#aU1Ft

Piszę tutaj, bo nie mam za bardzo z kim pogadać o tym, co mnie męczy praktycznie od dzieciństwa. Bardzo nie chcę wyjść na kogoś, kto się wymądrza czy wywyższa i nie to jest celem tego wyznania.

Kiedy byłam w szkole, nauka przychodziła mi łatwo. Wręcz nigdy nie musiałam się uczyć, a i tak miałam zawsze najwyższe oceny. Nauczyłam się czytać i pisać sama w wieku 4 lat - rodzice nawet nie wiedzieli, że to potrafię. W szkole różnie na mnie patrzyli - niektórzy chwalili, inni gnębili. Moja mama miała tak serdecznie dość ciągłego wzywania na dywanik (bo np. dziecko czyta trylogię w 3 klasie i to niestosowne, albo dziecko zgłosiło się do jakiegoś konkursu nie informując o tym szkoły). Mama kazała mi się nie wyróżniać i nigdy nie pokazywać, że coś wiem lub umiem. I tak od 4 klasy zawsze robiłam jeden lub dwa błędy na każdym sprawdzianie czy przy tablicy - żeby dostać 5, ale żeby nikt nie dziwił się, że wiem wszystko. Języki wchodziły mi do głowy błyskawicznie, ale ja udawałam, że nie umiem.
Niestety to mi zostało. W pracy zawsze udawałam głupszą niż jestem i po 3 miesiącach zawsze byłam tak koszmarnie wykończona, że miałam psychicznie dość. Nigdy nie dostałam swojej wymarzonej pracy, bo byłam święcie przekonana, że i tak jej nie dostanę, więc na testach wstępnych robiłam jeden czy dwa głupie błędy.

Jakoś rok temu mąż stwierdził, że musi coś z tym zrobić. Nawet podczas naszych dyskusji jak widziałam, że mam szansę "wygrać" jakąś dyskusję czy debatę, to zawsze się wycofywałam. Nagle stwierdzałam, że jednak się nie znam. Mąż postanowił wykupić mi test Mensy. Tak po prostu, żebym mogła się sprawdzić. Dla zabawy. Wyśmiałam go, bo przecież ja? Nigdy.
I wiecie co? Dostałam na tyle wysoki wynik, żeby dostać się do klubu Mensy. I o ile to nie ma dla nie znaczenia, to to wydarzenie dało mi coś niezwykłego. Przestałam udawać, że czegoś nie wiem.
W przeciągu tego roku zaczęłam pracę dla organizacji charytatywnej, którą absolutnie uwielbiam i awansowałam z szarego pracownika na CEO. Tylko dlatego, że ktoś mi pokazał, że nie muszę się wstydzić, że coś wiem lub potrafię.

Mam trochę żal do mamy. O ile rozumiem, że w latach kiedy w szkole było po 40 dzieci w klasie, nikt nie chciał użerać się z jednym, które odstaje od reszty, to jednak jej podejście wpłynęło nie tylko na szkołę, ale na całe moje życie.

Morału brak. Po prostu musiałam się wygadać, a absolutnie nie mam z kim o tym porozmawiać. I mały apel do rodziców - nie porównujcie swoich dzieci z innymi. A już na pewno nie ciągnijcie ich na siłę ani w dół, ani w górę. W dzisiejszych czasach są odpowiednie szkoły i instytucje zarówno dla tych z trudnościami w nauce, jak i dla tych, które radzą sobie trochę lepiej.
EeeMacarena Odpowiedz

Wy tylko o matce, a ja uwazam, ze autorka ma naprawde dobrego meza. Bez niego mozliwe, ze autorka nigdy by nie odwazyla sie wykonac tego pierwszego kroku i uwierzyc w siebie. Jedna decyzja meza dodala jej skrzydel, ktore tak skrzetnie podcinala matka w dziecinstwie.

chlef123 Odpowiedz

a ja ciągle myślę, co z twojej mamy i nauczycielki za idiotki, że uznały czytanie trylogii i zapisanie się na konkurs za powody do kary.

Pamir

Standard. Mam nieco ponad 30 lat a w podstawowce pani w bibliotece mi odmawiala wypozyczenia np 3 muszkieterow, bo za mala jestem...

StaryTapczan

My na szczęście mieliśmy spoko bibliotekarki. Kiedy widziały, że któreś z nas dużo lepiej radziło sobie z czytaniem, to same proponowały coś trudniejszego i grubszego, czasami pozwalały też wejść na dział dla gimnazjalistów po „cięższą lekturę” ;).

