Podejście do 20 egzaminów zajmuje sporo czasu (przynajmniej w ośrodku i okresie w którym ja zdawałam). Nie dziwota ze w tym czasie zdążyłeś się porządnie nauczyć 🤷🏼♀️
NOTHING000
A ile pieniędzy przy tym wydać...
HenrykGarncarz
No prawie 3 kafle... masakra, ja bym chyba dała sobie spokój 😖
PepperPotts
3 tysiące za same egzaminy, a jeśli przed każdym wykupił dodatkowe jazdy, to już kosmiczna kwota się robi😄
Zdałam za pierwszym razem i jestem w tym tragiczna ;)
HowDeepIsYourLove
Moja przyjaciółka też zdała za pierwszym. Co najlepsze jeździ takie kiepsko, że ona sama boi się usiąść za kierownicą:o.
PrzezSamoH
Mam to samo. Dodatkowo miałam dłuższy kurs o jakieś 16 godzin, bo instruktor (mój mąż) nie dopuścił mnie do egzaminu ;)
WariatkaNieLekarka
Zdałam za pierwszym, jeżdżę od czasu jak tylko odebrałam prawko. Ani jednego punktu/mandatu etc. Nigdy nawet w głupi krawężnik nie walnęłam. U mnie w rodzinie wszyscy zdali za pierwszym podejściem. Więc to nie reguła, że ten co zdał za pierwszym jeździ gorzej niż ten co zdał na kolejnych. Nie. Tu chodzi o to jakie podejście do jazdy ma się po egzaminie.
Tayla
Zdalam za 1 razem po 10 godzinach praktyki. 6 z instruktorem, potem mieli mnie uczyc rodzice (50 h). Dzien przed testem ja i ojciec falszowalismy nasze wpisy uzywajac roznych dlugopisow tak zeby wygladalo jakbym faktycznie przez te 9 miesiecy duzo jezdzila. Efekt? Przez 1 rok bylam tak okropnym kierowca ze ludzie w mojej okolicy zjezdzali mi z drogi jak widzieli moje auto. Inny kraj ale i tak to tylko pokazuje ze czasem instruktorzy mineli sie z powolaniem bo nikt normalny by mi nie pozwolil wyjechac samej na ulice. Tu gdzie mieszkam autor zdalby pewnie za 2-3 razem xd
Mi zawsze każdy mówił że jestem świetnym kierowcą. Teoria na sto procent, praktyka dopiero za trzecim. Każdy instruktor i egzaminator mówił mi że świetnie sobie radzę tylko stres mnie zżera. I wiecie co, minęły już dwa lata, codziennie jeżdżę samochodem do pracy i na zakupy. Boję się wszystkich ruchliwych skrzyżowań, a parkowanie w ciasnym miejscu sprawia że wpadam w panikę i wolę zaparkować ulice dalej w jakimś spokojniejszym miejscu albo udawać że wszystko okej i jeździć po parkingu aż nie znajdę lepszego miejsca. To nie tak, że nie umiem parkować, ale zawsze towarzyszy mi strach że zaparkuje krzywo i będę musiała to poprawić, a świadomość że ktoś mnie zauważy z kierownicą jak "nieudolnie próbuje zaparkować i muszę poprawić" i pomyśli sobie coś w stylu że kolejna baba za kółkiem sprawia że dopada mnie stres i wpadam w ogromną panikę.
Zmotywowałeś mnie! :D Zaczęłam zdawać egzamin 4 lata temu, 5 nieudanych oblanych - poddałam się. Spróbowałam ponownie swoich sił 2 lata temu - znowu 5 nieudanych podejść (tym razem wyjeżdżałam na ulice, SUKCES). W tym roku mijają kolejne 2 lata, może do 4 lat sztuka :P
ZdenerwowanyPolak
Lepiej nie :)
Mordeczka56
Zdasz to :)
Kwestia podejścia do egzaminu.
W 2012 podeszła do egzaminu 4 razy, z czego 2 oblałam na mieście (trzesly mi się nogi i cuda robiłam że stresu)
W 2016 podeszłam 2 razy i skończyło się na łuku (dalej nogi się trzesly)
W 2018 przechodziłam koło WORD w obcym mieście i tak weszłam się zapisać, bez planowania bez niczego, wykupiłem 2 godziny jaz przed egzaminem i całkowicie na luzie poszłam zdać. Pierwszy raz nie trzesly mi się nogi, egzaminatorke potraktowałam jak nawigację i dzięki temu, że byłam w obcym miasteczku nawet nie wiedziałam kiedy dojechałam pod bramę Wordu. Wynik pozytywny. Po prawko pojechałam już autem i tak lubię jeździć, że z samochodu mogłabym nie wysiadac :)
Podejście do 20 egzaminów zajmuje sporo czasu (przynajmniej w ośrodku i okresie w którym ja zdawałam). Nie dziwota ze w tym czasie zdążyłeś się porządnie nauczyć 🤷🏼♀️
A ile pieniędzy przy tym wydać...
No prawie 3 kafle... masakra, ja bym chyba dała sobie spokój 😖
3 tysiące za same egzaminy, a jeśli przed każdym wykupił dodatkowe jazdy, to już kosmiczna kwota się robi😄
Zdałam za pierwszym razem i jestem w tym tragiczna ;)
Moja przyjaciółka też zdała za pierwszym. Co najlepsze jeździ takie kiepsko, że ona sama boi się usiąść za kierownicą:o.
Mam to samo. Dodatkowo miałam dłuższy kurs o jakieś 16 godzin, bo instruktor (mój mąż) nie dopuścił mnie do egzaminu ;)
Zdałam za pierwszym, jeżdżę od czasu jak tylko odebrałam prawko. Ani jednego punktu/mandatu etc. Nigdy nawet w głupi krawężnik nie walnęłam. U mnie w rodzinie wszyscy zdali za pierwszym podejściem. Więc to nie reguła, że ten co zdał za pierwszym jeździ gorzej niż ten co zdał na kolejnych. Nie. Tu chodzi o to jakie podejście do jazdy ma się po egzaminie.
Zdalam za 1 razem po 10 godzinach praktyki. 6 z instruktorem, potem mieli mnie uczyc rodzice (50 h). Dzien przed testem ja i ojciec falszowalismy nasze wpisy uzywajac roznych dlugopisow tak zeby wygladalo jakbym faktycznie przez te 9 miesiecy duzo jezdzila. Efekt? Przez 1 rok bylam tak okropnym kierowca ze ludzie w mojej okolicy zjezdzali mi z drogi jak widzieli moje auto. Inny kraj ale i tak to tylko pokazuje ze czasem instruktorzy mineli sie z powolaniem bo nikt normalny by mi nie pozwolil wyjechac samej na ulice. Tu gdzie mieszkam autor zdalby pewnie za 2-3 razem xd
podziwiam determinacje, grube tysiace na to poszly...
Mi zawsze każdy mówił że jestem świetnym kierowcą. Teoria na sto procent, praktyka dopiero za trzecim. Każdy instruktor i egzaminator mówił mi że świetnie sobie radzę tylko stres mnie zżera. I wiecie co, minęły już dwa lata, codziennie jeżdżę samochodem do pracy i na zakupy. Boję się wszystkich ruchliwych skrzyżowań, a parkowanie w ciasnym miejscu sprawia że wpadam w panikę i wolę zaparkować ulice dalej w jakimś spokojniejszym miejscu albo udawać że wszystko okej i jeździć po parkingu aż nie znajdę lepszego miejsca. To nie tak, że nie umiem parkować, ale zawsze towarzyszy mi strach że zaparkuje krzywo i będę musiała to poprawić, a świadomość że ktoś mnie zauważy z kierownicą jak "nieudolnie próbuje zaparkować i muszę poprawić" i pomyśli sobie coś w stylu że kolejna baba za kółkiem sprawia że dopada mnie stres i wpadam w ogromną panikę.
Zmotywowałeś mnie! :D Zaczęłam zdawać egzamin 4 lata temu, 5 nieudanych oblanych - poddałam się. Spróbowałam ponownie swoich sił 2 lata temu - znowu 5 nieudanych podejść (tym razem wyjeżdżałam na ulice, SUKCES). W tym roku mijają kolejne 2 lata, może do 4 lat sztuka :P
Lepiej nie :)
Zdasz to :)
Kwestia podejścia do egzaminu.
W 2012 podeszła do egzaminu 4 razy, z czego 2 oblałam na mieście (trzesly mi się nogi i cuda robiłam że stresu)
W 2016 podeszłam 2 razy i skończyło się na łuku (dalej nogi się trzesly)
W 2018 przechodziłam koło WORD w obcym mieście i tak weszłam się zapisać, bez planowania bez niczego, wykupiłem 2 godziny jaz przed egzaminem i całkowicie na luzie poszłam zdać. Pierwszy raz nie trzesly mi się nogi, egzaminatorke potraktowałam jak nawigację i dzięki temu, że byłam w obcym miasteczku nawet nie wiedziałam kiedy dojechałam pod bramę Wordu. Wynik pozytywny. Po prawko pojechałam już autem i tak lubię jeździć, że z samochodu mogłabym nie wysiadac :)
Tak zarcikiem :) - jesteś pewien?
A ja zdałam za drugim razem i jeżdżę nieźle. Skubaniec zaciągnął ręczny w automacie, nie zauważyłam ehh.
Zdałem za siódmym podejściem i od 11-tu lat jestem zawodowym kierowcą bez żadnego wypadku :)
Dużo praktyki swoje zrobiło 🤷🏼♀️
a ja nie mam wcale, no i?