#agB2n

Moi rodzice mają po ślubie już ponad piętnaście lat. Jako dziecko obserwowałam ich relacje i zawsze uważałam, że fale na jakich oboje nadają są ciepłe, radosne, rodzinne. Jednak jako już dorosła osoba, dostrzegłam znaczne ochłodzenie się w ich związku. Zmartwiłam się, że nie uśmiechają się na swój widok, częściej wadzą i nie rozmawiają o wspólnych zajawkach z tym błyskiem w oczach. Próbowałam rozmawiać z mamą, potem z tatą na ten temat. Uważali oboje uparcie, że nic się złego nie dzieje. Mama tylko dodała, że z czasem rzeczy oraz ludzie się zmieniają. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że może już nie być między nimi tych wyjątkowych uczuć.

Długo myślałam, co mogłabym zrobić dla nich jako córka. Długo rozważałam różne opcje i w końcu zdecydowałam. Przyniosłam im psa wziętego ze schroniska. Gunia to średniej wielkości futrzak, od którego bije świeża energia i pełno miłości. Oboje byli zszokowani. Mama się przeraziła nowymi obowiązkami, a tata choć na początku sceptyczny, już po chwili pokochał tego nietypowego nowego członka rodziny. Ze względu, że razem już nie mieszkamy, po pojawieniu się z prezentem zniknęłam, wpadłam w wir pracy i dopiero za parę miesięcy przyjechałam do nich ponownie.

Przy wejściu do mieszkania powitała mnie Gunia, wspinając się na mnie, podskakując, liżąc (trochę się poznałyśmy zanim dałam ją rodzicom). Później w ramiona rzucił mi się uśmiechnięty na całą gębę tato. A po chwili z kuchni wyleciała mama z nietęgą miną, którą po chwili zamieniła na serdeczny uśmiech oznajmiając, że upiekła ciasto - czego dodam, nie robiła od kilku lat.

Oboje opowiadali mi, jakie kłopoty mieli z psem na początku. Mama nie umiała się przyzwyczaić do nowego trybu życia, nawet chciała oddać mi Gunię z przeciążenia. Tata wywalczył, by psiak został u nich pomimo jakiegoś małego załamania mamy oraz serii biegunek, jakie nałapała Guńka z nowego środowiska. Oboje podzielili się spostrzeżeniami, iż pies odmienił ich życie. Rodzice zaczęli więcej ze sobą rozmawiać, zaczęli wychodzić ze sobą (i Gunią) na dłuższe spacery, a nawet planują wycieczkę parodniową, na którą wyruszyliby wraz z psiną.

Mój plan zadziałał nawet lepiej, niż sobie to wyobrażałam. Podarowanie zwierzaka jest bardzo ryzykowne, nigdy za tym nie byłam, bo to nie jest rzecz, którą można rzucić w kąt, kiedy złapie cię nuda lub problem. Ale widocznie wystarczy, by taki prezent wybrać dla osób odpowiedzialnych i dobrych. :)
Laskowa Odpowiedz

Dostalabym szału gdybym bez uprzedzenia dostała psa

Kezia

Ja bym się na przykład ucieszyła, wszystko zależy od człowieka i jego podejścia do posiadania psa

JestemCzarnymKotem

Gdyby wszystko zależało od człowieka i jego podejścia do posiadania zwierzaka, skończyłabym jak Violetta Villas.

Zwierzę to nie zabawka, którą ot tak można komuś wręczyć.

Orava Odpowiedz

U mnie pojawienie się psa w domu spowodowało totalne rozwalenie rodziny, pomimo, że pies był naprawdę grzeczny.
Tacie odwaliło totalnie na jego punkcie. Zaczął traktować psa jak syna, którego zawsze chciał, a nigdy nie miał.
Rodzice mocno oddalili się od siebie, z resztą ja z siostrą też czułyśmy się jak jakieś niepotrzebne śmiecie dla niego.
Dopiero jak pies zdechł, to tata wrócił do swojego dawnego "ja", wrócił do swojego hobby, znowu zaczął traktować nas jak ludzi. Jednak ponad 10letniego traktowania jak gówno nie tak łatwo zapomnieć.