Orava

Byłam za dzieciaka typowym molem książkowym, więc wszystkie lektury szkolne przeczytałam dość szybko. Zawsze gdy chciałam ze szkolnej biblioteki coś dla wyższych klas, to mi odmawiano, musiałam chodzić do biblioteki miejskiej.

paw1915 Odpowiedz

Ja też w szkole udawałem głupszego, bo jak wykazywałem się w podstawówce, to wszyscy zaczęli mieć wygórowane wymagania. 5 zamiast 6 to była tragedia, więc zacząłem specjalnie dostawać słabsze oceny i tylko najbliższy przyjaciel wiedział że robię to celowo. Dopiero na egzaminie gimnazjalnym zrobiłem tak jak umiem i wszyscy się dziwili, że uczeń ze średnią 3.11 i 60% frekwencji najlepiej w szkole napisał egzamin.

Eleczka

Skąd ja to znam... Mi też nauka nie sprawiała trudności, miałam zwykle najlepsze oceny, brałam udział w konkursach itd. Ale jak raz na jakiś naprawdę długi czas nie miałam czasu się czegoś nauczyć i dostałam gorszą ocenę, na przykład 3,to od razu ze strony nauczycieli były komentarze typu "Oo, co to Eleczka, jakiś spadek formy, jestem zaskoczona,po tobie bym się tego nie spodziewała" itd., podczas gdy jakiś słaby uczeń był chwalony, że dostał tę tróję. Nie rozumiem po co nauczyciele to robili. Nie mam nic przeciwko chwaleniu kogoś, kto przebrnął przez kłopoty i nareszcie zaczął lepiej się uczyć. Ale po co wytykać komuś innemu, że raz na semestr dostał gorszy stopień? Tak jakby mi, dobrej uczennicy, nie było wolno dostać tej trójki. Nie ukrywam, że bardzo mnie to stresowało i nieraz moją motywacją do nauki było tylko to,żeby się do mnie nie przyczepili.

KruszynkaDrobniutka Odpowiedz

Matka powinna być dumna z Twojej wybitnej inteligencji a nie Ci skrzydła podcinać.

Msciwoj82 Odpowiedz

Miałaś pecha ze szkołą i z nauczycielami, są tacy którzy cieszą się że mają wyjątkowo uzdolnionego ucznia, a dla innych to problem (zwłaszcza dla takich którzy sami ledwie opanowali materiał).

QueenieDealWithIt Odpowiedz

Super że ci tak wyszło. Gratuluję męża świetnego faceta sobie wybrałaś. Teraz życie przed toba stoi otworem. Nie miej żalu do mamy może tak miało być że miałaś to wszystko osiągnąć teraz a rodzice nie chcą żeby ich dzieci były źle odbierane przez innych i czasem robią źle próbując zrobić dobrze. Rodzicielstwo nie jest łatwe. Ale porozmawiaj z mamą szczerze i z miłością i bądź szczęśliwa

Catreson Odpowiedz

Poza zmyślonym wyznaniem, to mensa jest dosyć śmieszną organizacją. Próg aby się tam dostać jest na tyle niski, że całkiem sporo ludzi się tam dostaje i muli składki, a na tyle wysoki, że mogą czuć się lepsi od innych i mieć powód aby mulić te składki. Po latach nawet wysyłają listy czy może chcesz wrócić, aby znów płacić .

letsbefree Odpowiedz

W przeciągu możesz co najwyżej się przeziębić. Powinno być "w ciągu roku". Plus jeden do Twojej zajebistości. Nie ma za co.

paella Odpowiedz

Masz trochę żal do mamy?! Kobieta właściwie zniszczyła Ci życie. Wspomnij jej o tym przy najbliższej okazji.

PrzezSamoH

Rodzice są tylko ludźmi i popełniają różne błędy wychowawcze, których konsekwencje ciężko przewidzieć.

PaViKu Odpowiedz

Mam podobnie, ale nie jestem takim geniuszem (bo tak to trzeba nazwać :D) jak Ty i nikt mnie nie hamował. W szkole zawsze jechałem na "najniższych wymaganiach" i ledwo przechodziłem z klasy do klasy, ale tylko przez lenistwo, bo cały rok się opierdzielałem i nawet zadań nie robiłem, ale pod koniec roku potrafiłem wszystko nadrobić w 2 tyg. Do tej pory mi to w sumie zostało. W pracy udaje głupszego niż jestem i często zadaję pytania, na które znam odpowiedź. Tylko po to, żeby nikt ode mnie nie wymagał więcej niż od reszty. Wiem, chamstwo :D

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie