#RoX0n

Mam ponad 20 lat i nie mam przyjaciół. Nawet jednej najlepszej przyjaciółki. Staram się jak mogę zawierać znajomości, ale mam wrażenie, że nikt nie chce się ze mną nawet kolegować. 

Nie jestem osobą ekscentryczną ani dziwaczną, mam dobrą pracę, studiuję, a jednak jedyny kontakt z ludźmi to przelotne rozmowy na zajęciach lub przerwach. Nikt nie próbuje nawet zapytać, czy chcę robić coś w czasie wolnym. W konsekwencji tego każdego dnia spamie we wszystkich social mediach cokolwiek, co mogłoby mnie uczynić fajną - zakupy super ciuchów popularnych marek, kawy ze "znajomymi", wyjścia w fajne miejsca z chłopakiem, kibicowanie na meczach, czytanie modnych książek. 

Nawet udaję zainteresowanie rzeczami, których nienawidzę, byleby z kimś porozmawiać. I w końcu musiałam wyznać jakim kłamstwem jest całe moje życie, byleby znaleźć przyjaciół...
Bennett Odpowiedz

Poszukaj hobby, cos co lubisz. Odciagnie Cie od myslenia o takich rzeczach i zaczniesz robic cos co Cie interesuje. A moze akurat poznasz ludzi z takimi samymi zainteresowaniami.

PysiakOdTak Odpowiedz

Nie kłam. Bądź sobą. Odzywaj się do ludzi, rozmawiaj z nimi, nie czekaj, aż oni Cię zaproszą.

tramwajowe

Na kłamstwie nic dobrego nie zbudujesz.

Gentelman Odpowiedz

A może ten spam zmienia postać rzeczy?

Toczytoja Odpowiedz

Im będziesz starsza tym mniej okazji będziesz mieć do zawierania nowych znajomości. Na szczęście jesteś wciąż młoda, studiujesz. Spróbuj poszukać wśród innych studentów kogoś o podobnych zainteresowaniach do twoich (poza kłamaniem, że ma się zainteresowanienia). Możesz też spróbować poznać znajomych przez internet, zawsze coś.

OkBoomer Odpowiedz

Może po prostu ludzie wyczuwają, że coś jest nie tak

Esamip Odpowiedz

Jeśli sama nic nie zrobisz, a będziesz tylko czekać, nic się nie zmieni. Jeśli chcesz kogoś poznać wyjdź do ludzi, zagadaj, zapytaj pierwsza. Jeśli jest tak jak mówisz i kłamiesz w ten sposób w social media, to ludzie myślą, że jesteś zajęta i nie znajdziesz dla nich czasu. Może być też tak, że wyczuwają od Ciebie sztuczność. Desperację czuć na odległość nie tylko w szukaniu partnera miłosnego.

Morderczaopona Odpowiedz

Jest wiele miejsc gdzie można kogoś poznać. Kiedyś często jeździłam na łyżwach i miałam znajomych z lodowiska, z którymi nie tylko szło się na lodowisko A także na miasto, później chodziłam na siłownię i sztuki walki, ze sztuk walki mam innych znajomych i z siłowni też, co więcej swoją miłość znalazłam na tej siłowni. 😁 Powodzenia bądź otwarta na nowe znajomości, nawet na przystanku można kogoś poznać z kim można pogadać i nie trzeba udawać jakim się jest fajnym. ;)

Czyrak Odpowiedz

Mam 22 lata, nie mam przyjaciół ale nie mam problemów z zawieraniem znajomości, grono znajomych ograniczylam do minimum (czyt. 2 osoby)
Czerpię przyjemność z bycia samej i nie wyobrażam sobie innego stanu rzeczy niegdyś miałam spore grono znajomych i grupkę przyjaciół, co chwilę hot news telefony i mnóstwo wiadomości na portalach społecznościowych. Moje zamiłowanie do bycia samej było swego czasu okupione masą cierpienia łez złamań oraz stanami depresyjnymi.
Z czasem nauczyłam się tak żyć a nawet więcej, pokochałam taki stan rzeczy.
Ludzie prubują mi wmówić że chowam się w skorupie, odgadzam murem, tworzę barierę ochronna i wiele wiele innych porównań żeby na końcu stwierdzić że tak naprawdę cierpię "bo przecież człowiek jest istotą o naturze społecznej a natury nie przeskoczysz" (tutaj zapraszam do dyskusji w komentarzach ponieważ nie chcę zrobić z mojej wypowiedzi nudnego i długiego wykładu) . Chyba nie muszę pisać że jest to absolutna nie prawda?
Nie rozumieją że coś co ICH zabija mentalnie jest dla mnie nie szkodliwe, wnioskują na swojej podstawie.
Nie jestem introwertyczką ani żadnym książkowym przykładem któregoś z zaburzeń psychicznych o podstawie społecznej. Do czego zmierzam?
A no "najlepszym sposobem aby być szczęśliwym w śród ludzi jest nauczyć się żyć w pojedynkę, wtedy towarzystwo jest kwestią wyboru a nie potrzeby"
A od siebie dodam jeszcze że samotność jest w dużej mierze stanem umysłu, zachęcam do akceptowana jej ale nie pogrążania się w tym jeżeli taki stan rzeczy jest faktycznie dla kogoś niszczący. Dodam jeszcze że jest to moje zdanie odnośnie terminu samotność i życzę autorce aby odnalazła upragnione szczęście wśród ludzi.

Skety

W punkt, "człowiek jest istotą społeczną i musi spędzać czas z innymi bo inaczej dziczeje", albo "nie jest ci smutno jak tak sam siedzisz w pokoju cały dzień jak w jakiejś norze", ileż się tego nasłuchałem, ale na nic tłumaczenia, że preferuje taki styl życia i zdecydowanie lepiej się czuje w swoim towarzystwie. Żeby nie było, mimo swojej aspołecznej natury, od czasów podstawówki przyciągam do siebie ludzi jak magnes, nie wiem czy to ta obojętna postawa i tajemniczość czy cholera wie co, ale mimo iż nigdy sam nie wychodziłem z inicjatywą poznania kogoś, to osób z którymi miałem większe lub mniejsze kontakty przyjacielskie przewinęły się dziesiątki. Na dzień dzisiejszy grupa bliższych znajomych ograniczyła się do ok 10 osób, ale mimo tego, że widujemy się bardzo często żadnego z nich nie nazwał bym przyjacielem, w sumie to nigdy takiej osoby nie było, gdyż tak mi jest łatwiej, nie przywiązywać się do nikogo za bardzo, a co za tym idzie nie musieć przeżywać ich dramatów i rozterek, które dla mnie są zawsze błahe i nieistotne.

Czyrak

Skety - co do przyciągania ludzi mam podobnie :D taka trochę ironia w życiu ponieważ kiedy w przeszłości miałam kompleks samotności, ludzi ani widu ani słychu skolei kiedy zobojetniałam oni zaczęli się wręcz przepychać byle "zaklepać" mój wolny czas... Jeżeli chodzi o problemy, z którymi się do mnie zwracano to czy te błache czy te poważniejsze w miarę swoich możliwości pomagałam rozwiązywać oczywiście trzymając odpowiedni dystans tak by te problemy nie stały się również moimi. Pozdrawiam :>

Ancymon Odpowiedz

Jeśli chciałabyś zwyczajnie porozmawiać, możesz napisać GG: 7331941

Tina1234 Odpowiedz

Jak chcesz pogadać to pisz pod moim kometarzem :D

Zobacz więcej komentarzy (20)
Dodaj anonimowe wyznanie