Miałaś dużo szczęścia, że nie pogorszyłaś sytuacji.

ohlala

Albo po prostu dobrze zna swoich rodziców.

vasiravana Odpowiedz

"... nigdy za tym nie byłam, bo to nie jest rzecz, którą można rzucić w kąt, kiedy złapie cię nuda lub problem."
No więc czemu jednak się na to zdecydowałaś? Co byś zrobiłą, gdyby rodzina koniec końców odrzuciła psa? Wiem, że opublikowałaś to wyznanie, by pochwalić się, że w rodzinie się ułożyło, jednak sposób w jaki to osiągnęłaś był ryzykowny i całkowicie nieprzemyślany. Zwierzęta to nie zabawki. Kupiona lub zaadoptowane powinny być dopiero wtedy, gdy dana rodzina jest na 100% pewna, że tego zwierzaka chce i zapewni mu dobry byt. Nie na zasadzie "meh, uda się lub nie".

MrsMarvel Odpowiedz

Z jednej strony dobrze, że wszystko się dobrze ułożyło... Ale nosz kuwa jasna mać! Nigdy nie należy brać psa jako naprawiacz związków lub prezent. Jeszcze z zaskoczenia dla kogoś. Całe szczęście, że w tym przypadku akurat wszystko dobrze się skończyło, ale ile jest sytuacji kiedy psy są oddawane z powrotem do schroniska albo porzucane w lesie? Następnym razem pomyśl.

Jawiem1210 Odpowiedz

Nie wiem jakim trzeba być bezmózgiem, żeby odwalić coś takiego...

NOTHING000 Odpowiedz

Czyli wiesz lepiej, co jezt dobre dla twoich rodziców. Wpieprzasz się w ich prywatne sprawy, choć nie masz do tego prawa. I jeszcze bez ostrzeżenia zrzucasz im na łeb psa? Lecz się.

Smiejzelka Odpowiedz

Nie wystarczy, skoro Twoja mama chciała psa oddać. Jak można być tak lekkomyślnym by komukolwiek dawać zwierzaka. Zwłaszcza ze schroniska.

KlaraBarbara

Spędziła z nim trochę czasu, gdyby coś było nie tak to by wiedziała

ToTylkoJa90

To nie chodzi o to, że z psem byłoby coś nie tak, lecz o to, że mógłby znowu trafić do schroniska i najzwyczajniej w świecie cierpieć.

KlaraBarbara

ToTylkoJa90, zinterpretowałam to jako,, z psami ze schroniska więcej problemów bo nie wiadomo co to za psy i z jaką przeszłością dlatego już lepiej z jakiejś pseudo-hodowli rasowego z masą wad genetycznych.'' W skrócie się uraziłam bez potrzeby i bez powodu.

Smiejzelka

KlaraBarbara, źle zrozumiałaś. Chodziło mi, że taki pies ze schroniska jest już po przejściach. Po co mu kolejne rozczarowanie jakby nowa rodzina też go oddała?

KlaraBarbara

Smiejzelka, absolutnie Cię źle zrozumiałam, ostatnimi czasy zakładam najgorsze, przepraszam

JanekSnieg Odpowiedz

Czyli zrzuciłas rodzinie na głowę bez pytania nowy obowiązek i cały czas uważasz że postąpiłas wspaniale, mimo "małego załamania" matki? Wiem że porównanie przesadzone, ale trochę mi się to kojarzy z przekłuwaniem parze prezerwatyw "Bo dziecko tak naprawiony ich relację!" A potem "rzucenie się w wir pracy" i olanie sprawy.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

To, że ktoś nie chce mieć psa, nie znaczy, że jest złym, nieodpowiedzialnym człowiekiem. Ty za to jesteś niesamowicie lekkomyślna, delikatnie mówiąc.

JeslemKrolem

To tylko pies

bazienka

to nie tylko pies, a przede wszystkim obowiazek
poza tym nie kazdy lubi psy

JeslemKrolem

Tak to jest tylko pies, nie ma w wyznaniu nic co by świadczyło o tym, że psu działa się krzywda, a w kom i tak bóle. Widzę w PL niebezpieczną tendencję do tego co się dzieje na zachodzie gdzie ludzie często stawiają swoje zwierzęta ponad dziecmi. Szlag mnie trafia jak widzę te psy poubierane, jak siedzą na fotelach jak ludzie, a ile ludzie są w stanie wydać pieniędzy na witaminki dla Pimpusia żeby miał to już w ogóle parodia.

bazienka Odpowiedz

jakbys mi na sile do domu wniosla psa bez konsultacji, to wyladowalabys za drzwiami razem z tym psem
takie nieproszone prezenty, w dodatku przysparzajace obowiazkow, sa najgorsze
poza tym troce przypomina mi to postawe- mamy problem? zrobmy sobie dziecko. straszna glupota

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie