#aGMTG

Opowiem Wam o jednej, jedynej osobie, której szczerze nienawidzę i której życzę jak najgorzej.
Pewnie zaskoczy Was, że nigdy jej nie widziałam, ba - nawet z nią nie rozmawiałam.
Ale po kolei.

Miałam 9, może 10 lat. Mój tata był kierowcą ciężarówki. Pewnego dnia, w trakcie jazdy, coś (zabijcie, nie pamiętam, co) pod maską tira mojego taty strzeliło, powodując, że stracił panowanie nad kierownicą. Nie mógł skręcić, z hamowaniem przy tak nagłej usterce, jadąc trasą 90 km/h było za późno - zjechał na przeciwległy pas jezdni, uderzył w samochód osobowy. Pasażer bez obrażeń, kierowca zginął.

Nieumyślne spowodowanie śmierci.

Tir taty był sprawny, miał przegląd. Tata trzeźwy, jechał z przepisową prędkością.
Los, prawda? Okrutne przeznaczenie?
No, niestety nie widziała tego tak matka człowieka, który zginął, prawniczka.
Przez nią, jej zawiść, chęć zemsty, mój ojciec, najlepszy i najbardziej życzliwy człowiek, jakiego znam ponad rok spędził w więzieniu, z tego prawie pół z recydywą, bo w innych więzieniach nie było miejsc. Strażnicy więzienni, widząc jego akta, ze zdziwieniem mówili: Ciebie tu nie powinno być.

Dlaczego go skazali? Domyślacie się. Klika. A byliśmy tak biedni, że nie było nas stać na dobrych prawników.

Po wypadku mój ojciec się załamał psychicznie. Małżeństwo moich rodziców prawie się wtedy rozsypało.

Jak miałam może 12 lat, znalazłam treść zeznania tej kobiety, matki zmarłego. Tłumaczyła, że jej córka zginęła kilka lat wcześniej w górach, że więcej dzieci już nie ma i została jej tylko synowa i wnuk.
No i co to kogo interesuje? Dlaczego musiała mścić się na moim ojcu? Co chciała osiągnąć? Jakieś chore poczucie sprawiedliwości?
Ponoć miała za złe, że nie przyjechał do niej i nie powiedział: Przepraszam. Jak miał to zrobić, skoro do nas prawie się nie odzywał? Był tak załamany, że nie wyobrażam sobie, że mógłby jej spojrzeć wtedy w twarz. Był wrakiem. Pustą skorupką.

Zostałam sama z mamą, która utrzymywała nas z marnej pensji nauczycielskiej. Było ciężko, bardzo, ale przetrwałyśmy. Tata do nas wrócił.

Mam teraz prawie 30 lat. Moi rodzice nadal są razem, szczęśliwi. Każde rozkręciło własny, dobrze prosperujący biznes. Dzielą się z innymi tym, co mają. Organizują świąteczne paczki. Pomagają niepełnosprawnym dzieciom. Ja niedawno wyszłam za mąż, mam fantastycznego faceta. Mieszkamy chwilowo wszyscy razem, dopóki nie skończymy budowy własnego domu.

Nadal pamiętam wydarzenia z dzieciństwa. Płaczącą po kątach mamę, siedzącego cały dzień przez telewizorem bez ducha tatę.
Myślę o tej kobiecie i o tym, jak prawie zniszczyła naszą rodzinę. Mam nadzieję, że jest nieszczęśliwa, że cierpi.
Jak my wtedy.
titanic Odpowiedz

Straszne są te końcowe słowa, że autorka ma nadzieję, że ta kobieta cierpi. Na pewno cierpiała i cierpi z powodu śmierci swojego dziecka. Autorka jakby wykluczyła zupełnie tę okoliczność.

Kiedyś czytałam reportaż, w którym facet w czasie składania wizyty na komisariacie w związku z wypadkiem śmiertelnym syna zobaczył chłopaka, który był winny. I obraz rozpaczy tego chlopaka sprawił, że nie wnosił przeciwko niemu żadnych oskarżeń, bo ten już swoje odpokutował. Nie wszyscy potrafią być tak wielkoduszni, a przeprosiny mogłyby naprawdę pomóc.

I pewnie autorka nie chce wracać do tej historii, ale teraz na polskich drogach tiry mogą poruszać się z maksymalną prędkością 80km/h, a na konkretnych drogach 70km/h. Nie znalazłam informacji o tym jak to było 20 lat temu, ale autorka powinna się cieszyć, że jej ojciec żyje i ma się dobrze. Rok w perspektywie całej reszty życia to nie jest aż tak dużo. Lepiej to jakoś przepracować niż nosić w sobie nienawiść.

anonimowapuza

Nikt nie umie czytać ze zrozumieniem?! W wyznaniu jest napisane że wypadek był spowodowany awarią tira. Ta kobieta zniszczyła życie tej rodzinie, to że cierpi po stracie syna jej nie usprawiedliwia i autorka ma prawo jej nienawidzić. Rok to bardzo dużo z życia, biorąc pod uwagę że był niewinny.

Ylifosretrik

Anonimowapauza, wypowiadasz się niemalże pod każdym komentarzem broniąc autorki... czyżby to było Twoje wyznanie, że się tak nachalnie udzielasz?

anonimowapuza

Nie, to nie moje wyznanie. Ale jako jedyna zauważam że to że ktoś zginął a jego rodzina cierpi nie sprawia że człowiek który nie jest winny ma ponieść karę. Bo to tak nie działa. Naprawdę nikt na tej stronie nie nie potrafi odłączyć się od emocji i pomyśleć sprawiedliwie?

bazienka

super tylko jak wyobrazasz sobie szukanie rodziny nieznajomego, ktorego potraciles? nikt nie da ci jego adresu. a co dopiero matki czy innych pociotkow
detektywa mial wynajac?
mogl ewentualnie przeprosic przed rozprawa jesli jakas byla

titanic

Możliwe Bazienka, Ty siedzisz w tych klimatach, ja kojarzę tylko, to co widziałam w TV, że ktoś tam wyraża skruchę przed sądem. W ogóle w wyznaniu jest o zeznaniach kobiety, gdzie mogła je skladać?

Anonimus85

W USA mogą pędzić 130, a kiedyś nawet szaleli truckami pod 200km/h po bezdrożach, to już oczywiście nielegalnie. W Polsce żaden ciągnik tyle nie ujedzie.

bazienka

titanic, wstepne zeznania sklada sie na policji, potem dopiero jest rozprawa sadowa
pomine, ze to jednak nieetyczne jesli wystepowala w sprawie, z ktora jest powiazana emocjonalnie i wiezami krwi
ale dane stron znajduja sie w aktach sprawy i dopiero jak trafi ona na wokande, sa do wgladu- wiec jesli kobieta oczekiwala przeprosin ( od mezczyzny w ciezkim szoku i depresji) juz podczas zeznan na policji lub powiedziala to na pierwszej rozprawie, to troche to malo mozliwe, by oskarzony z kapelusza wyciagnal ten adres...
nie wiadomo, jak wygladal ten proces, ale podejrzewam, ze sprawca wyrazil te skruche, zwazajac na jego stan opisywany przez autorke

Anwute

Anonimowapauza - skoro „jako jedyna zauważasz”, to nie ogarniasz, ze to z Tobą jest coś nie tak i z Twoim rozumowaniem ? Skąd się biorą tacy ludzie, zaprzyjaźnij się z autorka i gnusniejcie w swoim fanatycznym światku.

anonimowapuza

Używam mózgu zamiast isc za tłumem i dawać się ponieść emocjom. Racjonalizm to się nazywa i co epokę powraca.

PiratTomi

@anonimowapauza, jakiego mózgu? Ślepo wierzysz w niewinność ojca, choć to tylko i wyłącznie jego wina. Rok za zabójstwo to naprawdę niewiele. Może nie planował tego zabójstwa, ale jednak życia pozbawił. Nieumyślnie, ale jednak.

Zobacz więcej odpowiedzi (6)
DownZpiekla Odpowiedz

A mnie ciekawi ta kierownica. Jeśli wydarzyło się w samochodzie coś, co spowodowało problem z kierownicą i stracenie nad nią kontroli, to powinien być jakiś ślad, usterka, czy cokolwiek. No chyba, że było to coś zupełnie niegroźnego, ale z jakiegoś powodu twój tata tak zareagował. Jednak używasz określenia "usterka", więc to nieco dziwne, że nie zostało to sprawdzone i nikt nic nie znalazł w tym samochodzie.

anonimowapuza

Może zostało coś znalezione, ale autorka nie pamięta co to było? Ja tak zrozumiałam to z wyznania ._.

DownZpiekla

@anonimowapuza Ale mi chodzi o to, że jej ojciec został skazany, a gdyby to była wina usterki, na którą nikt nie ma wpływu, to raczej wyrok powinien być inny.

anonimowapuza

Sprawy nie znam, uznaję wyznanie za odnośnik, a w nim jest napisane że była to wina usterki. Z resztą różnych nie winnych ludzi skazywano

Amaja555

Autorka jako dziecko mogła dostać taką informację. Być może jej ojciec jednak był winny, może przysnął za kierownicą...

Mufka Odpowiedz

Najgorsze i najsłynniejsze jest to, że pomimo tego że Twoja rodzina jest szczęśliwa i wyszła z tej bardzo trudnej sytuacji, Ty nadal żyjesz nienawiścią. I obawiam się, że masz rację. Kobieta nadal cierpi i będzie zawsze w jakiś sposób cierpieć, w przeciwieństwie do Twojej rodziny, która ma przed sobą życie.

anonimowapuza

Ten rok musiał być dla autorki traumatycznym koszmarem. Nie dziwię się że zostawiło to na jej psychice blizny. Powinna zasięgnąć pomocy psychologa. Ale nie wyobrażam sobie nawet jaki horror musiała przeżyć.

Elenium

@anonimowapuza Rzeczywiście, rok bez ojca to musi być nieporównywalny horror w porównaniu ze stratą jedynego dziecka.

anonimowapuza

Tylko dlaczego to porównywać, skoro nikt temu nie był winny? Złamana noga przestaje bolec jak ktoś złamie dwie? No nie. Piszę tylko dlaczego nienawiść że strony autorki jest uzasadniona.

anonimowapuza

Może nie tyle uzasadniona co czymś spowodowana.

PiratTomi

Skoro twój ojciec zaniedbał stan techniczny auta, to był winny śmierci tego człowieka.
Jak ty to sobie wyobrażasz? Każdy mógłby zaniedbać stan techniczny auta i potem zabijać przypadkowych ludzi, a twoim zdaniem, nikt nie byłby winny tych zabójstw, bo przecież zabili innych przez usterkę, a nie swoje zaniedbanie.

anonimowapuza

No ja nie mogę, ile razy mam napisać że to nie moje wyznanie?
A w wyznaniu jest że tir miał przegląd (nie wiem, może ty robisz przeglądy co tydzień żeby się zostać mordercą) ale wydarzyła się nagła awaria. Jezeli nie miał na to wpływu, to nie jest zabójcą.

Koska2 Odpowiedz

Ja chciałam zauważyć tylko, że to nie przez tamta matkę jej ojciec siedział. O ile się nie mylę to dalej wyroki są wydawane przez sądy i to sąd skazał jej ojca na więzienie, nie tamta kobieta. Życie nie zawsze bywa sprawiedliwe. Dla tamtego syna też nie było. On też miał rodzinę, która straciła wiecej niż rok życia. Do tamtego dziecka jego ojciec już nigdy nie wróci. Rodzina nie będzie szczęśliwa. Powinnaś się autorko cieszyć że Twoj ojciec nie był kierowcą drugiego samochodu. Wtedy tez Ty i Twoja rodzina szukała by swojej sprawiedliwości. Możliwe że ta "usterka" w samochodzie była czymś spowodowana, można było jej uniknąć. W Twoim domu na pewno nikt o tym nie mówił na głos, a Ty nie jesteś w stanie nawet sprawdzić tego, bo nie pamiętasz co to było. Ja mam nadzieję że tamta rodzina osiągnęła już spokój. Tobie też tego życzę. Twoja rodzina miała wiele wiecej szczęścia niż oni.

TumpTumpTump

@Koska2 strasznie naiwny ten Twój komentarz ; "...nie przez tamtą matkę jej ojciec siedział. ....to sąd skazał jej ojca na więzienie ,nie tamta kobieta "
Kobieta była prawniczką ,a jeśli miała do tego jakieś znajomości ,mogła je wykorzystać.

Elenium

@TumpTumpTump Jeśli były wątpliwości odnośnie bezstronności sądu, zawsze można się odwołać do wyższej instancji.

Anda Odpowiedz

"Tłumaczyła, że jej córka zginęła kilka lat wcześniej w górach, że więcej dzieci już nie ma i została jej tylko synowa i wnuk.
No i co to kogo interesuje?"
Ją to interesuje. Tak jak Ciebie nie obchodzą jej uczucia, tak jej nie obchodziły twoje i twojego taty. Jesteście takie same, no, może tylko Ty masz mniejsze możliwości "zemsty"

Ookami

Myślę, że tu bardziej chodziło "no i co to ma do rzeczy"? To, że kobieta bardzo cierpiała bo straciła wszystkie dzieci nie oznacza, że ojciec autorki jest bardziej winny niż w rzeczywistości

bazienka

ale to, ze w jednym wypadku stracila rodzine nie znaczy, ze musi pograzac inna osobe, ktora w innym WYPADKU stracila panowanie nad kierownica
to jest osobista zemsta a nie konkretne argumenty prawne

NickCave Odpowiedz

Twoja rodzina znalazła się w trudnej sytuacji, z której wyszliście po roku. Teraz dobrze Wam się układa, a ta kobieta prawdopodobnie dalej bardzo cierpi. Minęło dwadzieścia lat. Nie wiem po cholerę żałować złych doświadczeń, które skończyły się dobrze. Nie zachowuj się jakbyś była z cukru.

anonimowapuza

Proszę? Autorka była dzieckiem, w jednej chwili praktycznie rozbiła się jej rodzina a jej tata poszedł na ponad rok do więzienia ( więżąc temu co jest w wyznaniu) za niewinność. Pobyt w więzieniu to nie jest bułka z masłem, a po wyjściu jest naznaczony na całe życie. Przecież to musiał być koszmar, na pewno pozostawił głębokie blizny na psychice.

NOTHING000

Zabicie człowieka to dla ciebie niewinność, anonimowapuza?

anonimowapuza

Czytac ze zrozumieniem nie umiesz? Wypadek był spowodowany awarią pojazdu, więc kierowca był niewinny. Nie miał żadnego wpływu na to co się stało.

NickCave

Anonimowapauza, Ty chyba nie wiesz co to rozbita rodzina.

Gro9 Odpowiedz

"Myślę o tej kobiecie i o tym, jak prawie zniszczyła naszą rodzinę. Mam nadzieję, że jest nieszczęśliwa, że cierpi."
Postaw się na jej miejscu, twój ojciec spędził rok w więzieniu, + jakiś czas był załamany. Potem miał wiele szczęśliwych lat.
Jej syn - nie. Zero. Był martwy, nic już nie przeżyje. Pozostawił zrozpaczoną matkę, żonę, dziecko.
Szczerze - rozumiem tą kobietę. Nie pochwalam, ale rozumiem. Gdyby mi tak zginął ktoś najbliższy - też miałbym w dupie że to wypadek. Miałbym przed oczyma tego kogoś przez którego nie ma już wśród żywych osoby która była dla mnie ważna. I widziałbym że ta osoba odejdzie bez konsekwencji. Nie liczyłoby się dla mnie że nie zrobiła tego specjalnie. Tylko to że to że ta osoba była wtedy tam gdzie była i robiła co robiła - co spowodowało że ktoś umarł. Wiem że to niesprawiedliwe, może nawet nie logiczne. Ale to jest zwierzęce, instynktowne poczucie sprawiedliwości - boli mnie przez tą osobę, nieważne że przypadkiem - mszczę się. To działają uczucia, nie rozum. Ona też wtedy pomyślała tak jak ty - "Mam nadzieję, że jest nieszczęśliwa, że cierpi". I po prostu spełniła to marzenie.

Cma

Nie, cholera, nie przez którego. Jeżeli była to usterka w samochodzie, kierowca nie jest winny temu, co się stało. To nie kierowca doprowadził do wypadku. Przez takie głupie myślenie kierowcy którym idioci w kapturach i słuchawkach wychodzą niespodziewanie na jezdnię są karani za niewinność.. I tak dalej. Ludzie którzy mają niewyobrażalne dla kogoś kto tego nie przeżył poczucie winy, są ciągani po sądach i karani za rzeczy, na które nie mieli żadnego wpływu

Elenium Odpowiedz

Sama jesteś przepełniona nienawiścią. Kobieta przez błąd Twojego taty straciła jedyne dziecko. Przyznajesz, że nie znasz wszystkich okoliczności sprawy. Samochody same z siebie nie zjeżdżają na przeciwległy pas bez żadnej przyczyny... Jeśli pojawiła się usterka, powinien być jakiś ślad. W Tobie cierpienie wywołuje to, że ojciec kiedyś musiał spędzić rok w więzieniu? Super, ale wyszedł, żyje i ma się dobrze. Pomyślałaś choć przez chwilę, co musi czuć tamta kobieta? Żadna zemsta nie sprawi, że jej syn wróci do życia. Dla matki strata dziecka to największy ból, jaki można sobie wyobrazić, który miażdży do końca życia. Spójrz dziewczyno trochę dalej niż za czubek własnego nosa i dostrzeż, że jej tragedia była nieporównywalnie większa od Waszej. To, że Twój ojciec był miłym i serdecznym człowiekiem nie wnosi kompletnie nic - zmarły kierowca też mógł być cudowną osobą.

TylkoNaChwilke Odpowiedz

Uwierz mi, ona cierpi mocniej niż możesz sobie wyobrazić...

Rozumiem twój ból, ale ją również umiem zrozumieć - strata jednego dziecka jest straszna, a co dopiero obu.

rocanon

To nie powinno być powodem do mszczenia się. Sądy powinny być bezstronne, a wyrok zależny tylko i wyłącznie od winy winnego. Sąd nigdy nie powinien brać pod uwagę koligacji rodzinnych sprawcy/ pokrzywdzonego z prawnikami (chyba że jest to istotne dla sprawy). Niestety w tym kraju się tak nie da.

raindancemaggie

@rocanon ja tam nie widzę mszczenia się. To szukanie sprawiedliwości i to ojciec autorki był winny tej sytuacji więc musiał ponieść karę. To, że matka ofiary była adwokatem tylko pomogło jej w walce...

PrzezSamoH

Autorka była dzieckiem i może dokładnie nie wiedzieć, jakie były okoliczności wypadku i samego procesu. Jej tata mógł chociażby zaniedbać stan techniczny samochodu, co przyczyniło się do wypadku. Tego nie wiemy - może proces był ustawiony, a może jednak facetowi należała się kara. Dla mnie autorka nie jest wiarygodna, bo przemawiają przez nią po latach bardzo silne emocje. To jest tak subiektywne, że autorka nie widzi nawet cierpienia tej kobiety.

Anda Odpowiedz

Twój tata popełnił błąd za kierownicą. W wyniku tego błędu umarł człowiek. Może być i najlepszym człowiekiem na świecie, ale ja na miejscu matki ofiary też pewnie chciałabym, żeby został ukarany

NOTHING000

A kto by nie chciał, Anda?

Anda

Nie znam takiej osoby. Każdy, z kim kiedykolwiek rozmawiałam na podobne tematy, chciałby ukarania winnego śmierci kogoś mu bliskiego

anonimowapuza

Zasada na tej stronie, uznajemy za prawdę to co jest w wyznaniu podczas wypowiadania się o nim. A w wyznaniu jest napisane, że winna śmierci tego człowieka była usterka w pojeździe. Żaden błąd tego człowieka. Więc za co miał zostać ukarany, za to że się z tym tirem nie teleportował?

Anda

@anonimowapuza "Tir taty był sprawny"

DODA

"coś (...) pod maską tira mojego taty strzeliło"

Anda

Skoro potem okazało się, że był sprawny, to albo nie strzeliło, albo nie usprawiedliwiało to utraty kontroli nad pojazdem

DODA

Gdyby tir był całkowicie sprawny albo awaria byłaby niegroźna, autorka by chyba o tym napisała. Przegląd miał zapewne wcześniej, przed tym zdarzeniem.

ZeusKosmateus

Dlaczego mamy uznawać za prawdę to, co jest na tej stronie? Aby rozpatrzeć obiektywnie historię, musimy wziąć pod uwagę wiele scenariuszy i punktów widzenia, a jeśli coś w wyznaniu się nie klei, to ciężko w nie uwierzyć.

anonimowapuza

Ja jeżeli odpowiadam na wyznanie to uznaje że jest prawdziwe.

DODA

Idąc tym tropem, poniekąd moglibyśmy zajść naprawdę daleko od jak byśmy mieli rozpatrywać wszystkie scenariusze. A ja wolę się odwołać do tego, co jest w wyznaniu. Jeśli wszystko się tam w miarę klei i nie jedzie ściemą na kilometr, piszę swoje zdanie na temat sytuacji w wyznaniu, żadnej innej.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (20)
Dodaj anonimowe wyznanie