces :)