#aKldX

W szkole podstawowej byłam obiektem drwin. Byłam grubym dzieckiem. Rodzice próbowali mnie odchudzić, ale w szkole zaprzepaszczałam efekty ich pracy, jedząc to, co inne dzieci. Chrupki, orzeszki, słodycze ze szkolnego automatu i sklepiku. Nie czułam potrzeby schudnięcia, bo byłam dzieckiem. Dzieckiem, które miało swojego oprawcę.

Bartek śmiał się ze mnie od pierwszej klasy. Zaczęło się od wyzywania mnie od wielorybów, szczypania po brzuchu i ramionach. Później nakręcił całą klasę przeciwko mnie. Śmiano się na wf-ie, w szatni, po szkole, na przerwie. Drwiny nie miały końca. Śmiano się ze mnie na zajęciach z pływania. Zaczęłam dojrzewać w 3 klasie i wtedy śmiano się jeszcze bardziej. Faktem jest, że byłam najgrubsza z klasy. Ale co z tego? Bartek przeginał. Na forum klasowym wysyłał kompromitujące mnie zdjęcia. Podglądał mnie w szatni (później przebierałam się w toalecie). Mówił, że mam wymiona jak krowa. Na muzyce i religii były większe luzy, więc Bartek kradł mi piórnik i wysypywał go. Kradł mi kanapki i wyrzucał do kosza, mówiąc, że jestem taka gruba, że nie powinnam jeść. Na wycieczce szkolnej zabrał mi piżamę i wyrzucił na balkon, kiedy padało, a wszyscy śmiali się z tego, jakbym była zwierzęciem w zoo. Na innej wycieczce w pensjonacie była łazienka na korytarzu. Bartek otworzył drzwi monetą i wszedł do środka, kiedy byłam pod prysznicem, zaśmiał się i wyszedł. Nakręcił chłopaków na mówienie na mnie „pasztet”. Takich akcji było mnóstwo. Nikt nie stanął w mojej obronie, a rodzicom nie mówiłam, bo było mi głupio.

Minęło wiele lat. Schudłam i wyładniałam. Ważę teraz mniej niż w 5 klasie, w której dobiłam do 65 kilo. Zapomniałam o Bartku i klasie, choć śmiechy odcisnęły piętno na mnie.

Jakiś czas temu byłam na imprezie w klubie. W palarni do mnie i do koleżanki podbiło dwóch chłopaków. Jednego poznałam. Jak możecie się domyślać, był to Bartek. On mnie nie poznał. Podrywali nas, zaproponowali papierosa i drinka. Później Bartek zaproponował, że sprzeda nam tabletki wywołujące euforię oraz zaprosił nas na „kreskę” do toalety. Odmówiłam, bo nie robię takich rzeczy. Oczywiście Bartek próbował zdobyć mojego Facebooka, ale okłamałam go, że mam bana i że zaproszę go później. To samo powiedziałam jego koledze.

Jakiś czas temu dowiedziałam się, że Bartek ma poważną sprawę w sądzie o handel narkotykami. Powiedział mi to nasz wspólny kolega Filip, z którym przyjaźnię się od gimnazjum i który mieszka w domu blisko Bartka. Ponoć w pokoju Bartka znaleziono duże ilości narkotyków pod handel. Teraz Bartek z wyrokiem na karku może mieć kłopoty. „Szkoda chłopaka, prawda?” - tak powiedziałam koledze. Ale nikt nie wie, że to ja napisałam donos.

Imiona w historii zmyśliłam.
Whereru Odpowiedz

Jestem ciekawa co by powiedział gdyby się dowiedział kim jesteś.
W gimnazjum kolega z klasy ktory się nade mną znęcał niedawno pisał do mnie na fejsie i próbował zaprosić mnie na randkę. Wnioskuje po tym, że nawet nie pamięta tego co było w gimnazjum, a ja miałam traumę przez kilka lat. (Gimnazjum skonczylam 10 lat temu)

ohlala

O to to. Dopóki nie stanie się coś drastycznego ci oprawcy w większości mają w dupie to, że kiedyś kogoś skrzywdzili, bo to nie oni ponosili konsekwencje tych czynów.

tramwajowe Odpowiedz

Jak mi sie podoba że informacja o imionach nie padła na wstępie. Lepiej się czyta.

Vito857 Odpowiedz

Za wejście pod prysznic powinni mu zrobić kolumbijski krawat z jajec.

Magenta Odpowiedz

Brawo, należało się debilowi

bazienka Odpowiedz

pierwsze, co bym zrobila po zaproszeniu na kreske :)
liczylam tez na to, ze mu mina zrzednie jak dowie sie, kogo podrywa
ot takie utarcie nosa

fcklogic

Nie powinno się chodzić na kreskę z nieprzyjaciółmi ani nieznajomymi.

Melancholija Odpowiedz

Śliczna robota!

maIasarenka Odpowiedz

Przysłużyłaś się społeczeństwu.

Dragomir Odpowiedz

No i zajebiście, jestem z Ciebie dumny :) chwasty trzeba wyrywać.

badar2 Odpowiedz

i dobrze. Tak działa karma. U mnie też było takich dwóch gnojów, poużywali sobie na mnie i innych ile tylko mogli. A ja już od końca liceum patrzyłem z radością jak się staczają. Jeden i drugi trafiają za kraty a potem są menelami. A takie fajne chłopaki wygadane były......:)))))

Azus Odpowiedz

Coś mi tu nie pasuje, a mianowicie "Rodzice próbowali mnie odchudzić, ale w szkole zaprzepaszczałam efekty ich pracy, jedząc to, co inne dzieci. Chrupki, orzeszki, słodycze ze szkolnego automatu i sklepiku."
Skoro rodzice próbowali, to skąd kasa na to wszystko ?! Pewnie znali nawyki...to i pieniędzy by nie dawali, tylko np. kanapki/owoce do szkoły...

Dodaj anonimowe wyznanie